Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Counterparts

Counterparts - The Final Crisis

Counterparts

Wykonawca:

The Final Crisis

Gatunek:

Metalcore

7 /10

Fani Misery Signals, którzy cierpliwie czekają na jakikolwiek znak życia z ich obozu, paradoksalnie nie mają na co tak naprawdę narzekać. Jak nie w Stanach tak w UK obrodziło w całe zastępy formacji, które grają na porównywalnym poziomie do amerykańskich protoplastów progresywnego metalcore'a. Jeśli Misery Signals nie uraczy nas żadnym nowym wydawictwem polecam wszystkim zainteresowanym zakręcić się zarówno wokół recenzowanego właśnie The Final Crisis jak i wkrótce debiutującej formacji Of Virtue, która bardzo, ale to bardzo poważnie może namieszać na uwaga: całej scenie.

Brytole z The Final Crisis dopiero wystartowali z poważnym graniem, a już zyskują popularność w UK. Zauważyły ich brytyjskie czasopisma traktujące o rockowo/metalowej muzyce, zdarzają im się coraz to bardziej prestiżowe sztuki (koleżeństwo z While She Sleeps i Heart In Hand jednak się przydaje), kariera idzie do przodu. Muzycznie jasno i wyraźnie zaznaczyłem, że The Final Crisis to progresywny metalcore/hardcore w głównej mierze dla zwolenników, a nawet i fanatyków Misery Signals, It Prevails oraz... For The Fallen Dreams - choć w przypadku tych ostatnich The Final Crisis nie ma aż takiego, brzydko mówiąc: jebnięcia. ''Counterparts'' (swoją drogą, świetna nazwa zarówno dla nomen omen doskonałej kapeli, jak i albumu) kupuje słuchacza klimatem, nastrojem, przestrzenią, ta muzyka płynie i oddycha - ma swój groove. Mimo wszystko panowie z Leeds nie zapominają o tym co to hardcore/metalcore zarówno w materii tekstów (bardzo personalny przekaz) jak i samej muzyki (gęste wykorzystanie parti podwójnej stopy oraz breakdownów czy popularnego, gitarowego ''chug chug'''). Jedyne co nieco mnie mierzi, a co paradoksalnie stanowi o swoistym charakterze tego materiału, to brak zróżnicowania w materii wokali. Monotonny scream/growl Luke'a (a właściwie to coś pomiędzy) nie robi wrażenia, aczkolwiek nie wyobrażam sobie innego krzykacza na jego miejscu. Moim osobistym faworytem na tej epce jest utwór o tytule ''Sobriety''. Perfekcyjnie wyważone proporcje pomiędzy łagodniejszym a tym prawdziwie hardcore'owym obliczem, dobry tekst oraz świetne wykorzystanie chórków czynią z tej piosenki prawdziwy hymn - koncertowy rocker jak i sing a long dla fanów pod sceną.

Pięć utworów przemija szybko. Pod żadnym pozorem nie mam ochoty wciskać przycisku pause czy stop. Wręcz przeciwnie, jedynym możliwym wyborem dla tej epki jest albo zapętlenie w komputerowym odtwarzaczu lub też metodą tradycyjną - wciskanie klawisza repeat. ''Counterparts'' to doskonały materiał na jesienne, a właściwie to już zimowe wieczory. I nie mówię o biernym słuchaniu na słuchawkach. Cieszy mnie, że już wkrótce będę mógł udać się na spacer z tak przyjemnym dla ucha i serca materiałem na uszach. To nie post-rock, a jednak trafia do serducha jak nic innego. Gorzej będzie gdy zmierzę się z nowym albumem rodzimego Blindead. Obawiam się, że spacer z ciepłym uśmiechem na ustach zamieni się w osobistą, wewnętrzną podróż po świecie kreowanym przez pomorską formację, gdzie częściej króluje smutek i apatia niż pozytywne emocje. Bywa.

Grzegorz ''Chain'' Pindor