Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Affliction XXIX II MXMVI

Affliction XXIX II MXMVI - Blindead

Affliction XXIX II MXMVI

Wykonawca:

Blindead

9 /10

W udzielonym naszemu Magazynowi wywiadzie Havoc zapowiadał, że kolejny album jego formacji będzie dla wielu osób zaskoczeniem. Nie rzucał słów na wiatr. "Affliction XXIX II MXMVI" to następny krok w ewolucji Blindead i zarazem kolejny dowód na to, że zespół ucieka od jednoznacznego zakwalifikowania swojej twórczości.

Już zeszłoroczną EP-ką "ImpulsEP" grupa otworzyła sobie kilka nowych furtek stylistycznych. Spowodowane było to m.in. dopuszczeniem do pisania materiału ówczesnego nowego nabytku zespołu, odpowiedzialnego za elektronikę, Hervy’ego. Nie bez znaczenia było także wykorzystanie wspólnego utworu gitarzysty Deadmana i Magdy Prońko, plemiennego "Distant Earths". Zauważalne zmiany wzmogły tylko oczekiwania oraz nadzieje na kolejną płytę.

Zgodnie z tym, co mówią muzycy, prace nad "Affliction XXIX II MXMVI" ruszyły wkrótce po zakończeniu ich europejskiej trasy z Rosetta. Fani dość szybko dowiedzieli się, że nowe kompozycje ponownie złożą się na koncept-album. Z czasem zmienił się tylko jego główny temat. Nick zamiast inspirować się - jak pierwotnie deklarował - bajkami, stworzył opowieść o autystycznej dziewczynce, której historię w poruszający sposób zobrazowano w książeczce dołączonej do albumu.

Porównania z przełomową dla zespołu "Autoscopia/Murder In Phazes" dla wielu będą nieuniknione. W odróżnieniu od swojej poprzedniczki, pomimo faktu, że między utworami nie ma tutaj wyraźnych przerw, "Affliction" nie jest aż tak spójnym monolitem dźwiękowym.  Muzycy podjęli słuszną, choć zarazem ryzykowną, decyzję i postanowili wypuścić się na nowe dla siebie rejony muzyczne. W ten sposób powstał materiał odważniejszy, bardziej różnorodny i "rozstrzelony" stylistycznie. Nadal utrzymany jednak w niepokojącym, mrocznym klimacie. To w sumie jednak jeden z niewielu łączników z poprzednim krążkiem.

Album otwiera niepokojące intro z niskonastrojonymi kontrabasem i wiolonczelą, do których ostatecznie dołącza także gitara akustyczna. "Self-consciousness Is Desire and" to w dużej mierze Blindead w formie, do jakiej muzycy przyzwyczaili nas już na "Autoscopia". W części środkowej utworu zespół wkracza na rejony zarezerwowane dotąd ściśle dla Neurosis. Konsternację można przeżyć już jednak przy "After 38 Weeks", które początkowo brzmi jak niepublikowany utwór Rome. Świetnie wkomponowano tutaj grę… trąbki. Nick zaskakuje wokalem - delikatnym, momentami wręcz sennym. Numer w naturalny sposób, za pomocą motywu na klawiszach, przechodzi w "My New Playground Became", gdzie growle wokalisty parafrazuje po nim Jan Galbas z Broken Betty, tutaj akurat zaskakujący słuchacza… wysokim, kobiecym głosem. "Dark and Gray" brzmi jak niedokończony szkielet utworu, jakim miał się ostatecznie stać. Świadomie nieczytelny, jakby źle zmiksowany pogłębia w słuchaczu uczucie niepokoju. Z chaotycznych, zbasowanych dźwięków wyłania się "So, It Feels Like Misunderstanding When". To ponownie bardziej sludge’owe, agresywne oblicze Blindead. Następujące po nim "All My Hopes and Dreams Turn Into" ma charakter mrocznej, "zabójczej" kołysanki z mocnym zakończeniem. Nagranie tytułowe to zaś zdecydowanie perła tego wydawnictwa, która w niezwykle poruszający sposób wieńczy całość. To także chyba najmocniejszy pstryczek w nos konserwatywnych fanów grupy ze strony muzyków. Nick śpiewa tutaj początkowo charakterystyczną dla rockowych bardów chrypą, a akompaniują mu akustyczne gitary. Słuchając tego aż fragmentu aż chciałoby się usłyszeć Blindead w pełni akustycznym utworze. Można nawet żałować, że zakończenie jest zdecydowanie mocniejsze…

Warto zwrócić uwagę na dbałość o wszelkie szczegóły ze strony zespołu. Zwłaszcza o oprawę graficzną. Zdobiące album prace Katarzyny Sójki przywołują skojarzenia z obrazami tworzonymi przez autystyków. Ich śledzenie oraz wkomponowanych w nie tekstów pomaga wczuć się w klaustrofobiczną atmosferę płyty. Na deser fani otrzymują jeszcze opowiadanie "Rytm" autorstwa Piotra Kofty.

Blindead nagrało najprawdopodobniej najbardziej intrygujący album w swojej karierze. Z pozoru - mając na uwadze łagodniejszą formę znacznej części materiału - łatwiej przyswajalny, wymagający jednak dużo większego skupienia niż poprzednie wydawnictwa grupy. "Affliction XXIX II MXMVI" zespół daje swoim fanom jeszcze wyraźniejszy sygnał niż poprzednio, że po każdym jego wydawnictwie powinni spodziewać się czegoś innego. Tym razem byli o mały już tylko krok od nagrania materiału naprawdę wielkiego…

Jacek Walewski