Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Live Ruination

Live Ruination - Job For A Cowboy

Live Ruination

Wykonawca:

Job For A Cowboy

Gatunek:

Death metal

6 /10

W sumie to trochę głupio recenzować epkę, z coverem i songami live, aczkolwiek muszę przyznać, że pomysł z wydaniem coveru Exhumed "A Matter of Splatter" (będącym jednocześnie bonusem do ''Ruination'') jest całkiem udany. Niesamowicie mroczny i robiący wrażenie artwork, ten jeden utwór, oraz pięc super konkretnych strzałów między oczy, będących namacalnym dowodem na to jak JFAC prezentuje się na żywo, to taki mały.. rarytas.

Epka oczywiście jest w Polsce niedostępna, ale nikogo o to nie obwiniam. ''Live Ruination'', to collector item, rzecz wyłącznie do kolekcji.

Odnośnie samego wykonania szlagieru Exhumed - lapidarnie mówiąc miazga. Charn z garami dodał nieco thrashowego feelingu (jakby go było mało?), a blasty grane na bellu są jeszcze szybsze niż w oryginale. Brzmieniowo również jest fenomenalnie, cyfrowa produkcja sprzyja takiej muzyce, a szalone, robiące wrażenie wokale Johnny'ego Davy to już niemalże znak rozpoznawczy Pracy dla Kowboya. Po pierwszym odsłuchu naszła mnie taka refleksja, że nawet jeśli biorą się za covery (kiedyś w sieci krążyło nagranie jak grają Decapitated) to robią to w taki sposób, że nie sposób odróżnić cudzą twórczość od ich własnej - nie wiem na ile to usilny zabieg, ale pal licho - mnie się to podoba!

Część koncertową zaczyna ''Embedeed'', który w ogóle nie brzmi, nie wiem z jakiego to koncertu/festiwalu, ale tak przymulonego soundu w nagraniach live to ja jeszcze nie słyszałem. I co gorsza, następujący po nim ''Altered From Catechization'' cechuje się niemalże tym samym, z tą jednak różnicą, że lepiej już słychać same stopy. Należycie brzmią dopiero deathcore'owe ''Entombment of A Machine'', gdzie nawet wyraźnie słychać bas i publiczność (zapewne efekt poprawek w studio). Dalej hit w postaci ''Unfurling a Darkened Gospel'', mój osobisty numer jeden na ''Ruination'' i dowód na to, że techniczny death metal ma się dobrze i nawet młodziaki grają na najwyższym poziomie, z uwaga, uwaga: pewną chwytliwością. Przy okazji - dla wszystkich niedowiarków Jon ''Charn'' Rice, gra identycznie jak na nagraniu studyjnym - a jakby ktoś serio nie wierzył w jego umiejętności - niech sprawdzi videa z soundchecków Behemoth, gdzie razem z Nergalem i spółką gra numery z "Apostasy". Epkę wieńczy ''Regurtitated Disinformation'', mocno groove metalowy, wwiercający się w czerep niczym ''Spheres of Madness'' wiadomo kogo. Szkoda tylko, że jakość tego nagrania też pozostawia nieco do życzenia, ale mimo wszystko, daje jednoznaczny obraz tego jak zespół prezentuje się na żywo.

Tym którzy dorwą vinyl - gratuluję. Sam chciałbym taki mieć na półce, co z tego, że nie mam adaptera, a nawet jeśli to nie wiedziałbym jak się nim posłużyć (śmiech). Żartuję. Jeśli jesteście fanami JFAC - ''Live Ruination'' mile umili wam czas - a reszta niech omija z daleka. Taka prawda.

Grzegorz ''Chain'' Pindor