Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Made In France, vol. 3

Made In France, vol. 3 - Różni Wykonawcy

Made In France, vol. 3

Wykonawca:

Różni Wykonawcy

Gatunek:

Folk

6 /10

Procedura ratyfikacyjna Traktatu z Lizbony wywołała nie tak dawno temu spore zamieszanie. Środowiska konserwatywne i katolickie wszczęły wówczas niezłe larum, nawołując do oporu wobec traktatu. Okazuje się bowiem, że miał on rzekomo uczynić z każdego sygnatariusza wasala Unii, pozbawionego jakiejkolwiek suwerenności, także tej kulturowej.

Wytwórnia Luna, stojąc na straży bogatej tradycji krajów europejskich wydaje co jakiś czas albumy przedstawiające poszczególne sceny muzyczne. Tym razem przyszła kolej na Francję.

To już trzecia składanka sygnowana tytułem "Made In France". Podobnie jak poprzednie, ta również składa się z dwóch płyt cd po brzegi wypełnionych dźwiękami współczesnej sceny francuskiej. Autorzy wydawnictwa, dbając o czystość gatunku i czyniąc zadość unijnym separatystom, zebrali 90 minut muzyki śpiewanej prawie wyłącznie w języku Balzaca. Stylistyka nie odbiega więc mocno od przyjętego wyobrażenia tego, czego możemy spodziewać się pod hasłem "Made In France". Problem polega jednak na tym, że nie wszyscy artyści na albumie prezentują taki poziom, jak inaugurująca ją Zaz. Ta pani jest żywą reklamą najlepszych francuskich tradycji muzycznych, przy której nieco blado wypada nawet inny osławiony zespół, Paris Combo. Jemu autorzy poświęcili aż dwa utwory, choć mogło być odwrotnie. Po przesłuchaniu jednak dwóch cd tego typu refleksji i porównań jest mało, bowiem większość podobnie brzmiących artystów zlewa się w jedną całość.

Nie wiem, czy najnowsza składanka "Made In France, vol. 3" w pełni obrazuje stan obecnej sceny francuskiej. Z pewnością jednak brzmi bardzo regionalnie, choć mało oryginalnie. Nie wiadomo też do końca, jak płyta wytwórni Luna wpłynęłaby na ton i poziom dyskusji pomiędzy eurosceptykami  i ich interlokutorami. Całkiem możliwe, że korzystnie i taki też był chyba zamiar autorów wydawnictwa.

Kuba Chmiel