Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / No Surrender

No Surrender - Kickback

No Surrender

Wykonawca:

Kickback

Gatunek:

Hardcore

10 /10

Są produkty oznaczane etykietą z napisem “przechowywać z dala od dzieci". "No Surrender" jest takim właśnie produktem. Śmiem twierdzić, że płyta ta mogłaby wyrządzić trwałą skazę na psychice również u niejednej osoby dorosłej. Jeśli więc jesteś w depresji lub masz inne problemy emocjonalne, trzymaj się z dala od tej muzyki.

Jest mnóstwo blackmetalowych płyt, z których wyziera zło. Tu zło jest bliżej słuchacza. Nie jest mistyczne. Jest jak najbardziej namacalne. Jest tu, jest obok ciebie, wokół ciebie. To są te rzeczy, które dzieją się dokoła, ale wolisz myśleć, że istnieją jedynie na kartach powieści kryminalnych lub są wymysłem scenarzystów filmowych. Ciemna strona życia, ciemna strona miasta. Lirycznie seks i przemoc, a muzycznie?

Kickback to jeden z najbardziej znanych przedstawicieli francuskiej sceny hardcore. Ich debiut z ’95 to źródło inspiracji dla wielu europejskich bandów. "10 years of waiting defined in more HATRED, more SICKNESS, more VIOLENCE and more FILTH". Tak głosi nalepka na opakowaniu płyty. I to się zgadza. To nie kolejny zabieg marketingowy.

Na nowym albumie, wydanym po długiej przerwie, Kickback stworzył miks hardcore'a, utopionego w noisie, polanego blackmetalem. Z pewnością spory wpływ na nowe oblicze Francuzów miał nowy gitarzysta Toxic H. (ex-Arkhon Infaustus). Muzyka zawarta na płycie jest chora. Słychać to w każdym dźwięku. Brzmienie jest potężne i surowe. Materiał brzmi tak, jakby podkręcić produkcje, które wychodzą ze studia Steve’a Albiniego. Znakomicie brzmią zarówno partie zagęszczone, ociekające istnym szaleństwem, jak i te proste, które wręcz przytłaczają ciężarem. Kickback tworzą bardzo utalentowani muzycy. Słychać to w partiach bardzo charakterystycznych dla hardcore'a. Chłopakom udaje się sprawić, że nie brzmią one zwyczajnie. Wynoszą granie na nowy, wyższy poziom. Gitarowo-perkusyjny armageddon przerywany jest samplami, na które składają się krótkie dialogi lub monologi w języku francuskim, co podkreśla mroczny klimat całkowitego szaleństwa.

Dopełnienie stanowią opętane wokale Stephana. Wydziera się, jakby go ktoś żywcem obdzierał ze skóry. To chyba jedyny sposób, by odpowiednio przedstawić teksty. Polecam video do utworu "Sideshow". Można się zastanawiać, czy rzeczywiście jesteśmy cywilizowanym gatunkiem.

Kickback, obok Celeste, którzy jeszcze wyraźniej łączą hardcore z blackmetalem (chwilami różnica w aranżacji sprawia, że dany fragment ciąży bardziej ku danemu gatunkowi), to najciekawszy i najbardziej oryginalny band współczesnej sceny hardcorowo-metalowej. Czysto muzycznie wyprzedzili konkurencję. "No surrender. No remorse".

Sebastian Urbańczyk