Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Oldarhian

Oldarhian - Sarke

Oldarhian

Wykonawca:

Sarke

Gatunek:

Black metal

9 /10

“Vorunah", pierwszy album Sarke wydany w 2009 roku, mógł sprawiać wrażenie udanej, acz jednorazowej odskoczni dla dwu zaangażowanych w ten projekt muzyków, na co dzień zajętych działaniem pod innymi szyldami. Kolejny, "Oldarhian" dowodzi jednak, że Sarke to pełnokrwisty band, któremu bez wątpienia warto poświęcić uwagę.

Po ciepłym przyjęciu debiutu, Thomas Bergli, znany z Khold i Tulus, oraz Nocturno Culto, którego przedstawiać raczej nikomu nie trzeba, przyjęli na pokład kilku muzyków otrzaskanych w innych znanych składach, m.in. Spiral Architect. Zagrali na żywo tu i tam; najwyraźniej, postanowili pójść za ciosem, bez zbędnej zwłoki dając światu drugi krążek. Już na zeszłorocznym Brutal Assault zespół zagrał dwie nowe kompozycje; przyznaję, przyjąłem je wtedy z mieszanymi uczuciami, przede wszystkim przez nadmierny, jak dla mnie, udział partii klawiszy. Na szczęście "Oldarhian" skutecznie rozwiał wszelkie wątpliwości. To świetny materiał, chyba nawet lepszy od debiutu. Kierunek muzyczny obrany na “Vorunah" został tu utrzymany, ale zespół okrzepł, a w szczególności dojrzał pod względem kompozycyjnym.  

Krążek nie jest, rzecz jasna, przeznaczony dla każdego typu odbiorcy. Omijać szerokim łukiem powinni go zwłaszcza miłośnicy wszystkiego, co progresywne czy z innych względów awangardowe, jak również wielbiciele rozbudowanych aranży czy solowych popisów grajków. Sarke to prosta, surowa muzyka, niepozbawiona wpadającego w ucho groove (to w zasadzie znak rozpoznawczy kapeli od chwili debiutu) oraz interesującego klimatu. Czysta esencja, bez zbędnych ozdobników i pindrzenia się do masowego odbiorcy. "Oldarhian" to szczery album, który w zupełnie niewymuszony sposób czerpie z dziedzictwa klasycznych metalowych kapel lat '80 (z Celtic Frost i Motorhead na czele), a także z symfonicznego black metalu kolejnej dekady. Przemawia to do mnie znacznie bardziej aniżeli groteskowa dziś działalność Darkthrone. Macierzysty band Nocturno Culto coraz bardziej zatraca się w karykaturalnym graniu, które satysfakcjonować może już chyba tylko samego Fenriza.

Nic zatem dziwnego, że taki projekt jak Sarke, po prostu musiał powstać. Dopiero tu Nocturno może nie tylko grać koncerty, ale i pokazać pełnię swych możliwości wokalnych. To świetny metalowy śpiewak, z bardzo charakterystyczną manierą i artykulacją. Tak jak już wspominałem, "Oldarhian" to krok naprzód, zarówno jeśli chodzi o umiejętność operowania nastrojem, jak i tworzenia zróżnicowanych utworów. Klawisze, mimo istotnej roli w ogólnym koncepcie, nieczęsto wybijają się na pierwszy plan, a kiedy nawet już tak się dzieje, nie rozmiękczają materiału.

Zabrakło może nieco szybszych temp. Nie miałbym nic przeciw temu, by kapela częściej zrywała się do napędzanego dudniącym basem galopu, jak np. we "Flay The Wolf", nieco heavymetalowym "The Stranger Brew" czy "Pessimist". Ten ostatni kawałek to zresztą najlepsza wizytówka "Oldarhian", a zarazem przykład na to, w jaki sposób użyć keyboardu, nie wywołując przy tym niesmaku odbiorcy. Częściej jednak Sarke pozostaje w obrębie wolniejszych, czasem niemal doommetalowych klimatów (znakomity "Burning Of The Monoliths"). Album jest przy tym bardzo spójny, choć praktycznie wszystkie tracki różnią się od siebie nawzajem. Świetna robota, bardzo lubię takie płyty.

Szymon Kubicki