Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Under Saturn Retrograde

Under Saturn Retrograde - Forgotten Tomb

Under Saturn Retrograde

Wykonawca:

Forgotten Tomb

Gatunek:

Doom metal

8 /10

Pod skrzydłami rodzimej wytwórni Agonia wraca z nowym albumem trochę zapomniana Włoska formacja Forgotten Tomb. Kapela ta gra bardzo ciekawy doom metal, zarazem pełen melodii i ducha black metalu. Słuchając "Under Saturn Retrograde" będziemy mieli, dzięki funeralnym zapędom Włochów, ten sam odruch chęci skoczenia do najbliższej rzeki jak przy obecnych cenach paliw tankując bak do pełna.

Jednak z drugiej strony słuchacze z silną wolą odporni na podprogowe przekazy cięcia się i wrzucania fotek pokaleczonych członków na portale społecznościowe będą mieli dużą przyjemność z obcowania z muzyką na wysokim poziomie.

"Under Saturn Retrograde" traci trochę funeralnego ducha, którym Forgotten Tomb dawniej epatował, na rzecz większego misz-maszu melodii. Bez obaw jednak, nie zaznamy na nowym wydawnictwie Włochów piosenek do potupania. Melodia objawia się w łojeniu gitar, łatwym do zapamiętania, wpadającym w ucho, ale jawnie ze szkoły black metalowej. Początek albumu jednak jest mocno zwodniczy. "Reject Existence" balansuje w okolicach doom metalu zarezerwowanych dla Solitude Aeturnus. "Shutter", czyli drugi w rozkładzie jazdy kawałek, a zarazem najlepszy moment albumu to ewidentny...stoner! I to najwyższej próby. Po tych jednak wypadach okołostylistycznych Włosi wracają na znane słuchaczom tory namawiania za pomocą muzyki do podjęcia próby kontrolowanego odejścia z tego świata. I wypadają w tym, trzeba to zauważyć, cholernie przekonująco.

Ekstremalny doom metal, w którym smutek i depresja objawia się dziesięcio-tonową mocą pełnych piachu gitar a nie powolnymi tempami to rzecz zaiste szlachetna. Tym bardziej, że Forgotten Tomb łącząc smutne rzępolenie wioseł z szybszą sekcją składają ukłon black metalowi drugiej fali a raczej jej późniejszej mutacji, mocno "Now, Diabolical'owej". Jednak "Under Saturn Retrograde" zaoferuje nam jeszcze niejedną stylistyczną niespodziankę, jak np. "Joyless" - nieodżałowany Type O Negative w najczystszej formie. Zaś tytułowe kawałki (tak, ciekawy zabieg, bo są aż dwa) zaatakują nas w nagłej wściekłości i blastami by potem zrównoważyć to spokojnymi momentami pełnymi refleksji. W dwóch ostatnich kawałkach natkniemy się nawet na akustyka i natchnione solówki.

Czegoś jednak brakuje mi na najnowszej płycie Forgotten Tomb, by mówić o świetnym albumie. Wszystko jest jak należy, odpowiednie składowe są na miejscu, płyta jest różnorodna i pełna ciekawych wolt, jednak... Jednak brak tu jakiegoś tchnięcia geniuszu... Było nie było, powrót po kilku latach ciszy Włosi zaliczyli więcej niż udany. Porządna dawka niebezpiecznej muzyki dla nadwrażliwych.

Grzegorz Żurek