Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Hold Me Down

Hold Me Down - You Me At Six

Hold Me Down

Wykonawca:

You Me At Six

Gatunek:

Pop punk

7 /10

Jakim cudem Brytyjczycy grają pop-punk w iście amerykańskim stylu - nie mam bladego pojęcia. Wiem za to, że ten gatunek prędko się nie znudzi, a przynajmniej do momentu, gdy Four Year Strong, Green Day i Blink 182 przestaną (w końcu) grać.

''Hold Me Down'' to ewidentny (emo) manifest, głoszący prawdy o młodej miłości, zdradzie, lojalności, i innych dramatach, z którymi borykają się głównie dorastający młodzi ludzie, bez silnego kręgosłupa moralnego i ukształtowanego doświadczeniem światopoglądu.

12 wesołych piosenek You Me At Six pozostawia po sobie bardzo pozytywne wrażenie, a melodyjne riffy przerywane są bardziej hardcore'owymi zwolnieniami, co zdecydowanie zwiększa siłę rażenia zespołu - a ta zaś, z albumu na album rośnie proporcjonalnie do ilości numerów na płycie. Krystalicznie czyste brzmienie idealnie współgra z muzyką kapeli, co pozwala postawić ją w panteonie nowomodnych gwiazd tego gatunku. A w promocji pomagają im zarówno chłopaki z Bring Me The Horizon, Architects i najbliżsi im stylistycznie panowie i pani z Paramore, o popularności których chyba nie muszę nikogo uświadamiać. Poza tym, zespół szybko wypracował sobie własną renomę, a jako, że w pop-punkowej stylistyce nietrudno się wybić - zwłaszcza, gdy ma się w składzie takie gardło i tekściarza jak Joshua Franceschi (ileż tutaj sing a longów!).

Jedyne czego tutaj brakuje, a jednocześnie co nie pozwala ''Hold Me Down'' wystawić noty wyższej niż siedem, to oryginalność. You Me At Six wykorzystuje sprawdzone patenty, nieco odświeżone, podane w takiej formie by zarówno zbuntowane nastolatki jak i nieco dojrzalsi fani hc, chcący się oderwać od politycznego zaangażowania oraz patologicznych problemów, mogli wraz z ''Hold Me Down'' spędzić czterdzieści minut w miarę pogodnych chwil, będących balsamem na wszechogarniającą znieczulicę. Kompletnie niezobowiązująca muzyka You Me At Six to doskonały soundtrack na wiosenne spacery oraz na letnie imprezowanie - a to chyba wystarczająca rekomendacja by choćby raz sięgnąć po to wydawnictwo. Virgin Records aż kipi z radości.

Przy okazji - You Me At Six zawita na tegoroczną edycję Coke Live Festival - ja się jaram, bo zmysł ''Ziółka'' okazał się nadzwyczaj świeży, bo prócz indie rocka, ''kołk'' zabrzmi również ciężko i energicznie, co hipstersko.

Grzegorz "Chain" Pindor