Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / The Parallax: Hypersleep Dialogues

The Parallax: Hypersleep Dialogues - Between The Buried And Me

The Parallax: Hypersleep Dialogues

Wykonawca:

Between The Buried And Me

7 /10

Gdybym miał wskazać jeden z najoryginalniejszych zespołów na świecie, bez ani chwili zastanowienia mój wybór padłby na Between The Buried And Me. Od wydania pamiętnego ''The Silent Circus'' w 2003 roku, w Internecie (i nie tylko) toczy się dyskusja na temat tego, czym ten właściwie zespół jest.

Z drugiej zaś strony metalowo/core'owo/jazzowa brać wznosi peany na ich cześć z powodu oryginalności i trudności w zdefiniowaniu muzyki Amerykanów. Dodałbym jeszcze, że w zrozumieniu również, ale to inna historia.

Jeżeli przez ostatnią dekadę ani razu nie usłyszałeś nazwy Between The Buried And Me, lepiej się z tym nie wychylaj. Jeżeli chodzi o core, jest to zespół, który przesuwa wszystkie bariery gdzieś, gdzie inni i tak nie dotrą, a w metalu to rodzynek nie mający zbytnio z kim grać, choć paradoksalnie  BTBAM najbardziej doceniają długowłosi. Growle, screamy blasty, breakdowny, heavy metalowe solówki, jazzowy bas, falset, plemienne bębny i mógłbym tak mnożyć i mnożyć. A wszystko to, i jeszcze więcej, zaklęte jest w trzydziestu minutach i tylko trzech utworach.

Koncept ''The Parallax: Hypersleep Dialogues'' opiera się na trzech płaszczyznach muzycznych. Pierwszą, jest łagodny ''Specular Reflection'' z łatwym do zapamiętania  refrenem jako punktem zaczepienia. Dalej, ''Augment of Rebirth'' - połamany walec, pełen breakdownów, zwolnień i blastów. Ta matematyczna strona Between The Buried And Me jest nie lada wyzwaniem nawet dla bardzo otwartych na dźwięki słuchaczy i mnie osobiście przytłacza intensywnością. Część trzecia to niemalże jazzowa improwizacja, pełna ciekawych harmonii, niebanalnych rozwiązań rytmicznych i ciepłego klimatu, będąca chwilą oddechu po młócce w ''Augment of Rebirth''.

Słuchając ''The Parallax: Hypersleep Dialogues'' ma się wrażenie podróży przez cały muzyczny świat, która praktycznie nie znajduje swojego finału. Wędrówka po stylach trwa nieprzerwanie od niemal dekady i trzymam kciuki by prędko się nie skończyła. Mam jednak nadzieję, że kiedyś uda mi się pojąć Between The Buried And Me jako całość, jako twór na tyle spójny, by nie przejmować się stylistycznym miszmaszem i zmianami nastrojów. Chciałbym chłonąć te dźwięki od pierwszego przesłuchania, tak jak wtedy, gdy po raz pierwszy zetknąłem się z ''Alaską''.

A Ty, drogi słuchaczu? Dasz im się porwać do swojego szalonego świata?

Grzegorz ''Chain'' Pindor