Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Anaesthetic Inhalation Ritual

Anaesthetic Inhalation Ritual - Obscure Sphinx

Anaesthetic Inhalation Ritual

Wykonawca:

Obscure Sphinx

7 /10

W naszym kraju pojawia się coraz więcej interesujących formacji sludge/post-metalowych. Po ostatnich świetnych albumach Blindead, ciepło przyjętej przez naszych czytelników EP-ce Moanaa czy debiutach Forge of Clouds i Guantanamo Party Program, Obscure Sphinx jawi  się jako kolejna interesująca formacja z ambicjami nagrania w przyszłości czegoś naprawdę wielkiego.

Choć daleki jestem od stopniowania wartości muzyki, uważam, że Obscure Sphinx na "Anaesthetic…" zdeklasował większość debiutujących teraz młodych formacji post-metalowych. Z pewnością ma na to wpływ fakt, że część składu zespołu to muzycy z większym doświadczeniem i świadomością, w jaki sposób wywrzeć na słuchaczu pożądane wrażenie. Dlatego brnięcie przez płytę ich autorstwa wiąże się z popadaniem w pogłębiającą się w tempie ekspresowym depresję. Instrumentalne "AIR" jest zwodniczym, bo spokojniejszym, choć podszytym przeszywającym niepokojem, wprowadzeniem w materiał. Czym jednak dalej w album, tym atmosfera zagęszcza się, staje mroczniejsza i posępniejsza. Punkt kulminacyjny następuje w końcówce drugiej części "Bleed In Me", opartej na hipnotyzującym zapętlonym motywie gitarowo-perkusyjnym spuentowanym przez histeryczne, dzikie krzyki.  

Największym atutem grupy jest właśnie wokal Zofii "Wielebnej" Fraś. Za jej dużymi umiejętnościami idzie, wcale nie często spotykana u wokalistów, umiejętność przekazywania głosem niezwykłych emocji. Przez cały album zręcznie przechodzi od drażniącego wrzasku po płaczliwy lament. Przez to płyta Obscure Sphinx staje się poruszającą i zarazem przerażającą podróżą po najmroczniejszych zakamarkach ludzkiego umysłu, o których na co dzień staramy się nie pamiętać.

Obscure Sphinx nagrał z pewnością jeden z najdojrzalszych debiutów, jaki dane było mi słyszeć w ostatnim czasie.  Myślę, że zespół jest już obecnie świadomy swoich atutów oraz tego, co chce osiągnąć w najbliższej przyszłości. Osobiście liczę, że na - już ponoć przygotowywanej! - "dwójce" muzycy zaskoczą i będą mieć większą odwagę do eksperymentowania i wykraczania poza ramy gatunku.  

Jacek Walewski