Kup Magazyn Gitarzysta

III - Aosoth

III

Wykonawca:

Aosoth

Gatunek:

Black metal

7 /10

Jakiś czas temu miałem okazję recenzować w Gitarzyście drugi krążek Aosoth, a że muzycy najwyraźniej nie zasypywali gruszek (czy raczej kasztanów) w popiele, nadszedł czas na kolejną porcję smoły prosto z paryskiego kotła. Czego by nie mówić, Francja wciąż black metalem stoi i nic nie wskazuje na to, by coś miało się tu zmienić.

Podtytuł krążka to "Violence & Variations". Według zamierzeń twórców, jest on jednym rozdziałem, podzielonym na sześć scen, co oddają tytuły poszczególnych utworów, zapisane rzymskimi cyframi. Zabieg to nieco wyświechtany, nie ma to jednak większego znaczenia. Nie oni jedni czują potrzebę przydawania dźwiękom dodatkowej otoczki, która ma zapewne wzbogacić muzykę o ideologiczną głębię. Wystarczy spojrzeć na ich rodaków, a zarazem mistrzów podobnych zabiegów, z Deathspell Omega czy Blut Aus Nord.

Tym sposobem docieram do nazw, które w kontekście Aosoth paść musiały, nie tylko ze względu na powiązania geograficzne, ale przede wszystkim stylistyczne. Francuzi nie zboczyli ze ścieżki obranej już na poprzednim "Ashes of Angels", choć zaprowadziła ich ona w kierunku jeszcze trudniejszej i mniej przyswajalnej muzyki. Nie jest to wprawdzie ten stopień kombinatoryki, który praktykują wyżej wymienione kapele; Aosoth nie popycha black metalu aż tak dalece w stronę nieznanego, ale zdecydowanie, mimo kilku momentów szybkiego i bezkompromisowego nawalania (zwłaszcza na początku krążka), trudno zaliczyć go do grona miłośników tradycyjnych, prostych blackmetalowych rozwiązań. Nieco upraszczając można powiedzieć, że "III" to rzecz idealna dla tych wszystkich, dla których twórczość DSO czy BAN jest zbyt skomplikowana czy niezrozumiała, a jednocześnie odrzucają sztampowe schematy, które wciąż dominują w tej szufladzie.  

We wspomnianej wyżej recenzji poprzedniego materiału zespołu stwierdziłem, że nie miałbym nic przeciw temu, by kolejna płyta utrzymana była w średnich tempach. Mam co chciałem, bowiem "III" faktycznie sprawia wrażenie wolniejszej, agresja zaś zdecydowanie zeszła na dalszy plan. Dzięki temu jeszcze wyraźniejsza stała się tak charakterystyczna dla Aosoth bardzo gęsta, duszna i jednocześnie pokręcona atmosfera. Sporo tu podskórnego niepokoju, nieco transowych, hipnotycznych momentów, generowanych przez rozedrgane brzmienie gitary. Francuzi dobrze operują nastrojami, choć trzeba przyznać, że momentami wkradają się pewne dłużyzny.

"III" to całkiem udany krążek, który jednak nie wnosi zbyt wiele do tej stylistyki. Materiał jest trochę zbyt zachowawczy, by uznać go za nową jakość, choć jednocześnie nie brak mu oryginalności. Mimo wszystko coś mi mówi, że częściej będę wracać do "Ashes of Angels", dlatego "III" ocenię o oczko niżej.

Szymon Kubicki