Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Animal Killstinct

Animal Killstinct - Testor

Animal Killstinct

Wykonawca:

Testor

8 /10

Testor to ścisła czołówka nowoczesnego thrash metalu w Polsce, o czym mam już po raz drugi mam okazję się przekonać. Dziwi mnie tylko fakt, że stołeczny zespół zmuszony został do pójścia tą samą drogą co Horrorscope - a mianowicie, wydania swojego albumu wyłącznie poza granicami kraju.

Wiadomo, prędzej czy później dystrybucją u nas zajmie się Fonografika (albo i nie) gdyż innej możliwości nie ma. Mam nadzieję, że ta chora sytuacja w końcu się zmieni, i ktoś, gdzieś w pewnym biurze w miejscowości Skała, w końcu zajmie się nie tylko Czesławem...

''Animal Killstinct'' to drugie wydawnictwo z nowym wokalistą w składzie. Znacznie młodszy od reszty kolegów z zespołu Rafał ''Kefir'' Wachnicki nie jest już dodatkiem do solidnej młócki, a integralną jej częścią - a być może nawet atutem? Kefir ma bardzo zróżnicowaną barwę, i choć przeważa śpiew w wyższych rejestrach (co raczej typowe dla tego typu muzyki), najlepiej wypada w screamach i okazyjnych growlach. Muzycznie zaś Testor daje wszystkim do zrozumienia, że fala retro thrashu (nawet u nas) była niepotrzebna, ponieważ nowoczesne, dobrze brzmiące, melodyjne granie, nie pozbawione groove (tutaj wypada podziękować Panterze, Lamb of God, a częściowo Hatesphere), wypada po prostu lepiej, niż odgrzewanie starego kotleta. I mimo, iż załoga Testor czasem raczy się sprawdzonymi patentami (charakterystyczne zwolnienia w ''Rise of The Cobra''), to nie ma to wpływu to na odbiór ''Animal Killstinct''.

Atutem całego albumu są solówki. Pyszne, piekielnie melodyjne, zagrane z jajem i... zupełnie nie na polską modłę. Nie wiem, czy wszystkie są autorstwa Roberta Pruskiego, ale jeśli tak, to sama ich jakość stanowi o sile nowej odsłony Testor. Sprawdźcie koniecznie motoryczny ''This Brock'', rozpędzony utwór tytułowy, a na koniec pomachajcie baniakiem do potężnego ''Stagnation Sludge'' (tutaj ukłon dla perkusisty Mirka Junga za bardzo żywiołową grę). Brzmieniowo masywnie, odrobinę brakuje selektywności, ale tłusty bas (gęsto) zapełnia tę lukę. Trochę zapomniałem o Tomku Zalewskim jako realizatorze, ale tym albumem przypomniał o jakości własnych nagrań. Mimo umownych niedociągnięć, Testor brzmi bardzo 'zachodnio', odstając jednocześnie od czysto cyfrowych produkcji. Z tego co wiem, ''Animal Killstinct'' można zakupić bezpośrednio od zespołu. Zdecydowanie warto, nie pożałujecie.

Grzegorz ''Chain'' Pindor