Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Maelstorm

Maelstorm - Oathbreaker

Maelstorm

Wykonawca:

Oathbreaker

Gatunek:

Hardcore

9 /10

Lubię Converge, a jeszcze bardziej zespoły, z którymi grają trasy. Dlatego z rozrzewnieniem wspominam tour Kylesa, Gaza i Converge, a rok po niej, mam ochotę dodać do tego zestawu włoskie The Setup, norweski fenomen - Kvelertak oraz Oathbreaker.

Ostatnia nazwa to nowy nabytek dla legendarnej już wytwórni Deathwish, a z każdym kolejnym albumem, który wychodzi ze znanym logo labelu, przypominam sobie, że hardcore to nie tylko breakdowny i sterylna produkcja.

Dodatkowo, Oathbreaker jest z Belgii, kolebki europejskiego hc, co intensyfikuje moje impresje. A tych jest wiele, wszystkie pozytywne, czasem zaskakujące, bo black metalowy posmak w nagraniach Oathbreaker dodaje tym dźwiękom charakteru, którego nie spodziewałem się być fanem. Wokal Caro to jedna z najlepszych rzeczy jakie ostatnio słyszałem, bardzo wymowny, po prostu krzyczany - perfekcyjnie mieszający się z mocną, piekielnie żywiołową i mroczną muzyką grupy (dowodem na to jest - choćby nie wiem jak infantylnie to nie zabrzmiało - apokaliptyczny ''Origin''). To właśnie Caro stanowi o sile tego zespołu, co pozwala odróżnić ich od innych ''converge wannabe'', grających byle szybciej, do przodu, im bardziej chaotycznie - tym lepiej (a może jednak gorzej).

I mimo, iż przeważa tutaj szaleństwo, w dźwiękach Belgów jest metoda, zwłaszcza we fragmentach, gdy słyszymy solówki (z basem włącznie). Blastów jak na lekarstwo, podwójnej stopy też nie uświadczymy w nadmiarze, za to od początku do końca trzydziestominutowego ''Maelstorm'' z głośników bucha ogień, brutalne bębny i proste jak budowa cepa riffy. Zestaw sprawdzony, od czasu do czasu ozdabiany jakąś niesłodką melodią. Idealnie.

A jakby komuś świtało skąd kojarzy wokalistkę zespołu, niech sprawdzi nagrania live z koncertów Amen-Ra z zeszłego roku. Może się mile zaskoczyć.

Grzegorz ''Chain'' Pindor