Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / The Oculus

The Oculus - Inevitable End

The Oculus

Wykonawca:

Inevitable End

Gatunek:

Mathcore

9 /10

Kiedy dostałem do recenzji debiutancki album Szwedów, nie miałem pojęcia, czego mogę się spodziewać. To, co usłyszałem, było niesamowite. Trzech instrumentalistów? Debiutanci? Niemożliwe. A jednak wszystko to było prawdą. Inevitable End nagrało znakomitą płytę,  łącząc grind z technicznym death metalem.

Po dwóch latach w moje ręce wpada nowy materiał kwartetu z Jonkoping. Okładka jeszcze niczego nie zdradzała. Dobry cover dla deathmetalowego albumu. Włączyłem płytę i mniej więcej po minucie wyłączyłem. Musiałem się upewnić, że ktoś się nie pomylił. Etykieta na płycie jednak potwierdzała, że jest to krążek Inevitable End. Ok., zacznijmy zatem od nowa.

Chaos wczesnego The Dillinger Escape Plan, punkowe szaleństwo znane z płyt Converge oraz szczypta nieprzewidywalności Cephalic Carnage z okresu "Lucid Interval". A minęło dopiero półtorej minuty.

Szwedzi zachowali wiele charakterystycznych cech z debiutu. Nie porzucili całkowicie deathmetalowych partii na rzecz mathcora. Jedynie mocno je ograniczyli, a materiał definiuje brzmienie. Bardzo surowo brzmiące gitary i taka sama perkusja; niepozbawione jednak mocy. Nie jest to amatorska produkcja. Energia zawarta na krążku jest powalająca. Podobnie, same pomysły muzyków.

Im dalej w las, tym więcej drzew. Z każdym kolejnym numerem pojawia się coś zaskakującego. Błędnie byłoby zatem odczytywać ten album jako kolejny band w stylu DEP. Szwedzi oferują więcej i, prawdę mówiąc, ten krążek jest po prostu lepszy niż ostatni DEP. "The Oculus" atakuje świeżością, niezliczoną ilością zaskakujących rozwiązań i dobrym pomysłem na granie. Kiedy wchodzą z jakimś tematem i wydaje się, że być może skądś już to znam i wiem, co będzie dalej, Szwedzi udowadniają, jak bardzo się mylę. Co chwila mamy tu zmiany tempa, rwące riffy, perkusyjne kanonady atakują bezlitośnie zmysły słuchacza. A to nie wszystko. Sporo tu także zwolnień, bardziej przestrzennych partii, jak również eksperymentalnego grania, noisowych szumów, zabawy brzmieniem. Ta płyta to nie tylko jakiś tam pomysł na granie. Ona jest wypełniona świetnymi pomysłami. Oczywiście, dla laika będzie to tylko niezrozumiały hałas, jednak każdy wyrobiony słuchacz, lubujący się w tego typu graniu, odnajdzie w "The Oculus" prawdziwą przyjemność. Mnie uśmiech nie schodził z twarzy, kiedy słuchałem kolejnych numerów.

Inevitable End nagrało znakomity album. Zastanawiam się, gdzie zabiorą słuchacza przy okazji trzeciej płyty. O jedno jestem spokojny. O jakość ich twórczości. Wygląda bowiem na to, że za co się nie zabiorą, i tak zamienią to w złoto. Wyobraźni muzycznej im nie brak, umiejętności również. Zespół, na który zdecydowanie warto zwrócić uwagę.

Sebastian Urbańczyk