Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Just My Luck

Just My Luck - Terry Quiett Band

Just My Luck

Wykonawca:

Terry Quiett Band

Gatunek:

Blues rock

6 /10

Terry Quiett Band gra średnio 100 koncertów rocznie, a jego poprzednią płytę "Cut the Rope" zaprezentowało 500 stacji radiowych na całym świecie. Występował na jednej scenie m.in. Robertem Cray’em, Jonny Langiem, Kenny Wayne Shephardem.

Dla polskiego wykonawcy byłoby to szczytem marzeń, a tymczasem wielu amerykańskich bluesmanów z drugiej albo i trzeciej ligi może się pochwalić podobnymi "osiągnięciami". Nie wiem, do której ligi zakwalifikować Terry Quiett Band, z pewnością jednak jego najnowszy album "Just My Luck" nie jest przepustką do ekstraklasy.

Terry Quiett, będąc muzykiem pracującym, żadnej pracy się nie boi. Grał już solowe koncerty akustycznie, komponował muzykę symfoniczną. W 2002 r. postanowił założyć zespół, który bynajmniej nie dorównał liczebnością orkiestrze. W skład Terry Quiett Band wchodzą bowiem, oprócz lidera, Aaron Underwood (bas) i Rodney Baker (drums). Przyszła też pora na nagrywanie płyt, a najnowsza nosi tytuł "Just My Luck".

"Just My Luck" to 50 minut bluesa zagranego na rockową nutę. Występujący na płycie muzycy grają poprawnie, wybijając się jedynie delikatnie ponad przeciętność. Popełnili jednak klasyczny błąd związany z tego typu produkcjami. Rockowe motywy pozbawione są pazura i jakiejkolwiek dozy przebojowości. Bluesowe akcenty są natomiast na tyle odarte z feelingu, że kojarzenie "Just My Luck" z tradycyjnym bluesem byłoby pomyłką. W efekcie otrzymujemy przyzwoitą płytę pod względem instrumentalnym, której słuchanie na dłuższą metę może niestety nużyć. Pomimo niewątpliwie dużego nakładu pracy włożonego w powstanie tego albumu, zaledwie parę motywów wplecionych w 13, notabene autorskich, kompozycji zawiera w sobie nutkę wyrazistości. To jeszcze za mało, by mówić o "Just My Luck" jako o dziele artystycznym.

Najnowszy album Terry Quiett Band co prawda nie jest idealnym reprezentantem gatunku, ale w przypadku bluesa nie jest to wcale takie proste, jak by się mogło wydawać. Stworzenie w pełni autorskiej płyty dodatkowo podnosi poziom trudności, co należy docenić. Wobec powyższego śmiało można dać krzyżyk na drogę, którą słusznie obrała kapela Terry Quiett Band i oczekiwać wyrobienia sobie przez nią własnego stylu, co prędzej, czy później z pewnością nastąpi.

Kuba Chmiel