Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Pressure & Time

Pressure & Time - Rival Sons

Pressure & Time

Wykonawca:

Rival Sons

Gatunek:

Rock

9 /10

Pierwsze pytanie, jakie przyszło mi do głowy zaraz po usłyszeniu poprzedzającej recenzowany album epki "Rival Sons" brzmiało: jakim cudem taki zespół trafił pod skrzydła Earache Records?.

Po wielokrotnym odsłuchu "Pressure & Time" zagadka pozostaje aktualna. Earache, mająca niegdyś status niemal legendarnej, zaliczyła bowiem dziwny (i mało dla mnie zrozumiały) zwrot, przede wszystkim w kierunku dźwięków z ’core’ w nazwie. Tymczasem, Rival Sons to rasowy, krwisty i rozkosznie klasyczny, lekko bluesujący rock, który garściami czerpie z wiecznie żywej spuścizny po Led Zeppelin; rock, pasujący do obecnego (zresztą dawnego również) oblicza tego wydawcy, jak przysłowiowy kwiatek do kożucha. Czy to kolejna jaskółka coraz wyraźniejszego trendu, który objawia się rosnącym zainteresowaniem podobną retro-muzyką ze strony labeli, dotychczas kompletnie z nią niezwiązanych? Graveyard w Nuclear Blast, Lonely Kamel w Napalm Records, a teraz Rival Sons w Earache zdają się tylko to potwierdzać.    

“Oh baby, I'll put diamonds in your mouth,
birds on your shoulders, limousine in the driveway,
rings on your fingers and marble under your feet."


Wróćmy jednak do głównych bohaterów niniejszej recenzji. Przybliżeniu zawartości "Pressure & Time" niech posłuży porównanie. Otóż, Rival Sons to, zasadniczo, amerykańska odpowiedź na The Answer. Podobieństwa muzyki obydwu bandów są więcej niż wyraźne. Zresztą, kwartet z Los Angeles doskonale wpisuje się w cały ten żwawy nurt, tworzony przez liczne kapele vintage, hołdujące klasycznej szkole rockowego grania, zarówno te bardziej znane (z Wolfmother na czele), jak też te nieco bardziej niszowe, jak choćby Gentlemans Pistols, czy wyżej wymienione skandynawskie ekipy.

Podobno napisanie materiału na ten album, jego rejestracja i miks, zajęły Rival Sons raptem 20 dni. Może i tak, faktem jest jednak, że w dźwiękach tych słychać wszystko to, co najlepsze w klasycznym rock’n’rollu. I nieważne, czy Amerykanie grają szybciej ("All Over The Road", "Get Mine"), serwują wzorcowe songi, mocno nasycone bluesowym posmakiem, w rodzaju "Only One", czy też balladki, takie jak np. "Face of Light". Za każdym razem wychodzi im to wręcz doskonale, a poszczególne kawałki to istne perełki. Oczywiście fakt, że właściwie każdy z tych utworów mógłby równie dobrze powstać kilka dekad temu, zaliczam na zdecydowany plus. Uwielbiam tak wyprodukowane albumy, czysto i naturalnie. Zwróćcie uwagę na brzmienie perkusji - delicje.  

Jedna z charakterystycznych cech współcześnie działających zespołów, wskrzeszających ducha dawnych czasów, to znakomici wokaliści (niejednokrotnie lepsi niż ci z przeszłości). Nie inaczej sytuacja wygląda w przypadku Jaya Buchanana, który potrafi zaśpiewać praktycznie wszystko, choć z drugiej strony nie stara się niepotrzebnie szarżować, a w wysokie rejestry wkracza z umiarem. A że towarzyszący mu instrumentaliści świetnie wiedzą, co robią, efekt nie mógł rozczarować. "Pressure & Time" ma jeszcze jedną zaletę. Słucham tego materiału już od dłuższego czasu i wcale nie mam dosyć. Nie przegapcie Rival Sons.

Szymon Kubicki