Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Kingdom Days in An Evil Age

Kingdom Days in An Evil Age - Sleeping Giant

Kingdom Days in An Evil Age

Wykonawca:

Sleeping Giant

Gatunek:

Metalcore

8 /10

To ci dopiero (chrześcijańska) heca. Nowy album Sleeping Giant to prawdziwe świadectwo wiary osadzone na metalcore'owym kręgosłupie, często zahaczającym o hardcore oraz deathcore, co, jak sądzę, zaspokoi nawet ateistów.

O ile recenzowany przeze mnie niedawno nowy album The Great Commission mógł być delikatnie niestrawny z powodu tekstów, tak z tymi zawartymi na ''Kingdom Days In An Evil Age'' walczyć można do upadłego. Mimo to, osobiście nie staję ramię w ramię z wyznawcami Jezusa w obozie Sleeping Giant, za to opowiadam się za obroną pozytywnych wartości - niekoniecznie sławienia Jego imienia. ''Heavy Worship? W przypadku Sleeping Giant aż za bardzo!

Wydawnictwo rozpoczyna potężny, napędzany blastem i znakomitym groove ''Dead Man Walking'', zwalniający pod koniec, by w iście hardcore'owym stylu wbić słuchacza w ziemię. Wokale Toma Greena generalnie nie wyróżniają się na scenie, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to właściwy człowiek na właściwym miejscu. W krzyku Toma słychać pasję, oddanie - a przede wszystkim, wyznanie wiary, którego dowodem są liryki. Toma wspiera jeden z gitarzystów - Geoff, który swą barwą głosu, zwłaszcza gdy melancholijnie ''zaciąga'', przypomina Nicka z Blindead (a może odwrotnie?). Pseudo-refren z ''Dead Man Walking'' nie może mi dać spokoju, notorycznie wciskam przycisk repeat....

Dalej bywa różnie, choć lwia część albumu prezentuje naprawdę bardzo wysokim poziom - przykładowo w ''Eyes Wide Open'', w którym udziela się Frankie Palmieri z Emmure. Co ciekawe, w momencie gdy wchodzi ze swoimi wokalami, od razu słyszymy standardowe 0-0-0-0-0 na gitarach (śmiech). Drugim utworem, na który warto zwrócić uwagę jest mój osobisty faworyt - ''Morning Star'', (tu uwaga, jeden z polskich zespołów, utożsamiany z nurtem metalcore, na swojej ostatniej płycie ma bardzo podobny riff), stworzony wręcz do headbangingu, no i wokalnie majstersztyk - oczywiście, gdy wchodzi ciepły śpiew Geoffa. Fanów petard, utrzymanych w konwencji umpa-umpa a następnie breakdown, zapewniam, że ''ICXC" jest kwintesencją takiego łojenia i być może stanie się waszym ulubieńcem. Wcale bym się nie zdziwił, gdyż z repertuaru ''Kingdom Days In An Evil Age'' to chyba najbardziej koncertowy numer.

W odniesieniu do ''Sons of Thunder'', poprzednika recenzowanego właśnie albumu, Sleeping Giant po trzech krążkach wreszcie wyklarowało własny, bezkonkurencyjny styl, który mam nadzieję docenią zarówno chrześcijanie jak i wojujący ateiści.

Halleluyah?   

Grzegorz ''Chain'' Pindor