Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Balls to All

Balls to All - Heavy Lord

Balls to All

Wykonawca:

Heavy Lord

Gatunek:

Doom metal

7 /10

Od ostatniego albumu Heavy Lord minęły cztery lata. Warto było jednak czekać, bowiem "Balls to All" z całą mocą dowodzi, że holenderscy zawodnicy wagi superciężkiej wciąż są w wysokiej formie.

Może nie na tyle wysokiej, by od razu walczyć o mistrzowski pas, na pewno jednak wystarczającej, by solidnie namieszać w rankingach sludge'owo/doomowego grania. Trochę mnie tym Heavy Lord zaskoczył, bo od rewelacyjnej demówki "The Holy Grail" (profesjonalnie wznowionej dwa lata temu przez Solitude Productions, dlatego traktuję ją właściwie jako pełną płytę), kapela nie dawała szczególnych powodów do zachwytów. O ile "From Cosmos to Chaos" jest jeszcze całkiem przyzwoity, tak "Chained to the World" niestety już nie bardzo. Może zespół potrzebował czasu, żeby wejść na właściwe obroty, faktem jest, że wraz z "Balls to All" w pełni mu się to udało.

Album ma w zasadzie tylko jeden mankament, co zresztą może dziwić, ponieważ Holendrzy bez trudu mogli go uniknąć. Wokalista Steve nie potrafi śpiewać czysto i w dwóch czy trzech fragmentach, gdy próbuje tej sztuki, efekt jest bardzo kiepski, wręcz amatorski. Aż żal słuchać fałszów w takim na przykład "Kick Teeth". Byłoby lepiej, gdyby frontman pozostał przy innej manierze (przy growlingu lub skrzeku), te bowiem wychodzą mu bez zarzutu. To dość irytująca wtopa, mimo wszystko jednak warto na nią przymknąć oko; reszta krążka zdecydowanie to wynagradza.

Heavy Lord nie koncentruje się na samym tylko ciężarze. Pozostając w obrębie doom/sludge metalowej stylistyki, kapela wysmażyła wyjątkowo zróżnicowany album, który aż skrzy się pomysłami. Prócz dominujących, obowiązkowych ciężkich, mocarnych riffów, w kompozycjach (np. "Dieselweed") znalazło się sporo miejsca na solidną dawkę przestrzeni i powietrza. Warto przy tym podkreślić, że nie ma tu cienia post rockowego pitolenia, to jest dość często stosowanego zabiegu przy tego rodzaju produkcjach. Panowie nie boją się wpleść tu i ówdzie całkiem chwytliwej melodii, dzięki czemu np. nieco ponad trzyminutowy utwór tytułowy momentalnie wpada w ucho. Fanom surowego sludge nowinki te niekoniecznie przypadną do gustu, ale moim zdaniem to właśnie dzięki nim "Balls to All" zapada w pamięć i wyróżnia się na tle dziesiątków innych krążków tej stylistyki.

Solidna, ciekawa i warta uwagi płyta. Przynajmniej do momentu, w którym moim  odtwarzaczem zawładnie nowy album Yob. Tak czy owak, szczerze polecam.

Szymon Kubicki