Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / The Rooftop Recordings

The Rooftop Recordings - David Philips

The Rooftop Recordings

Wykonawca:

David Philips

Gatunek:

Blues

7 /10

Nagrać płytę na dachu budynku mieszkalnego? Wytwórnia Black & Tan Records przyzwyczaiła nas już do albumów zarejestrowanych rzekomo w starych szopach, więc stworzenie studia na dachu nie powinno nikogo dziwić.

Szczególnie, że wbrew temu, co może sugerować tytuł, nagranie "The Rooftop Recordings" miało miejsce w mieszkaniu znajdującym się na ostatnim piętrze. Może to i lepiej?

David Philips jest wokalistą i gitarzystą pochodzącym z Wielkiej Brytanii. Mimo to zarówno swoją debiutancką, jak i najnowszą płytę nagrał w mieszkaniu w Barcelonie. Żeby zabrzmieć wiarygodnie, pouchylał nieco okna i drzwi, by słuchacz mógł poczuć klimat miejsca. Nie trzeba się wcale wysilać, by usłyszeć  odgłosy ptaków i ruch uliczny. Zwieńczeniem tej muzycznej ascezy jest minimalizm instrumentalny - artysta gra wyłącznie na gitarze i śpiewa.

Stylistycznie Davida Philipsa nie da się umieścić w jednym gatunku. Porusza się on sprawnie po większości brzmień amerykańskich trubadurów, łącząc tym samym w równym stopniu bluesa, country i folk. Szkoda, że nie postawił jedynie na bluesa, bo akurat w tym gatunku wypada najlepiej. Co ciekawe - w dość trudnej odmianie bluesa, bo inspirowanej R.L Burnsidem i wczesną wersją The Black Keys. David Philips poświęcił temu brzmieniu jeden, fantastyczny utwór inaugurujący płytę i stanowiący absolutną perełkę. Tym większa szkoda, że pozostałe kawałki nie brzmią już tak autentycznie. Bez wątpienia artysta radzi sobie świetnie technicznie w prezentowanych stylistykach, brakuje jednak wielu kompozycjom polotu, a wykonaniom większej oryginalności. Osobną wartość stanowi ogólne brzmienie płyty. Tu należą się wielkie brawa, bowiem każdy dźwięk brzmi soczyście i wyraźnie, a słuchacz ma wrażenie jakby przebywał w jednym pomieszczeniu z muzykiem podczas nagrywania albumu.

Trzeba przyznać, że David Philips włożył sporo w pracy w przygotowanie tak zróżnicowanego albumu. Pomógł mu bogaty warsztat, dzięki czemu (poza dosłownie paroma wstawkami harmonijkowymi, w których brzmi niczym opity bard z Teksasu) sprawnie poradził sobie z obranymi konwencjami. Jedyną wadą "The Rooftop Recordings" jest to, że można znaleźć ciekawsze wydawnictwa tego typu, co z pewnością nie zniechęci fanów gatunku do sięgnięcia po najnowszą płytę Davida Philipsa.

Kuba Chmiel