Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Tales of Wanderings

Tales of Wanderings - Old Silver Key

Tales of Wanderings

Wykonawca:

Old Silver Key

Gatunek:

Post-rock

6 /10

Wokal w post rocku - co człowiek to inna opinia. Jedni twierdzą, że go nie powinno w ogóle być, że kwintesencją takiego grania jest jego instrumentalność. Inni, że wokal może tu robić za dodatkowy instrument.

Ja osobiście jestem bardzo sceptyczny odnośnie post rockowych gardłowych (nie mylić z post metalowymi!), a już na pewno kolega Neige z francuskiego projektu Alcest nie jest moim faworytem.

Tymczasem rzeczony ziomek zgadał się z ukraińską black metalową grupą Durdukh i tak oto powstał projekt Old Silver Key, o którym głośno na blogach zrobiło się w pierwszej połowie tego roku. Zastanawiano się co wyniknie z tego połączenia - czy delikatnie, monotonnie śpiewającego Francuza z agresywnie młócącymi Ukraińcami. Dobra wiadomość jest taka: black metal przepuszczony przez post rockowe myślenie (a może na odwrót?) brzmi całkiem przekonująco, for real. Niestety OSK ma w swym składzie tego nieszczęsnego wokalistę, faceta zupełnie bez jaj…

Ale pomówmy o tym co dobre, czyli instrumentalnej warstwie "Tales of Wanderings". Zaskakujące jest to, że wspomniane wcześniej dwa tak odległe od siebie style spotykają się w miejscu o nazwie indie rock. Gitary, sekcja, w ogóle cały klimat takich numerów jak "November Nights Insomnia" czy "Star Catcher" są wyjęte jakby z pierwszej połowy lat dwutysięcznych (podobno tak się je ma określać). Bardzo fajnie prezentują się kompozycje instrumentalne: oniryczne, delikatne intro "What Once Was and Will Never Happen Again" oraz najbliższe black metalowi "Nineteen Winters Far Away From Home" to najlepsze momenty tego albumu. Niestety, w pozostałych kompozycjach przyjdzie nam się zmierzyć z beznamiętnym, dychawicznym, pozbawionym krztyny emocji wokalem Neige. I choćby nie wiem jak fajnie grali jego towarzysze, nie jestem w stanie tego słuchać w spokoju.

Byłbym bardzo szczęśliwy obcując z tą muzyką, dałbym nawet i ósemkę, gdyby któregoś dnia muzycy Old Silver Key/Durdukh złożyli swego śpiewającego współpracownika w ofierze dla Światowida (parają się słowiańską mitologią), ale na to się nie zanosi. Tak więc ten całkiem obiecujący dźwiękowo projekt będzie się jawił fanom post rocka jako coś o zmarnowanym potencjale.

Jurek Gibadło