Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / The Name of This Girl Is

The Name of This Girl Is - Olivia Anna Livki

The Name of This Girl Is

Wykonawca:

Olivia Anna Livki

Gatunek:

Pop

10 /10

Iluż to już polskich artystów deklarowało, że ich płyty przeznaczone są dla słuchaczy otwartych na eksperymentalne, nowatorskie brzmienia. Większość tych wydawnictw rozbijała się potem z hukiem o bruk rzeczywistości, okazując się niczym nie wyróżniającą się, prymitywną papką przemielonych, bardzo oklepanych pomysłów.

Po bardzo udanym występie Olivii Anny Livki w popularnym programie telewizyjnym "Tylko muzyka. Must be the music" pojawiła się nadzieja na odświeżenie polskiej sceny alternatywnej. Na czczym gadaniu tym razem się nie skończyło - płyta "The Name of This Girl Is" ma duże szanse, by zmienić sposób postrzegania muzyki nad Wisłą.

Olivia Anna Livki urodziła się w Opolu jednak większość swojego życia spędziła w Niemczech. Ponownie znalazła się w Polsce dość niedawno, o czym mogli się przekonać widzowie pierwszej edycji popularnego programu muzycznego. Olivia programu co prawda nie wygrała, ale dzisiaj śmiało można zaliczać ją do grona zwycięzców. Założeniem tego typu show jest wszak wyłapanie z polskiego rynku muzycznego najlepiej rokujących wykonawców i zapewnienie im tych jakże ważnych pięciu minut obecności w telewizji. Następny krok należy już do artysty. Debiutancki album Olivii stanowi dowód, że udzielony jej kredyt zaufania został spłacony z nawiązką.

"The Name of This Girl Is" jest albumem koncepcyjnym, zawartym w dziewięciu utworach. Każdy z nich idealnie jest wkomponowany w całość. Nie bez znaczenia też jest kolejność utworów, które na zmianę prezentują raz psychodeliczne innym razem bardziej łagodne oblicze Olivii. Wielkim finałem tych przemian osobowości jest "Tennis Rackets", a następujący po nim "Sunrise In The Eyes Of Our Maker" stanowi delikatny epilog albumu.

Debiutancki krążek Olivii Anny Livki zaskakuje na każdym kroku. Począwszy od znakomitego głosu artystki, kończąc na genialnej produkcji i brzmieniu zmiksowanego materiału (wielkie brawa dla Patricka Dilletta). To jedna z najlepszych brzmieniowo polskich płyt, które słyszałem w ostatnich latach! Wszystko tu zachwyca; świetnie ponakładane wokale, monumentalnie brzmiące bębny, rewelacyjnie zaaranżowane dźwięki basu, perkusji i skrzypiec wkomponowane w cudowne i urzekające kompozycje. Nie wiem do końca w jakim gatunku to się mieści. I z wielką satysfakcją mogę powiedzieć - guzik mnie to obchodzi.

Kuba Chmiel