Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Iowa 10th Anniversary Edition

Iowa 10th Anniversary Edition - Slipknot

Iowa 10th Anniversary Edition

Wykonawca:

Slipknot

7 /10

Co można napisać o reedycji płyty, która miała swoją premierę 10 lat temu? Jest nadal świeża? Słychać na niej rzeczy do tej pory niedostrzegalne? Jest to dokładnie taki sam zabieg, jakiego Slipknot dopuścił się w przypadku ich pierwszej studyjnej płyty. Nikogo zapewne nie zdziwi fakt, iż tamta edycja rozeszła się jak ciepłe bułeczki. W takich sytuacjach mam jednak wrażenie, że jeśli Slipknot umieściłby tam, jako dodatek, symfonię pierdnięć w tonacji d-mol to i tak fani byliby tym faktem wniebowzięci. Wiem, bo sam jestem jednym z nich.

Tego typu inicjatywy mimo wszystko irytują mnie jeszcze z kilku innych powodów. Jakby na to nie spojrzeć jest to proces recyklingu materiału, który jest nam już bardzo dobrze znany. Dorzuca się zazwyczaj kilka "rarytasów", płytę DVD z teledyskami i ewentualnie parę wywiadów. Innymi słowy zaczynasz żałować, że nie poczekałeś 10 lat z kupnem owego krążka. Denerwuje mnie również impertynencja zespołu, który wyraża na to wszystko zgodę. Leniwe dupska przeliczają kolejne dolary, jakie wpadają ze sprzedaży materiału, który każdy fan w trybie automatycznym potrafi wyrecytować w środku nocy. Nie lubię odcinania kuponów i chociażby z martwych powstał sam Paul, na uczczenie czego Slipknot wydałby całą swoją studyjną kolekcję w pozłacanej mini trumnie, to i tak byłbym zawiedziony.

W swoim czasie "Iowa" była dla Slipknota dużym wydarzeniem. Nie tylko umocniła ich pozycję na scenie metalowej, ale i dała życie jednemu z najlepszych koncertów w historii tego rodzaju muzyki. DVD z zapisem widowiska z Londynu o wdzięcznej nazwie "Disasterpieces", było genialnie zrealizowane, zawierało materiał z dwóch pierwszych płyt i sporo dodatkowych wejrzeń za scenę. Do dzisiaj pamiętam ile radości dawała mi możliwość korzystania z opcji wyboru kamery przy oglądaniu po raz setny "Spit It Out". Nic co zespół ten zrobił potem nie brzmiało i nie wyglądało tak dobrze. Brakowało jedynie wersji audio owego spektaklu agresji i nienawiści. Aż do dziś…

Druga płyta odświeżonej "Iowy" to jak się okazuje nic innego jak dźwiękowy zapis całego koncertu z "Disasterpieces". Nie jest to zatem byle jaki "rarytas", a pełnoprawne kopanie tyłka. Na trzeciej z płyt w tym zestawie znajdziemy ponadto standardowy set teledysków i godzinny dokument dotyczący powstawania krążka "Iowa". Jak można się było spodziewać, całość upchano w świetnie przygotowany digipack z grafikami "kozła" i sesją zdjęciową zespołu.

O ile zatem nie jestem fanem sprzedawania mi czegoś, co już znam i kocham, o tyle w przypadku "Iowa: 10th Anniversary Edition" zrobiłem wyjątek. Niemniej jednak, pragnę zaznaczyć, iż to właśnie ta dodatkowa płyta była dla mnie daniem głównym, a studyjny krążek jedynie jego przystawką. Niezaprzeczalnie warto wrócić razem z chłopakami do ich rodzinnego miasta Iowa, gdzie skosztujemy przepysznej, gotowanej głowy owcy. Podobno najsmaczniejszy jest mózg, więc życzę smacznego na kolacji ze Slipknotem!

Michał Lis