Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Marsalis & Clapton Play The Blues

Marsalis & Clapton Play The Blues - Wynton Marsalis & Eric Clapton

Marsalis & Clapton Play The Blues

Wykonawca:

Wynton Marsalis & Eric Clapton

Gatunek:

Jazz

9 /10

Muzyka jest językiem uniwersalnym i o tym co rusz pragną słuchaczy przekonać mniej lub bardziej udane połączenia różnych gatunków i stylistyk. O ile trudno sobie wyobrazić fuzję Slayera i zespołu Kombii, to już spotkanie najważniejszych przedstawicieli jazzu i bluesa wydaje się bardziej udanym pomysłem. Jazz i blues wszak nie są aż takimi dalekimi kuzynami, co starają się na najnowszej płycie udowodnić giganci muzyki: Eric Clapton i Wynton Marsalis.

Doświadczenie mnie nauczyło, że wspólne projekty mistrzów gatunku nie zawsze okazywały się rewelacją. Często artyści nie robili nic więcej, prócz ustalenia tonacji, aby przybliżyć słuchaczom istotę muzyki. A jej istotą jest właśnie aranż, świadczący w dużej mierze o wartości kompozycji. Nie ulega wątpliwości, że w tym przypadku autorzy płyty dołożyli maksymalnych starań, by ich dzieło miało charakter ponadczasowy. Genialny trębacz Wynton Marsalis zaaranżował wybrane przez Erica Claptona standardy bluesowe, tworząc z nich zupełnie nowe utwory, utrzymane w klimacie nowoorleańskiego jazzu tradycyjnego. A zrobił to na tyle zgrabnie, że harmonie pierwowzorów są wyraźnie słyszalne. Zestaw dziesięciu kompozycji stał się materiałem koncertowego wydawnictwa.

Możliwość usłyszenia klasycznych bluesów w wykonaniu fantastycznej orkiestry dixielandowej jest wrażeniem nieporównywalnym z niczym innym. Wszystkie kompozycje, począwszy od krótkiego "Kidman Blues", a kończąc na długim, bo aż dwunastominutowym "Just A Closer Walk With Three" kipią od zmian dynamiki i napięcia. Zaprezentowane standardy bluesowe wydają się wręcz stworzone do takiego lekkiego, rozimprowizowanego grania. Za całość główną odpowiedzialność ponosi oczywiście Wynton Marsalis i jego rewelacyjny zespół, choć nie należy zapominać o dużym kunszcie Erica Clapton. Muzyk ten odnalazł się wyśmienicie w mało naturalnym dla niego, dixielandowym środowisku. Jego głos świetnie pasuje do konwencji, moim zdaniem, znacznie lepiej, niż do archaicznego bluesa, który zdarzało mu się nieraz wykonywać. Gitarowo nie próbował udawać, zagrał po swojemu, jednak bardzo oszczędnie i z wyczuciem. Solówki gitary pojawiają się rzadko, za każdym razem idealnie trafiając w punkt. Gościnny udział Taj Mahala pod koniec trwania albumu stanowi dodatkową atrakcję.

Wielkiej rzeczy dokonali Wynton Marsalis i Eric Clapton. Nadali nową jakość znanym standardom bluesowym, ukazując je w zupełnie innym świetle. Nie ma chyba lepszego sposobu na przybliżenie słuchaczom magii tradycyjnego jazzu, niż podanie go w mistrzowskim wydaniu. A właśnie w takiej wersji możemy podziwiać ten gatunek na najnowszej, koncertowej płycie niezwykłego duetu.

Kuba Chmiel