Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / A Touch Of Death

A Touch Of Death - Subliritum

A Touch Of Death

Wykonawca:

Subliritum

Gatunek:

Black metal

5 /10

Parafrazując słynne peerelowskie dylematy recenzję najnowszego albumu norweskiego Subliritum można zacząć pytaniem: ile jest black metalu w black metalu? Wszak w treści najnowszego albumu zespołu zatytułowanego "A Touch Of Death" pojawiła się znacząca ilość wpływów, które wyniosły styl grupy ponad i tak trochę zwichrowane rdzenne założenia.

Drugi studyjny album Subliritum miał premierę dopiero dziewięć lat po debiutanckim "Dark Prophecies" z 2002 roku. W międzyczasie kwartet z Trondheim wypuścił dwa krótkie materiały będące formą respiratora podtrzymującego studyjną aktywność zespołu, choć należy zauważyć, że na krążku promo z 2008 roku pojawiły się dwa utwory, które znalazły się również na "A Touch Of Death". Tym bardziej zadziwia, że przez niemal dekadę studiowania pogańskiej literatury muzycy Subliritum zdołali wyprodukować zaledwie 35 minut muzyki.

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że główni bohaterowie tego materiału w trakcie procesu kompozycyjnego poszli na skróty. W premierowej muzyce Subliritum znalazły się zaledwie dwa pełnokrwiste kawałki black metalowe i chyba nie będzie wielkim zaskoczeniem jeśli dodam, że są to utwory pochodzące z wspominanego wcześniej promo, a więc "Berserk" i tytułowy "A Touch Of Death". W rzeczonych kompozycjach, choć bez fajerwerków, to z właściwą dosadnością wyróżniło się sprawne żonglowanie mięsistymi riffami przez Sverre Bernstena oraz Arcana, a ciekawym urozmaiceniem stały się również autonomiczne partie perkusji Vyla. To by było wszystko jeśli chodzi o ortodoksyjnych fanów black metalu, bowiem pozostała część najnowszego materiału Subliritum przypomina polsko-ukraińską granicę, w której kwitnie przemyt... wszystkiego.

W poszczególnych utworach norweskiego zespołu można odczuć patenty wyjęte z naturalnego otoczenia czyli death i thrash metalu, które w wielu przypadkach urozmaiciły brzmienie poszczególnych kompozycji. Niemniej "A Touch Of Death" w dużej części jest niepotrzebnie przyprawiony symfonicznym, tu i ówdzie patetycznym klimatem. Mocnemu i agresywnemu przekazowi zdecydowanie zaszkodził patos nie pasujący do treści jaką niesie z sobą ten krążek. Podobnie rzecz się ma jeśli chodzi o wokale, bowiem Arcan chyba nie do końca zadecydował się czy w poszczególnych fragmentach używać growlingu, czy czystych wokali. Zresztą pojawiło się tu więcej udziwnień. Na pewno takowe stanowią wepchnięte pomiędzy black metalowe kotły... heavy metalowe judasowe riffy ("Back To Zero"), a już totalnym zaskoczeniem był post-industrialny klimat  wykreowany mniej więcej w połowie albumu. W przypadku tego ostatniego pomysłu sprawiedliwości trzeba oddać, że wypadł co najmniej przyzwoicie.

Finalnie nie wiem czy intencją muzyków Subliritum było utworzenie kolażu złożonego z różnych form metalu, symfonii oraz agresywnego krewniaka elektroniki, ale "A Touch Of Death" sprowadza właśnie do takiej otwartej konkluzji. Być może ta koncepcja nie jest pozbawiona sensu, szczególnie na poziomie post-industrialu w marszu z black metalem, ale w wykonaniu norweskiego zespołu zdecydowanie brakuje jej dokładności. Część kompozycji to posklejane klejem kauczukowym osobne dźwięki, które w żadnym stopniu nie tworzą spójnego materiału.

Konrad Sebastian Morawski