Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Imaginaerum

Imaginaerum - Nightwish

Imaginaerum

Wykonawca:

Nightwish

Gatunek:

Power metal

9 /10

Drugi album z nową wokalistką, a zaskoczeń jakbyśmy po raz pierwszy odkrywali muzykę Finów z Nightwish. Na razie muzykę, a w marcu również obraz. Ten fakt zresztą, rozwiewa wiele moich wątpliwości dotyczących płyty i potwierdza mnogość przemyśleń w trakcie odsłuchu.

Wspominam o filmie i ścieżce dźwiękowej z prostej przyczyny; "Imaginaerum" w całej swej rozciągłości, jest krążkiem zaaranżowanym w sposób iście teatralny (podział głosów Marco i Annette), skomponowany z filmowym rozmachem, a miejscami (ponowne odniesienie do teatru) przypomina wesoły kabaret niczym z "Parnassusa’" (druga połowa "Scaretale"). Początkowo nie potrafiłem przekonać się zarówno do orientalnego przerywnika jak "Arabesque", licznych ballad na czele z delikatnie jazzującym "Slow, Love, Slow", czy mocnego wyeksponowania folkowego instrumentarium - nie tylko jako dodatku. Jednakże, kiedy wreszcie poczułem aurę tego albumu, i zrozumiałem osobisty i bajkowy zarazem charakter "Imaginaerum", wszystko stało się jasne. To dzieło kompletne, wielowątkowe, nawet narracyjne ("Song of Myself") zamknięte klamrą jaką jest utwór tytułowy - doskonała synteza wszystkich kompozycji.

Jedyne czego rzeczywiście tutaj brakuje, to prawdziwego metalowego kopa. Choć "I Want My Tears Back" to dobry rocker, żywcem wyjęty z "Dark Passion Play", zaś "Last Ride of The Day" miejscami budzi skojarzenia z siłą i szybkością pamiętnego "Oceanborn", mało tu metalu sensu stricto. Jest to jednak rekompensowane przez gęstą atmosferę, szytą nićmi w postaci emocji. Tuomas Holopainen może być z siebie dumny. Po dziewięciu latach czekania skomponował dokładnie takie dzieło jakie chciał.

Miejmy nadzieję, że ci, którzy wciąż opłakują "odejście" Tarji z Nightwish, wreszcie dadzą na luz i przekonają się do nowego, równie intrygującego oblicza zespołu. By wpasować się w styl tej grupy, Anette Olzon musiała odczekać cztery lata, ale było warto. Jej popowo-anielski głos idealnie pasuje do tak plastycznego świata jak "Imaginaerum". Dobrze, że Bóg prócz dziecka pobłogosławił ją głosem.

Chcę na koncert.

Grzegorz "Chain" Pindor