Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Descending Through Ashes

Descending Through Ashes - Mr Death

Descending Through Ashes

Wykonawca:

Mr Death

Gatunek:

Death metal

5 /10

Mr Death na dobre zadomowił się w Gitarzyście i już po raz trzeci wpada do czytelników z wizytą. Oczywiście, Pan Śmierć niezmiennie bawi się w death metal, ale tym razem robi to z wyraźnie  mniejszą żywotnością.

Widać, zespół nie ma predyspozycji do biegów długodystansowych i już na trzecim materiale boryka się z zadyszką. A i w boku kolka kłuje. Starość nie radość, zwłaszcza gdy jest się trupem.

Bohater "Platformy" Houellebecqa mawiał, że "w życiu może zdarzyć się wszystko, a zwłaszcza nic". Te słowa doskonale pasują do "Descending Through Ashes". Mówiąc w skrócie, tym razem słuchacz otrzymuje to samo, co wcześniej, tylko znacznie gorszej jakości. Używając terminologii ze świata filmu, ten materiał to klasyczny sequel, niemal zawsze słabszy od poprzednika. Żeby chociaż trailer był udany! Recenzowany album to gorsze kompozycje, mniej interesujące melodie (a właściwie ich brak) i niemal całkowity zanik ciekawych patentów. Taka jest smutna i rozczarowująca rzeczywistość.

Dawno nie słyszałem tak wymęczonej i kwadratowej płyty ze szwedzkim oldschoolowym death metalem. Parafrazując znane powiedzenie słynnego amerykańskiego miłośnika cygar i stażystek, aż chciałoby się zakrzyknąć: "pomysły, głupcy!". Nie ma niestety na tej ziemi takiej świecy, z której pomocą dałoby się je na tym krążku odnaleźć. Nawet po kilkakrotnym odsłuchu "Descending Through Ashes", w głowie nie zostaje kompletnie nic, a kawałki wciąż wydają się tak samo obce,  jak za pierwszym razem.

Może zamiast wydawać w ubiegłym roku, bądź co bądź, udaną epkę "Death Suits You", lepszym rozwiązaniem byłoby dorzucić do zawartych tam kawałków kilka nowych, i dopiero taką całość wydać jako długograj? Na swoje nieszczęście Szwedzi źle rozłożyli siły już niemal na starcie, odpadli z peletonu i szybko przestali liczyć się w walce o medale. Los jest okrutny i nie oszczędza nawet Śmierci. Mr Death jest nagi, a do tego cierpi na impotencję. Pewnie przez zanieczyszczenie środowiska... Sugeruję odpoczynek w sanatorium, lekkostrawną dietę i niebieską pigułę w razie potrzeby.

Szymon Kubicki