Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Gebet Zu Der Schwarzen Sonne

Gebet Zu Der Schwarzen Sonne - Laura Weixelbaum

Gebet Zu Der Schwarzen Sonne

Wykonawca:

Laura Weixelbaum

Gatunek:

Alternatywa

5 /10

Czasami przychodzi nam zmierzyć się z albumem ambitnym, na swój sposób intrygującym jednak pozbawionym czegoś najważniejszego - oryginalności.

Laura Weixelbaum to młoda, bo zaledwie 24-letnia, Węgierka kontynuująca tradycję Diamandy Galas. Do jej inspiracji zaliczyć z pewnością można także muzykę rytualną, transową i plemienną. Sama zresztą przyznaje się, że wpływ ma na nią węgierski folk z… XII w. Wszystko to faktycznie słychać na "Gebet zu der Schwarzen Sonne". Laura eksperymentuje ze swoim głosem, który drogą barwą przypomina wokal wspomnianej już Diamanady, krzyczy, piszczy, wwierca się nim w psychikę słuchacza; rzuca pseudo-zaklęcia (choć nie dam głowy, czy dziewczyna do swojego portfolio nie może dopisać czarnej magii). Wszystko to robi w bardzo inteligentny sposób i choć nie znam niemieckiego, którym to językiem się posługuje, podejrzewam, że choćby nagranie tytułowe ma wyraźny podtekst historyczny. Zapewne nie bez powodu wsamplowano w niego hitlerowskie "hailowanie".

Choć powyższy opis wskazywałby na to, że album jest jak najbardziej warty polecenia, obecna twórczość mrocznej Węgierki ma jeden duży minus. Mianowice, za dużo na płycie Diamandy Galas. Myślę, że Laura, jeżeli jej celem jest zwrócenie na siebie uwagi, powinna bardziej przemyśleć zarówno swój wizerunek jak i muzykę. W każdym razie - ma duży potencjał. Co z nim uczyni - usłyszymy zapewne na drugim jej wydawnictwie.

Jacek Walewski