Kup Magazyn Gitarzysta

Rest - Rwake

Rest

Wykonawca:

Rwake

9 /10

Nazwa "Rwake" od przynajmniej kilku lat elektryzuje fanów doom/sludge/down-tempo metalu. Nic dziwnego.

Ta pochodząca z Arkansas amerykańska grupa zapisała się w historii tego typu muzyki prawdziwie epickim crossoverem black metalu, southern rocka, sludge/doom/stoner oraz dark hardcore. Postawili "kropkę nad i" w muzycznym traktacie pisanym przez takie kapele jak EyeHateGod, Neurosis, Kylesa, Damad, Across Tundras czy Electric Wizard. Nic zatem dziwnego, że ich najnowszy album, wydany przez Relapse Records "Rest", od samego początku wzbudzał silne emocje i oczekiwania. Czy spełnione?

Krążek zaczyna się bardzo nastrojowo, niczym późne Swans. Spokojne intra nie są jednak w twórczości Rwane niczym niezwykłym - już na wcześniejszym "If You Walk Before You Crawl, You Crawl Before You Die", zanim przejedzie nas walec okraszony demonicznym wokalem w stylu Dino z Dystopii, przez półtorej minuty towarzyszy nam nastrojowy instrumental. Tu jest podobnie, z tą różnicą, że "Rest" jest bardziej przemyślany, a mniej chaotyczny. Wściekłość i hałas - takie określenia do tej pory wydawały się nieodłączone w kontekście muzyki Rwake. Tym razem, choć oczywiście brutalnych fragmentów i upiornych, Dystopijno - black metalowych partii wokalnych nie brakuje, całość zaskakuje mniejszą niż do tej pory dawką szaleństwa, albo inaczej - szaleństwo jest, ale obecne w psychodeliczno - stonerowych wpływach i bardziej jednoznacznym brzmieniu sludge/doom, a nie w chaosie i furii.

Kompozycje Rwake nadal są bardzo długie - za wyjątkiem intra i przedostatniego utworu "Ti Progetto" wszystkie trwają od 9 do kilkunastu minut. Podobnie jak na poprzednich płytach mamy tutaj również niepokojące i budujące nastrój sample ze starych filmów, jest ich jednak mniej niż do tej pory, za to znowu - sprawiają wrażenie umieszczonych bardziej celowo i z wyczuciem. Także wpływy stoner/southern rocka są tu bardziej "uzasadnione" i stanowią logiczne rozwinięcie pomysłów muzycznych, a nie "niespodziankę". W tym sensie Rwake radzi sobie z ta materią lepiej niż Kylesa - band z hardcore/punkowymi korzeniami, który dziś nie do końca chyba potrafi odnaleźć się w krainie psychodelicznego metalu i chociaż nagrywa dobre krążki, to nie jest kapelą zbyt przekonywującą. Tutaj jest inaczej. Rwake niegdyś po prostu intrygowało surowością i wściekłością wpisanymi w sludge-metalową formułę. Dziś imponuje umiejętnością panowania nad składowymi kompozycji, umiejętnie rozkładając proporcje między graniem bardziej klasycznym, southernowym, a brutalnym noise-corem.

"Rest" to album, któremu trzeba poświęcić trochę czasu, by w pełni docenić jego piękno. Ale z pewnością warto to zrobić. Choć pozornie jest bardziej przystępny niż poprzednie wydawnictwa Rwake, to polubienie go może zająć trochę czasu. Być może trzeba po prostu do takiej muzyki dojrzeć? Sam po pierwszym przesłuchania pomyślałem: "taka bardziej udziwniona Kylesa". Ale to tylko pierwsze wrażenie. Rwake wypracowało własny styl, w którym oczywiście odnajdziemy wpływy wszystkich wyżej wymienionych kapel, ale także dużo własnej inwencji. Docenia się to właśnie z kolejnymi przesłuchaniami. W efekcie chce się do niej wracać i odkrywać ciągle coś nowego dla siebie. Polecam.

Krzysztof Kołacki