Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Set the Dial

Set the Dial - Black Tusk

Set the Dial

Wykonawca:

Black Tusk

7 /10

Hasło "Savannah" elektryzuje chyba wszystkich fanów stylistyki stoner/sludge. To z tego amerykańskiego miasta pochodzą takie kapele, jak Kylesa czy Baroness.

Śmiało można powiedzieć, ze dla współczesnego sludge metalu Savannah jest tym czym Washington DC dla hardcore/punka czy San Francisco dla thrashu. Nic więc dziwnego, że pochodzący stamtąd Black Tusk od początku wzbudzał duże zainteresowanie miłośników tak "bagien", jak i "pustyni". Czy zasłużenie? Przyjrzyjmy się ich trzeciej płycie.

Black Tusk
nie odkrywają rzecz jasna Ameryki. Ale na tej scenie nowatorstwo nie jest ani wymagane, ani wskazane. Wpływ zarówno Black Sabbath, jak i Kylesa słychać od pierwszych taktów. Przy czym Black Tusk, w przeciwieństwo do rozkochanych w epickich aranżacjach kolegów, tworzą zwarte 3-4 minutowe kompozycje, unikając patosu i nudy. Niczym też nie zaskakują. "Set the Dial" to płyta solidna, ale przewidywalna. Ten, kto jest osłuchany z nowymi nagraniami Kylesa w zasadzie wie też, jak brzmi ten album. Kompozycje są może krótsze, ale patenty podobne. Mamy więc pewną dozę przebojowości (podobnie jak w przypadku innych tuzów gatunku - High On Fire), klasyczne partie doom metalowe ("Mass Devotion"), a wprawne ucho wychwyci i nawiązania do bluesa (zwłaszcza w kawałku "Set the Dial to Your Doom").

Ten krążek nie różni się bardzo od poprzednich dwóch wydawnictw Black Tusk. Jest może bardziej brudna i surowa brzmieniowo, ale nie jest to bardzo rzucająca się w uszy zmiana. To wciąż ta sama Kylesowo - Mastodonowa szkoła grania, która z kolei pewnie nie powstałaby bez Black Sabbath. Albo się lubi ten styl, albo nie.

"Set the Dial" przynosi 10 zwartych, lekko psychodelicznych kompozycji. Hard rock, doom metal, stoner, sludge, motoryka godna hardcore/punka - wszystko tu mamy i to we właściwych proporcjach. Jedyny kłopot z tym albumem jest taki, że jest mimo wszystko wtórny i w zasadzie niczym nie zaskakuje. Kapele typu Black Tusk nie posuwają historii muzyki do przodu, a fani sludge pewnie zakochają się raczej w Rwake. Niemniej, w swoim gatunku to dobra i godna polecani propozycja.

Krzysztof Kołacki