Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Myśliwiecka

Myśliwiecka - Artur Andrus

Myśliwiecka

Wykonawca:

Artur Andrus

Gatunek:

Folk

9 /10

Co ma wspólnego Artur Andrus z magazynem dla gitarzystów? Pewnie tyle samo co picie w Spale i spanie w Pile. Czyli bardzo dużo, o czym możemy dowiedzieć się już z pierwszego utworu najnowszej płyty znanego artysty.

Ulicę Myśliwiecką znają w Polsce wszyscy miłośnicy radia. Tam bowiem znajduje się siedziba Radiowej Trójki, z którą od lat nierozerwalnie związany jest Artur Andrus. Tam też dokonano nagrań na autorską płytę kabareciarza, którą zresztą znana stacja radiowa puszcza w obszernych fragmentach przynajmniej parę razy w tygodniu. Nie ma co się jednak dziwić, bo to jedno z najciekawszych wydawnictw, które w trójkowym studiu zarejestrowano.

Nie trzeba być wielkim fanem polskiego kabaretu, by dać się uwieźć humorowi Artura Andrusa. Wystarczy do tego uniwersalne poczucie humoru, bo i dowcip artysty jest uniwersalny - trafia w punkt bez względu na okoliczności. Reprezentujący jeszcze starą szkołę, gdy kabareciarz nie musiał robić z siebie durnia, żeby rozśmieszyć większych chyba jeszcze durniów od siebie. Rzadko też się zdarzają komicy, którzy równie dobrze wypadają w kwestiach mówionych, jak i śpiewanych. Artur Andrus jest utalentowany w obu formach wyrazu, więc "Myśliwieckiej" słucha się z przyjemnością. Teksty utworów są fantastyczne, a ironiczny i prześmiewczy tembr głosu Andrusa sprawia, że trudno oderwać się od opowiadanych przez niego historii. Aż dwie z nich oryginalnie zostały napisane przez kultowego Jaromira Nohavice, co jest dodatkową atrakcją albumu.

Nie wiem, czy "Królowa nadbałtyckich raf" stanie się przebojem lata, a "Myśliwiecka" okaże się płytą roku. Nie ma to większego znaczenia, bo najnowszy album Artura Andrusa jest dla mnie hitem sezonu i z pewnością chętnie będę do niego wracał. Bez względu więc na to, czy bliżej nam do spania w Pile, czy do picia w Spale, "Myśliwiecka" powinna stać się punktem obowiązkowym każdego fana wyrafinowanego poczucia humoru.

Kuba Chmiel