Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Deep Cuts From Dark Clouds

Deep Cuts From Dark Clouds - 16

Deep Cuts From Dark Clouds

Wykonawca:

16

8 /10

Kalifornijski zespół o enigmatycznej nazwie 16 powstał we wczesnych lat 90., wpisując się w kwitnący wtedy nurt sludge`owy. Takie zespoły jak Grief, EyeHatreGod czy Neurosis wydawały swe najlepsze płyty, a nowa muzyka podbijała serca zarówno punków, jak i metalowców.

Po latach powstała cała scena post - sludge`owa, z Kylesa i Baroness na czele, i wygląda na to, ze 16 świetnie się w niej odnajdują. Dowodem najnowszy album Amerykanów, zatytułowany "Deep Cuts From Dark Clouds".

Padła nazwa "Kylesa" i nie jest to przypadek. W muzyce 16 słychać tę samą przebojowość zmieszaną z pasją, mrokiem i ciężarem. Na swej najnowszej płycie poszli w tym kierunku chyba najdalej, nagrywając krążek dobry, choć niezbyt oryginalny.

Kto zna i lubi "Static Tensions" i "Spiral Shadow" Kylesy, z pewnością doceni i ten materiał. "Deep Cuts From Dark Clouds" to 10 niezbyt długich (zwłaszcza jak na tego rodzaju muzykę) utworów. Mówi się, że 16 mocno inspirują się zarówno stoner/sludge metalem, jak i noise rockiem. Szczerze mówiąc ja tego "hałasu" w ich muzyce nie słyszę, podobnie jak "pustyni". Chyba, że w proporcjach znanych z dokonań Torche czy Damad. Motoryka utworów natomiast może się faktycznie kojarzyć ze stoner rockiem. W tym sensie mamy i hałas, i przebojowość.

Nie sądzę jednak by utwory 16 można było promować w radiowych rozgłośniach, jak dajmy na to Queens of the Stone Age. Ale jest szansa, że kapela zacznie zapełniać największe sale koncertowe, podobnie jak Mastodon czy właśnie Kylesa. To jest ten sam nurt. I choć formacja nie proponuje niczego zaskakującego, to w tym wypadku docenia się przede wszystkim znajomość konwencji i umiejętność "chwytania za serce".

Co ciekawe, w muzyce 16 słychać też sporo inspiracji brzmieniami hardcore/punk. Amerykanie na pewno słuchają Black Flag, wczesnego Neurosis i Melvins, także Flipper. Tamten chwytliwy "brud" jest tutaj doskonale słyszalny (np. "Beyond Fixable"). 16 udało się zachować równowagę między przebojowością, a ciężarem. Choćby dlatego warto zainteresować się ich nowym albumem. Byle tylko nie oczekiwać od niego czegoś odkrywczego czy przytłaczającego. Niemniej w swojej kategorii to płyta z pewnością bardzo dobra.  

Krzysztof Kołacki