Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Passing The Baton - Live From Brixton

Passing The Baton - Live From Brixton - Faithless

Passing The Baton - Live From Brixton

Wykonawca:

Faithless

Gatunek:

Electronic

6 /10

Jak się żegnać, to z pełną pompą! Z tego założenia wyszedł elektroniczny skład Faithless - zapis Ostatniego Pożegnania właśnie dostajemy do rąk.

Mowa o wydawnictwie "Passing The Baton", które jest relacją z ostatniego koncertu grupy. 7 i 8 kwietnia 2011 w londyńskiej Brixton Academy Faithless zagrali dwa gigi, które publika mogła oglądać nie tylko na żywo w klubie, ale także, dzięki transmisji, w kinach w całej Europie - good idea! W sumie występ oglądnęło kilka(naście) tysięcy osób, teraz można go sobie odtworzyć na CD i DVD.

Ja dostałem do swych łap wersję audio, okrojoną do 12 kawałków i 72 minut muzyki. Brakuje tu kilku oczywistych hitów grupy ("Don’t Leave", "One Step Too Far"), ale część z nich znajdziecie na rozszerzonej wersji video ("Salva Mea"). Jak więc prezentuje się repertuar upakowany na CeDeku? 5 numerów pochodzi, co zrozumiałe, z ostatniego albumu studyjnego Brytyjczyków "The Dance", a tracklistę uzupełniają single ze starszych wydawnictw, z bezbłędnymi killerami w postaci "Insomni" i "God Is a DJ" na czele.

Niestety, "Passing The Baton" nie brzmi tak dobrze, jak na płytę z "pier******ciem" przystało. Dźwięk niby jest klarowny, niby każdą ścieżkę słychać wyraźnie, zadowalająco selektywnie, ale produkcja jest cholernie płaska; smakowite przecież numery Faithless nie przekonują tu tak mocno, jak w wersjach płytowych. Słabo słychać też publiczność podczas kawałków - na karykaturę budowania atmosfery wyrasta fakt "podkręcania" głośności ścieżki z rykiem zgromadzonych (obowiązkowo po kawałku i na wyciszeniach - tymczasem widzowie szaleją, co pokazuje YT, przez cały czas).

Sama grupa rozkręca się z każdą piosenką - i dobrze, bo początek odarty jest z emocji i zaangażowania, "Happy" jest zupełnie beznamiętne. Co innego z takimi "Bombs", gdzie wreszcie odpowiedni flow łapie Maxi Jazz, albo z chyba najlepszym numerem z "The Dance", zakręconym house’owym "Not Going Home".

Tak czy owak "Passing The Baton" - przynajmniej w wersji CD - to pozycja tylko dla fanów, raczej sentymentalna ciekawostka (bo będąca rejestracją ostatniego koncertu Faithless), niż wydawnictwo posiadające wielką wartość artystyczną.

Jurek Gibadło