Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / The Crow, The Owl And The Dove

The Crow, The Owl And The Dove - Nightwish

The Crow, The Owl And The Dove

Wykonawca:

Nightwish

Gatunek:

Power metal

8 /10

Czekasz niecierpliwie na premierę filmu “Imaginaerum"? Znudził Ci się już singiel "Storytime"? No to pora na nowy mini krążek  Nightwish - "The Crow, The Owl and The Dove".

Tym razem Tuomas Holopainen i spółka nie miel w zanadrzu kolejnej kopii "Whish I Had An Angel" i na drugi utwór promujący ostatni album wybrali balladę autorstwa Marco Heitali. To też nie jest przesadnie oryginalny pomysł - "Dark Passion Play" jako trzeci (poza Finlandią) reprezentował "The Islander", będący również akustyczną perełką popełnioną przez basistę Nightwisha.

Muszę przyznać, że "The Crow, The Owl and the Dove" to jeden z moich ulubionych (o ile nie ulubiony) kawałek z “Imaginaerum". Rządzi tu cudowna partia gitary akustycznej, sekcja rytmiczna jest zdecydowanie bardziej aktywna niż "Wyspiarzu", za to orkiestra i chór nie pchają się nachalnie do przodu, stanowiąc tylko piękne tło (wraz z klawiszami Tuomasa). Ale bohaterem numer jeden jest autor piosenki - imć Marco. Mein Gott - jak on tu śpiewa! Dostojnie, spokojnie, melodyjnie, niemal popowo, nie znać tu metalowej zadziorności. Ale to brzmi fenomenalnie, szczególnie w przejściu ze słowami "Gar tuht River, Ger te rheged" - cudo! Anetka Olzon robi tu jedynie back wokale, ale i tak nadaje "Ptaszkom" jeszcze więcej delikatności.

Na singlu "The Crow, The Owl and The Dove" dostajemy trzy wersje tego utworu: pełną albumową, instrumentalną (dla posiadaczy dwupłytowego wydania "Imaginaerum" to też żadna nowość - była na drugim dysku) oraz nieco skróconą (o połowę obcięto wspomniany w poprzednim akapicie fragment), radiową. Swoją drogą ja tego przycinania nie rozumiem - 4:13 (czas trwania podstawowej wersji) mieści się w eterowych ramach, więc ucinanie fragmentów kawałka, nawet mało istotnych, mija się moim zdaniem z celem.

Pojawia się tu także (w dwóch odsłonach - zwykłej i instrumentalnej) numer wcześniej niepublikowany - "The Heart Asks Pleasure First", wykorzystany w słynnym filmie "Fortepian" (wiadomo - w innej wersji). Tu ciekawostka - Holopainen także i do niego NIE napisał muzyki (jedynie tekst). To chyba pierwszy raz, gdy na wydawnictwie sygnowanym nazwą Nightwish zabrakło numeru  autorstwa lidera grupy. "The Heart Asks Pleasure First" popełnił Michael Nyman - brytyjski kompozytor muzyki filmowej. To piękna, spokojna piosenka z gęstą partią klawiszy i rewelacyjnym śpiewem Olzon, a także wydatną rolą orkiestry (filmowość pełną gębą). Na uwagę zasługuje też solówka Emppu Vuorinena.

Podsumowując: singiel-klasa! Trzyma standardy Nightwishowe, przynosi nowy numer. Tylko mam jedno pytanie: kto dziś kupuje single w wersji fizycznej?

Jurek Gibadło