Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Dodecahedron

Dodecahedron - Dodecahedron

Dodecahedron

Wykonawca:

Dodecahedron

Gatunek:

Black metal

9 /10

Ależ to jest dobra płyta! Holenderski Dodecahedron śmiało przekracza gatunkowe ograniczenia, tworząc "black metal przyszłości" - niesamowita hybrydę różnych gatunków, intrygującą, zaskakującą, niepokojącą i świeżą.

W ich muzyce odnajdą się fani zarówno Deathspell Omega, jak i Neurosis, a nawet Converge. Właśnie ukazał się debiutancki, rewelacyjny album Holendrów.

Dodecahedron zaskakuje. Określenia typu awangardowy czy eksperymentalny black metal, jakie padają często w ich kontekście niewiele rozjaśniają, choć pozwalają się w pewnym stopniu przygotować do odbioru tej muzyki. Debiutancki album zaczyna się z furią (converge`owy "Allfather"), by chwile później zwolnić, zbliżając się z jednej strony do stylistyki sludge/doom, z drugiej - do mrocznych soundtracków do nieistniejących horrorów. Ta płyta jest naprawdę niepokojąca i demoniczna. Swego rodzaju interludium "Descending Jacob`s Ledder" sprawia wrażenie zagubionego utworu ze ścieżki dźwiękowej "The Omen".

Kompozycje są długie i rozbudowane, a jednocześnie słucha się ich z ogromną przyjemnością, nie dostrzegając upływu czasu. Pomysłów muzycy Dodecahedron mają mnóstwo i spokojnie można ich nazwać "black metalowym Neurosis" - właśnie ze względu na inwencję, pewną dozę monumentalizmu (ale bez pretensjonalności) i mrok, jaki przynoszą. Nietypowe partie gitar w trzyczęściowym, wieńczącym płytę "View From Hverfall", perkusista dozujący blasty, tempa sludge`owe i wyrastające z tradycji chaotic hardcore załamani rytmu - ta płyta nie pozwala się sobą znudzić. Ciągle zaskakuje.

Dodecahedron wyznaczyli tą płytą nową jakość w muzyce metalowej. Są też na tyle oryginalni, że trudno się spodziewać, by doczekali się zastępów naśladowców. Ale to dobrze. Niemniej jeśli więcej kapel będzie zmierzać w stronę black metalowego eksperymentu, to nie ma powodów do obaw o przyszłość tej muzyki. "Dodecahedron" to dowód na to, że muzyczna ekstrema nadal potrafi być świeża, inspirująca i niepokojąca. Gorąco polecam!

Krzysztof Kołacki