Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Exit Strategy

Exit Strategy - Larvae

Exit Strategy

Wykonawca:

Larvae

Gatunek:

Electronic

9 /10

Larvae to jednoosobowy projekt pochodzącego z USA Matthew Jeanes'a. "Exit Strategy" to czwarta płyta w jego dyskografii. Amerykanin ma za sobą wydawniczą trylogię, na której zaprezentował miks klubowej elektroniki, opartej na ciężkich beatach, oraz hip-hopu z domieszką noisu.

Nic dziwnego, że kolaborował z Dalek oraz koncertował ze Scorn. Ostatni album "Loss Leader" niósł ze sobą zapowiedź zmian w muzycznej konstrukcji Jeanes'a.

Wiele o charakterze zawartości najnowszego dzieła Teksańczyka mówi sama okładka. Zamglony, burzowy krajobraz, osamotnione ślady cywilizacji gdzieś daleko w tle wyrastają ponad drzewami. Muzyka na "Exit Strategy" jest ilustracyjna. Wręcz inspiruje do stworzenia w głowie własnej opowieści, filmu. Zmieniającemu się klimatowi krążka towarzyszy również zmiana środków, jakimi operuje muzyk. Od instrumentalnego post-rocka po wyciszoną elektronikę, opartą na miękkich beatach. To jak podróż koleją, ze zmieniającym się krajobrazem za oknem.

To bardzo skupiona, introwertyczna płyta. Tytuły sugerują, że niesie jakąś osobistą historię ("Her Hair", "Locked From The Inside", "Vows and Promises"). Przekłada się to na bardzo melancholijne granie. Otwierający album "Locked From The Inside" i następujący po nim "Her Hair" operują skromnymi środkami. Jest to post-rock w duchu Epic 45 czy debiutu This Will Destroy You. Wiele tu dźwiękowych plam. Gitary, elektroniczne ambientowe tła, spokojny beat. "Vows And Promises" brzmi jak Ulver z okresu ambientowych epek czy "Lyckantropen Themes", choć nieco bogatszy w dźwięki. Zresztą, tych odniesień do twórczości Norwegów można znaleźć więcej. Przede wszystkim, uderza znakomite, przestrzenne brzmienie. Produkcja sprawia, że ta muzyka żyje.

Świetnie się słucha "Exit Strategy" zwłaszcza wieczorami. Jeanes umiejętnie buduje klimat. W tej części to jak podróż po mieście. Tego rodzaju, kiedy nie zmierzamy w żadnym konkretnym celu, a raczej staramy się odnaleźć samych siebie. Pomału, z każdym kolejnym numerem, człowiek zatraca się w nim. Teksańczyk serwuje wiele różnych brzmień, trudnych do zdefiniowania dźwięków, które tworzą warstwy, podkłady w danych utworach, co również niewątpliwie je wzbogaca.

Rzeczą, za którą należy pochwalić muzyka jest to, że udało mu się w każdym kolejnym kawałku zawrzeć temat, który sprawia, że nie tylko zostaje on w głowie na długo, ale chce się do niego wrócić. Jest to jedna z tych płyt, do której powraca się bez znużenia wielokrotnie. Z każdym przesłuchaniem można rozwijać historię, która samowolnie rodzi się w głowie, zmieniać jej bieg lub zwyczajnie zatopić się w klimacie krążka.

Po wielu latach grania głośnej muzyki, Larvae pokazuje nową twarz. Muzykę wyciszoną, miejscami kontemplacyjną, innym razem bardziej drapieżną, ale nie agresywną. Znakomite bity, senny, mglisty, melancholijny klimat, który w dużej mierze pomagają tworzyć świetne ambientowe tła, bardzo dobre kompozycje, aranżacyjnie również bez zarzutu. No i to brzmienie! Wyborne. Słuchając "Exit Strategy" nie mogę przestać myśleć, że taki album mógłby nagrać Ulver, gdyby panowie nie stracili weny. Pełna rekomendacja.

Sebastian Urbańczyk