Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Sprzęt / Testy sprzętu / Pigtronix Fat Drive

PIGTRONIX Fat Drive

Rodzaj sprzętu:

efekt gitarowy,

marka:

PIGTRONIX

Pigtronix Fat Drive - efekt gitarowy
WYNIKI TESTU
Funkcjonalność
Brzmienie
Wykonanie
Jakość/Cena

Posłuchaj testowanego sprzętu

Firmę z Long Island z kreskówkowym prosiaczkiem w logo można określić jako przedstawiciela drugiej generacji producentów butikowych efektów dla gitarzystów i basistów.

Pigtronix rozwija się dynamicznie, ponieważ korzystając z wiedzy o budowie i działaniu klasycznych urządzeń, idzie krok dalej, tworząc efekty, które sprostają współczesnym, czyli wysokim wymaganiom zawodowych muzyków. Tym, co odróżnia tę markę od innych, jest fakt, że cały proces projektowania, produkcji i dystrybucji efektów odbywa się w okolicach Nowego Jorku. Jedynie opakowania i zasilacze pochodzą z Chin.

Budowa


Fat Drive to, podobnie jak pozostałe urządzenia w ofercie, dzieło dwóch pasjonatów. Za jego brzmienie odpowiedzialny jest David Koltai, gitarzysta i założyciel firmy Pigtronix. Układ elektryczny opracował Howard Davis - również muzyk, ale przede wszystkim konstruktor efektów niegdyś pracujący dla firmy Electro-Harmonix. Fat Drive to efekt typu overdrive z charakterystyką brzmienia wzorowaną na przesterach lampowych zamontowany w aluminiowej obudowie o wymiarach zbliżonych do standardu Hammond 1590B. Jej wnętrze w górnej części mieści małą płytkę drukowaną z podzespołami w większości montowanymi powierzchniowo, a w dolnej gniazda zasilania, wejścia i wyjścia oraz solidny wyłącznik z dziewięcioma końcówkami, oczywiście zapewniający true bypass, czyli usunięcie efektu z toru sygnału, gdy jest on wyłączony.

W ciasno upakowanym podzespołami pudełku nie ma miejsca na montaż baterii. Razem z efektem otrzymujemy zasilacz dający na wyjściu 18 V, jednak z amerykańską wtyczką sieciową. Urządzenie można jednak zasilać za pomocą innych zasilaczy (np. standardu Bossa), ważne tylko, by dawały one stałe napięcie mieszczące się w zakresie od 9 do 18 V. Efekt jest w pełni analogowy. Posiada wielostopniowy układ obcinania szczytów sygnału działający w podobny sposób, jak ma to miejsce w przypadku urządzeń lampowych, jednak oparty na technologii CMOS (zazwyczaj kojarzonej z układami cyfrowymi). Pasywna regulacja barwy (TONE) to filtr dolnoprzepustowy wyłączany zupełnie, gdy gałkę przekręci się skrajnie w prawo. Pozostałe potencjometry to oczywiście regulacja czułości (GAIN) i głośność wyjściowa (VOLUME).

Dwupozycyjny przełącznik HI/LO służy do wyboru stopnia czułości, co skutkuje zwiększeniem zniekształceń w pozycji HIGH. W centralnym miejscu umieszczono niebieską diodę sygnalizującą włączenie. Efekt jest wykonany w sposób estetyczny i solidny, o czym świadczy mocna obudowa pokryta dwukolorowym nadrukiem. Jednak przyglądając się dokładniej, można znaleźć pewne niedoskonałości świadczące o ręcznym (być może nawet nieco pospiesznym) montażu. Rozmieszczenie potencjometrów, przełączników i diody nie jest idealnie równe względem osi symetrii oraz nadruku.

Pokrętła nie są scentrowane z kolistymi czarnymi polami, a każda gałka ucieka w innym kierunku. Jest to jednak drobiazg, który nie dość, że nie ma najmniejszego wpływu na brzmienie, to może być potraktowany jako cecha świadcząca o autentyczności ręcznego montażu końcowego i swoistym charakterze testowanego efektu.

Brzmienie


Po sprzęcie klasy butikowej wyprodukowanym przez firmę wykonującą oprócz modeli seryjnych także urządzenia klasy custom shop spodziewamy się zazwyczaj czegoś wyjątkowego. W przypadku testowanej kostki tak też jest. Ponieważ swego czasu miałem do czynienia z innymi efektami spod znaku prosiaczka, mogę potwierdzić, że również w tym przypadku znakomita jakość dźwięku jest ich cechą rozpoznawczą. Tłustość brzmienia wpisana w nazwę przekłada się na to, co wydobywa się z głośnika. Nie oznacza to jednak, że można uzyskać wyłącznie tony. Przy maksymalnie odkręconym filtrze barwy uzyskujemy szeroką gamę bardzo przejrzystych przesterów, dopiero przekręcanie w lewo powoduje "rozrost tkanki tłuszczowej", ocieplenie i swoiste dociążenie brzmienia - staje się ono wyjątkowo mocno osadzone w dole i chrapliwe.

Przy stopniowym ograniczaniu góry łatwo można zauważyć dwa zjawiska: spadek poziomu sygnału wyjściowego oraz zmniejszenie wyrazistości czy może raczej przenikliwości dźwięku. Słychać to przede wszystkim w miksie z innymi instrumentami. Brzmienie istotnie staje się tłuste, ale wycofuje się na dalszy plan. To oczywiście zjawisko oparte na zasadzie "coś za coś" - albo wyjątkowa wyrazistość, albo zaakcentowana podstawa idealna do partii rytmicznych.

Zakres czułości w podstawowym trybie (Low) i jej spory zapas w drugim trybie (High) gwarantują nie tylko świetny overdrive i crunch, ale też rasowe brzmienie typu lead - oczywiście wszystkie zakorzenione w stylistyce vintage. Muszę przyznać, że dawno nie udało mi się uzyskać tak mocnego drive’a ze standardowego Stratocastera wyposażonego w stosunkowo słabe przetworniki Texas Special. Za pomocą tego urządzenia właściwie można wybić sobie z głowy pomysł montowania w Stratocasterze humbuckera zamiast jednego z trzech singli. Po podłączeniu Les Paula zapas czułości okazał się zaskakująco duży. Kompresja nawet w takiej sytuacji wciąż brzmiała naturalnie, dźwięk nie stał się matowy ani spłaszczony, w dole zawsze słychać było mocny atak, a w środku specyficzną gruboziarnistość.

Przester cechuje szybkość przekazywania ataku i odpowiedzi na artykulację nawet w przypadku podłączenia do średnio szybkiego wzmacniacza lampowego na kanale czystym, którego pokładowy przester pozostaje nieco w tyle za testowaną kostką. Może nie będzie zbytnim nadużyciem, jeśli określę efekt jako urządzenie chętne do współpracy z używającym go człowiekiem. Innymi słowy, po prawidłowym wysterowaniu systemu odpowiednie dawkowanie siły uderzeń w struny pozwala bez kręcenia jakimikolwiek gałkami (w gitarze, przesterze czy wzmacniaczu) bez problemów uzyskać zarówno dźwięki zupełnie czyste, jak i zniekształcone. Śmiem twierdzić, że muzycy, którzy chcą w swojej grze przekazać jakąś opowieść, będą zachwyceni możliwościami wyrazu testowanego urządzenia.

Podsumowanie


Ile razy można odkrywać Amerykę? Krzysztof Kolumb zrobił to raz. Dla gitarzystów każde zetknięcie z porządnym amerykańskim instrumentem czy urządzeniem może mieć jakiś posmak takiego wydarzenia. Ktoś może wykrzyknąć z zachwytem: "Panie, toż to normalnie Ameryka!".

W przypadku Fat Drive wszystko to się zgadza: Ameryka, bo urządzenie zostało zaprojektowane i wykonane w USA, zachwyt - bo brzmi znakomicie; ale też i normalność, ponieważ obecnie nie jest to już zamorskie cudo, lecz urządzenie dostępne w Polsce bez większych problemów. Dźwięki typu "tłusty przester" to domena miłośników bluesa i rocka - zapewne o nich w głównej mierze myśleli konstruktorzy przedstawionego efektu.

Test wykazał, że docelową grupą odbiorców są nie tylko miłośnicy klimatów korzennych, ale również ci, którzy wykorzystując sprawdzone wzorce, odkrywają nowe obszary dźwiękowe.


INFORMACJE
regulatory: VOLUME, GAIN, TONE
przełącznik: HI /LO GAIN
bypass: true
wymiary: 112x61x47 mm (WxSxG)
zasilanie: 9-18 V DC
Liczba odsłon: 3633


Marka: PIGTRONIX Dystrybutorzy: BARTOZZI PROJECT


Wojciech Wytrążek