Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Sprzęt / Testy sprzętu / ESP Ron Wood STD

ESP Ron Wood STD

Rodzaj sprzętu:

gitara elektryczna,

marka:

ESP

ESP Ron Wood STD - gitara elektryczna
WYNIKI TESTU
Wygoda gry
Brzmienie
Wykonanie
Jakość/Cena

Posłuchaj testowanego sprzętu

Kim jest Ronnie Wood? Kto wie, ręka w górę! Widzę oczyma wyobraźni las rąk, ponieważ muzyka znanego z takich formacji, jak Jeff Beck Group, Faces czy wreszcie The Rolling Stones, w której gra od 1975 roku, z pewnością przedstawiać nie trzeba.

Budowa


Do jakiej słynnej konstrukcji nawiązuje ESP Ron Wood? Przyznawanie nagrody za odpowiedź na takie pytanie byłoby co najmniej nie na miejscu. Sprawdźmy więc, z czego wykonano tę sygnaturę. Korpus wykonano z olchy, polakierowano na tradycyjny kolor Sunburst i wykończono bindingiem z obu stron. Mostek to ESP Traditional Flat-Mount Bridge - jest to tradycyjna blacha z sześcioma niezależnymi siodełkami, będąca jednocześnie podstawą podtrzymującą pickup typu single-coil pod mostkiem: ESP TS-120. Pod gryfem, w białej płytce, osadzono natomiast humbucker ESP LH-200 wyróżniający się niklowaną puszką. Tradycyjna dla modeli a la Tele blacha jest bazą dla kontrolerów przystawek - są to potencjometry VOLUME i TONE oraz przełącznik 3-pozycyjny.

Klonowy gryf przykręcony jest czterema wkrętami poprzez typową dla takich konstrukcji płytkę. Na palisandrowej podstrunnicy nabito 22 progi medium, a rolę znaczników pozycji pełnią duże białe kropki. Główka jest właściwie jedynym odstępstwem od typowego Tele - jej kształt to typowy design ESP, znany także z innych modeli tej marki. Znajdziemy na niej sześć maszynek Gotoha, które są wariacją na temat vintage’owych stroików Klusona. Struny E1 i B2 wyposażono w dość masywne, porządne drzewko, które zwiększa naprężenie tych strun na siodełku. Charakterystycznym elementem jest zdobiący front główki autograf gitarzysty The Rolling Stones. Z tyłu natomiast umieszczono numer seryjny, stempel "ESP Signature Series" oraz potwierdzenie, że instrument wykonano w Kraju Kwitnącej Wiśni: Made in Japan.

Wrażenia


Gitara nie należy do najlżejszych - różne są szkoły w tym temacie, ale większość Tele, z jakimi osobiście miałem do czynienia, była lżejsza. Gitara wykonana została wzorcowo i nie doszukamy się tu żadnych wad czy niedoróbek wykończenia. Fabryczną akcję strun określiłbym jako medium minus - jest dość nisko, ale nie przesadnie. Osobiście podniósłbym ją nieco, bo już na sucho słychać, że gra trochę progami, szczególnie na nieowijanych strunach.

Jeśli chodzi o komfort gry - cóż, mamy do czynienia z typowym Telecasterem. Przyzwyczajeni do bardziej ergonomicznych konstrukcji natychmiast zauważą brak frezowania korpusu pod prawą rękę i tradycyjne kopyto w miejscu łączenia gryfu z korpusem. Profil szyjki to lekko zaokrąglone zaokrąglone "U", a matowe wykończenie jest niezwykle przyjemne dla ręki. Jako zaletę zaliczyłbym zastosowanie tu maszynek "a la Kluson" - uważam je za jeden z najlepszych wynalazków, jeśli nie mamy nowoczesnych kluczy blokowanych. Strunę wkładamy do środka kołka stroika, zaginamy i nawijamy maksymalnie dwa zwoje - w ten sposób zyskujemy świetną stabilność stroju w przeciwieństwie do nieblokowanych kluczy, w których strunę przewlekamy przez otwór prostopadle do kołka.

Czas sprawdzić, jak gitara gra pod prądem. Na pierwszy ogień idzie pickup pod gryfem, bo tę pozycję w Telecasterach zwykłem lubić najbardziej i… pierwsze zaskoczenie. Żadnego pazura, żadnej żylety. Tak, wiem oczywiście, że mam tutaj humbucker, który nie ma tyle powietrza co lekko przewinięty single-coil. Jednakże osobiście wolałbym w Tele mieć pickup, który da mi "ten" sound, jakiego mogę się spodziewać po konstrukcji tego typu. Niemniej sound sam w sobie jest nadzwyczajnie rasowy - aksamitny, przydymiony, lekko zeszkliwiony w wyższym środku i z mocno zaokrągloną górą. Staram się unikać przymiotnika "drewniany", ale chyba to nawiązanie do nazwiska Artysty opisałoby to brzmienie najlepiej.

Tak więc, jak już wspomniałem, sound jest rasowy, ale gdybym brał udział w ślepym teście, obstawiałbym konstrukcję typu Les Paul, a nawet jakiegoś archtopa. Być może wynika to w jakimś stopniu z zastosowania ciężkiego drewna. Barwa na czystym kanale zachęca do grania tu jazzowych akordów, a nuty w solówkach mają w sobie ten charakterystyczny atak z mocnym puknięciem. Na przesterze pickup ten jest jednak moim zdaniem zbyt nosowy. Jakikolwiek większy gain powoduje uzyskanie barwy a la Carlos Santana. Piszę to wszystko ze świadomością, że są fani takich brzmień, dla których cechy te będą zaletą.

A jak jest z pozostałymi pozycjami na przełączniku? W środkowym ustawieniu dostaniemy brzmienie "pomiędzy", przypominające to znane z Les Paula. Absolutnie nie jest to telecasterowski twang - jak przeczytałem w jednej z recenzji tej gitary w internecie. Najbardziej w stylu Tele jest tutaj przetwornik pod mostkiem. Ma w sobie wystarczająco dużo pazura, szklistości i brudu, by sprawdzić się zarówno na kanale czystym, jak i przesterowanym. Zadziwiająco dobrze gra po dopaleniu efektem typu overdrive. Faktura akordów jest czytelna, a barwa rockowo-energetyczna. Pickup ładnie współpracuje z gałką VOLUME. W tej pozycji przełącznika po raz pierwszy poczułem nieco wiatru w żaglach. Tak - to jest rasowy Tele. Niemniej pozostałe konfiguracje pickupów mocno mnie zastanawiają. Jak na moje ucho, ta sygnatura gitarzysty The Rolling Stones zachowuje się jak rasowy mariaż Les Paula z Telecasterem. Czy intencją muzyka, którego podpis widnieje na główce, było uzyskanie swoistego "2 w 1"?

Podsumowanie


Czy w gitarze tej czuć ducha Ronniego Wooda? Bezapelacyjnie tak - powiedziałbym nawet, że aż nadto. Przyznam się, że testując tę sygnaturę ESP, miałem dość trudne zadanie. Gitara jest świetnie wykonana (fakt), ma pieczołowicie dobrane komponenty (fakt) i najwyższej klasy hardware (też fakt), ale ja zupełnie jej nie czuję i zupełnie czegoś innego oczekiwałbym od instrumentu typu Telecaster. Dlatego również, jeśli chcecie się przekonać, jak naprawdę gra testowane wiosło, to z premedytacją mogę polecić płytę solową z 2010 (notabene siódmą w dorobku tego gitarzysty): "I Feel Like Playing", której słucham właśnie, pisząc te słowa. Kawał porządnej, rasowej muzy stworzonej jakby gdzieś na poboczach, z dala od głównego nurtu i wrzawy współczesnego świata. Tam dokładnie słychać, jak brzmi ESP Ron Wood w rękach Artysty, który czuje to wiosło najlepiej.


INFORMACJE
korpus: olcha
gryf: klon, profil "U"
podstrunnica: palisander
siodełko: kość
szerokość siodełka: 42 mm
progi: 22, medium
skala: 25,5"
przetworniki: ESP TS-120 (mostek), LH-200 (gryf)
przełącznik: 3-pozycyjny
potencjometry: VOLUME, TONE
mostek: Traditional Flat-Mount Bridge
klucze: Gotoh
w zestawie: futerał, klucze do regulacji, certyfikat
kraj pochodzenia: Japonia
Liczba odsłon: 4737


Marka: ESP Dystrybutorzy: SOUND SERVICE


Krzysztof Inglik