Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Sprzęt / Testy sprzętu / Fender Deluxe Players Strat

FENDER Deluxe Players Strat

Rodzaj sprzętu:

gitara elektryczna,

marka:

FENDER

Fender Deluxe Players Strat - gitara elektryczna
WYNIKI TESTU
Wygoda gry
Brzmienie
Wykonanie
Jakość/Cena

Posłuchaj testowanego sprzętu

Są różne sposoby walki z przydźwiękiem pojedynczych przetworników: ekranowanie wnętrza gitary, stosowanie krótkich kierunkowych kabli, używanie bramki szumów, wymiana przetworników na humbuckery.

W Stratocasterze najprostszym sposobem uniknięcia przydźwięku jest włączenie dwóch przetworników jednocześnie - cewki nawinięte odwrotnie i z odwrotną polaryzacją, co skutecznie likwiduje przydźwięk. Jednak co zrobić, jeśli ulubione brzmienie pochodzi z pojedynczego singla? Problem został rozwiązany w 1998 r., kiedy przetworniki Fender Vintage Noiseless trafiły do Strato i Tele serii American Deluxe, gdzie były montowane do 2003. Są to single dwucewkowe, w których pierwsza odpowiada za dźwięk, a druga za likwidację przydźwięku.

Budowa


Testowana gitara pochodzi z serii Deluxe, usytuowanej w ofercie szczebel wyżej niż Standard, ale podobnie jak podstawowa, jest produkowana w meksykańskiej fabryce w Ensenadzie. Gitarę wyróżnia jesionowy korpus pokryty lakierem poliestrowym. Egzemplarz testowy ma wykończenie Honey Blonde - minimalnie przezroczyste, z subtelnie przebijającym się rysunkiem słojów. Gryf o profilu lekko spłaszczonego "C" przykręcony do korpusu czterema śrubami ma radius w rozmiarze 12 cali, czyli 305 mm. Nabito nań 21 progów w rozmiarze Medium Jumbo. Elegancji dodaje osprzęt w złotym kolorze - klucze typu vintage, mostek przymocowany sześcioma śrubami oraz ramię wibratora. Siodełka również należą do kanonu dawnych lat - to gięta blacha. Siodełko główki, wykonane z kości syntetycznej ma długość 42 mm. Grubość gryfu wzrasta z 21 mm przy I progu do 22 przy XII, gdzie szerokość podstrunnicy wynosi 52 mm.

W układzie elektrycznym, zamontowanym na płytce typu "skorupa żółwia", wykorzystano wspomniane wyżej przetworniki bezszumowe. Oprócz standardowego przełącznika 5-pozycyjnego, mamy do dyspozycji przycisk, włączający dwie dodatkowe barwy w IV i V pozycji przełącznika (licząc od pozycji mostka). W pozycji IV (neck + middle) można włączyć wszystkie trzy przetworniki jednocześnie, a w pozycji V (neck) przetworniki przy mostku i gryfie. Regulacja barwy rozwiązana jest w sposób typowy dla Stratocastera - oddzielne filtry dla przystawki przy gryfie i środkowej, działające również dla połączeń w parach i dodatkowych połączeń (gryf + most, wszystkie trzy). Jedynie pickup przy mostku jest pozbawiony tej funkcji. Gitara dostarczana jest w ocieplanym pokrowcu z kilkoma wygodnymi kieszeniami.

Wrażenia


Zarówno jakość wykorzystanych surowców i osprzętu, jak wykonanie od strony warsztatowej nie wzbudza zastrzeżeń - mamy do czynienia z rzetelnie i estetycznie zbudowanym instrumentem. Kolor korpusu i płytki montażowej pozostają w harmonijnym kontraście, jednak biały plastik gałek i obudów przetworników nieco wybija się poza szereg. Do korpusu w kolorze Honey Blond lepiej pasowały by żółtawe plastiki Aged White. Regulacje mostka przebiegły całkiem sprawnie. Jedyny kłopot sprawiła sprężynka przy siodełku struny E6. Ponieważ wszystkie mają jednakową długość, okazało się, że nawet przy maksymalnym wydłużeniu menzury brakuje nieco miejsca by siodełko przesunąć w pozycję zapewniającą prawidłowy strój.

Korpus - jak na drewno jesionowe - jest lekki, nawet lżejszy niż średniej wagi olcha (jako punkt odniesienia posłużył mój pełnoletni olchowy American Standard). Profil szyjki i wielkość progów tworzą kanon, do którego wielu muzyków zdążyło się przyzwyczaić. Jest to rozsądna równowaga między grubymi profilami dawno minionych dekad, a spłaszczonymi profilami do wyczynów ekstremalnych - profil uśredniony, ale bardzo wygodny. Osprzęt utrzymany w stylistyce vintage jest nieco w opozycji do układu elektrycznego, a w szczególności do przetworników, które mimo, że mają w nazwie Vintage, to w pierwszym zetknięciu nie do końca kojarzą się z tą stylistyką. Tremolo działa prawidłowo i jak na klucze bez blokady nawet nadmiernie nie rozstraja gitary.

Brzmienie


Po podłączeniu gitary do wzmacniacza uderzają dwie rzeczy - skuteczne wyeliminowanie przydźwięku pojedynczych przetworników i ich brzmienie - specyficzne, ale bez wątpienia dobre. Jedynie przetwornik przy mostku, mający nieco inną konstrukcję i oporność niż pozostałe wprowadza minimalne zakłócenia. Przystawki Vintage Noiseless włączane pojedynczo brzmią dźwięcznie, energicznie z charakterystycznym dla klasycznych Fenderów brzękiem (czy jak kto woli "szklanką"). Nieco gorzej wypadają włączone parami (II i IV pozycja przełącznika). Oczywiście wciąż słychać, że jest to Stratocaster, ale jakiś "inny" niż zazwyczaj. Pod tym względem odstaje od klasycznych przetworników. Ma jednak to, czego akurat w Teksasach brakuje - równowagę głośności poszczególnych strun. Włączenie skrajnych przetworników daje dźwięk zbliżony do specyfiki Telecastera, oczywiście nie identyczny, ze względu na inne przetworniki oraz sprężyny w moście. Włączenie wszystkich trzech przetworników daje dźwięk lekko przygaszony i niemrawy, choć być może do niektórych zastosowań przydatny.

Zarówno na czystej barwie jak i z umiarkowanym przesterowaniem (overdrive, crunch) włączając przystawki pojedynczo zdecydowanie zbliżamy się do specyfiki brzmienia Erica Claptona. Coraz mocniejsze okręcanie przesteru choć oczywiście nie powoduje zakłóceń, nie wpływa też zbyt dobrze na brzmienie. Gitara zaczyna tracić swój charakter przy przesterze na poziomie heavymetalowym. Podłączenie do wzmacniacza z większym zakresem czułości zdaje się potwierdzać, dlaczego w nazwie przetworników pojawiło się słowo vintage - zarówno umiarkowany poziom sygnału, jak specyfika brzmienia mają mocny związek z klasycznym kanonem Fendera. Deluxe Players Strat jest zatem gitarą przede wszystkim blues-rockową. Równie dobrze powinien sprawdzić się też w muzyce country. Ma również pewne szanse powodzenia w jazzie, przynajmniej tym z okolic fusion.

Przetwornik przy gryfie przy delikatniejszym uderzaniu strun daje bardzo ciepły dźwięk, z kolei przy mocnym ataku odzywa się energicznie i dźwięcznie. Podsumowując - przy gryfie stylowy brzęk, na środku - energiczne brzmienie Erica Claptona, przy mostku ostry i przenikliwy środek przebijający się w miksie. Jednakże mając okazję porównania przetworników Vintage Noiseless z Samarium Cobalt Noiseless, których używam w jednej z gitar, okazało się, że druga generacja lepiej wypada w parach i generalnie ma mocniejszy sygnał.

Podsumowanie


Fender Deluxe Players Strat to instrument nie tylko atrakcyjny pod względem wyglądu zewnętrznego, ale również solidnie zbudowany i łączący klasykę z nowoczesnością. Wysokość ceny katalogowej rekompensują: wyraźne, selektywne i oczyszczone z przydźwięku brzmienie, unikalne cechy oraz wyposażenie i wykończenie instrumentu dające swoisty powiew luksusu. Na uznanie zasługuje przede wszystkim całkowite wyeliminowanie przydźwięku z zachowaniem charakteru brzmienia pojedynczych przetworników oraz dodatkowy przełącznik dający dwie dodatkowe barwy. Można go śmiało polecić muzykom szukającym różnorodności wychodzącej z klasycznych wzorców tonalnych.


INFORMACJE
gryf: klon
podstrunnica: palisander, 21 progów medium jumbo
korpus: jesion
układ elektryczny: 3x Vintage Noiseless,
przełącznik 5-pozycyjny,
przełącznik PUSH/PUSH, VOLUME, 2x TONE
mostek: Vintage Style Synchronized Tremolo
klucze: Vintage
wykończenie: Honey Blonde
w komplecie: pokrowiec Deluxe Gig Bag
Liczba odsłon: 8302




Wojtek Wytrążek