Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Sprzęt / Testy sprzętu / N-Audio Firesound V.3

N-AUDIO Firesound V.3

Rodzaj sprzętu:

efekt gitarowy,

marka:

N-AUDIO

N-Audio Firesound V.3 - efekt gitarowy
WYNIKI TESTU
Funkcjonalność
Brzmienie
Wykonanie
Jakość/Cena

Posłuchaj testowanego sprzętu

Boutique - to słowo przyśpiesza krew w żyłach każdego gitarzysty poszukującego rasowych i niebanalnych brzmień. I jakkolwiek przyzwyczajeni jesteśmy do wszelkiej maści manufaktur rodem z ojczyzny Butcha Cassidy i Sundance Kida, to czasem warto rzucić okiem gdzieś bliżej.

Nie, nie na Zachód... Raczej gdzieś w granicach byłego Układu Warszawskiego. "Proudly handcrafted in Bulgaria, Europe" - taki właśnie napis odnajdziemy na spodzie efektu, który trafił do naszej redakcji. No to zobaczmy, że tak powiem, co w trawie piszczy.

Budowa


Firesound V.3 kryje się w białej obudowie ozdobionej czarnymi, kwiatowymi motywami, o wymiarach 115 - 65 - 55 milimetrów, nie licząc wysokości gałek. Efekt wygląda dość niepozornie, być może za sprawą grafiki, maskującej nieco obecne na górnym panelu mini przełączniki. Przyjrzyjmy mu się więc nieco bliżej.

Główne trzy gałki to: V (głośność), T (tony) i D (drive). "Główne", bowiem na bocznych krawędziach obudowy znajdziemy dwa kolejne mini potencjometry. Po lewej stronie znajduje się MIDDLE, a po prawej BYPASS LEVEL. Pierwszy z nich - MIDDLE - pozwala na podbicie lub wycięcie wybranej częstotliwości środka pasma. Częstotliwość tą można wybrać mikro przełącznikami (tak zwane DIP-y) znajdującymi się na płytce drukowanej efektu, do których dostęp mamy przez malutkie okienko na spodzie obudowy. Przełączniki te mają dwa ustawienia - góra i dół - a ich kombinacje umożliwiają wybór jednej z czterech częstotliwości: 600 Hz (g-g), 700 Hz (g-d), 800 Hz (d-g) i 1000 Hz (d-d). Drugi z mini potencjometrów - BYPASS LEVEL - reguluje poziom buforowanego bypassu od 0 do +15 dB. W Firesoundzie możemy sobie bowiem wybrać, czy pod nogą wolimy mieć bypass buforowany, czy tak zwany "true bypass". Dokonujemy tego kolejnym mikroprzełącznikiem, ukrytym pod obudową (trzeba ją zdjąć, by się do niego dostać).

Wracamy na panel górny. Pod gałką V znajduje się switch MIDDLE ON/OFF, którym aktywujemy wspomniane już podbicie/ ścięcie środka pasma (a więc jednej z czterech częstotliwości, ustawionej mikroprzełącznikami z tyłu, o wartość regulowaną mini potencjometrem na lewym boku). Z kolei pod gałką D mamy przełącznik trójpozycyjny PRESET. Te trzy presety, których nazwy mówią same za siebie, to: Overdrive (dół), Booster (środek) i Fat overdrive (góra). Prąd do Firesounda możemy podać zasilaczem (9-12 V) lub z baterii, którą wkładamy do środka po odkręceniu obudowy. Jej spód posiada cztery gumowe nóżki, zapobiegające ślizganiu się efektu.

Gramy


Na pierwszy ogień idzie Booster (środkowa pozycja przełącznika po prawej stronie) z wyłączonym podbiciem środka. Na singlach barwa pozostaje w zasadzie czysta (brak przesteru) przez cały zakres gałki D. Zmienia się jednak pasmo - uwypuklony jest wyższy środek, lekko zdjęty dół, a brzmienie jakby skompresowane - gra się po prostu łatwiej. Na boosterze też najprościej zaobserwować działanie podbicia MIDDLE i różnice w podbiciu czterech częstotliwości dolnymi mikro przełącznikami. Przechodząc od 1000 Hz do 600 Hz słyszymy jak to podbicie wędruje w dół, od ostrzejszego do bardziej "drewnianego". Jest to dość trudno opisać słowami, ale opcja wydaje się bardzo przydatna - lepiej można spersonalizować i dostosować pod siebie ten efekt (w innych kostkach ktoś po prostu dokonuje tego wyboru za nas, nie wyprowadzając takiej regulacji na zewnątrz). Jeśli miałbym się tu do czegoś przyczepić to te małe "pokrętełka" z boku - w przeciwieństwie do całej reszty, nie robią wrażenia solidnych.

Booster bardzo ładnie współpracuje z kanałem przesterowanym wzmacniacza - można płynnie przejść od barwy podkładowej (efekt wyłączony) do solówki, która może też być głośniejsza od podkładu, w zależności od rozkręcenia gałki V (efekt włączony). Czas jednak przejść do opcji overdrive. Przełączamy prawy switch w dolną pozycję... I tutaj spotkało mnie zaskoczenie, ponieważ na oglądanych w sieci filmikach ludzie uzyskują dość duży drive, nawet na małych ustawieniach. U mnie, na vintage'owym Stracie, przesteru praktycznie nie ma aż do połowy gałki D (drive). Oczywiście zmieniło się pasmo i jest odczuwalna kompresja, ale drive pojawia się tylko przy mocniejszych szarpnięciach i dwudźwiękach. W opcji "overdrive" efekt jest też znacznie ciemniejszy, co zmusiło mnie do rozkręcenia gałki T (tony) na jakieś 75%. Ładny, ale nadal lekki przester uzyskałem dopiero pomiędzy 75 a 100% gałki D.

Charakter brzmienia opisałbym jako drewniany - żeby nie użyć określenia Eddiego Van Halena: "brown sound". Na "fat overdrive" jest znacznie cieplej, ze względu na podbity dół, i tutaj jakoś się odnaleźć nie potrafiłem, przełączając cały czas przełącznik w pozycję "overdrive". Mam wrażenie, że ten efekt najlepiej współpracuje z mocniej rozkręconym wzmacniaczem lampowym, który lada moment się przełamie - wtedy Firesound ciągnie go szybciej przez tę krawędź, pozwalając na uzyskanie oldschoolowego overdrive'u. To pierwsza opcja. A druga - która mi najbardziej przypadła do gustu - to praca tej kostki N-Audio wyłącznie na kanale przesterowanym. Satysfakcjonujące efekty uzyskałem na lekkim drive wzmacniacza, dopalając go overdrivem Firesounda. Brzmienie jest wtedy nasycone, plastyczne i łatwe w graniu, a poza tym, świetnie reaguje także na skręcanie gałki VOLUME w gitarze.

Trzeba tej kostce przyznać jedno - być może nie jest transparentna brzmieniowo (ale i nie ma być, bo jej celem jest zmiana pasma, jak w starych TS808), ale za to jest bardzo transparentna dynamicznie. Tutaj naprawdę ma znaczenie jak mocny jest atak i przechodząc od muskania strun opuszkami palców, do bezpardonowego uderzania kostką przez kilka strun, można przejść jednej chwili od prawie czystej barwy do konkretnego drive'u. Niemniej mocno zastanawiający jest ten wąski zakres przesterowania dostępny z samej kostki. Na czystym kanale wzmacniacza, overdrive Firesounda kończy się mniej więcej w połowie gałki DRIVE efektu TS9. O ile nie jest to cecha unikalna przysłanego nam egzemplarza, w mojej opinii Firesound to raczej booster niż overdrive. Dopalacz - jeśli wolicie takie określenie - ale na pewno nie "standalone" overdrive, którym z samej kostki można zastąpić kanał "drive" wzmacniacza.

Podsumowanie


N-Audio Firesound V.3
to pięknie wykonany (całkowicie ręcznie!) efekt idący śladami klasycznego TS808. Cena około 530 PLN (z przesyłką) jest bardzo atrakcyjna - dla porównania, ręcznie składana replika TS808 kosztuje ~1.800 PLN, a masowo produkowane na chińskich podzespołach efekty amerykańskich "manufaktur" to koszt 800-1.000+ PLN. Tak więc sądzę, że ten bułgarski dopalacz może się z powodzeniem stać uzupełnieniem niejednej kolekcji rasowych przesterów. Tym bardziej, że na pokładzie znalazło się jednak sporo opcji, które nie są może zgodne ze specyfikacją vintage, ale z pewnością mogą być przydatne w kształtowaniu spersonalizowanego brzmienia. Można więc powiedzieć, choć nie jednoznacznie: redakcja poleca.


INFORMACJE
potencjometry: V (VOLUME), T (TONE),
D (DRIVE), MIDDLE, BYPASS LEVEL
przełączniki: ON/OFF, MIDDLE FREQUENCY,
BUFFERED/TRUE BYPASS,
PRESET (booster, overdrive, fat overdrive), MIDDLE
przyłącza: IN, OUT, DC IN
wymiary: 115/65/55 mm (dł./szer./wys.)
waga: 380 g
zasilanie: 9V (zasilacz lub bateria)
kraj pochodzenia: Bułgaria
Liczba odsłon: 2748


Marka: N-AUDIO Dystrybutorzy: N-AUDIO


Krzysztof Inglik