Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Sprzęt / Testy sprzętu / Ibanez UV70P, JS24P, AT10P

IBANEZ UV70P, JS24P, AT10P

Rodzaj sprzętu:

gitara elektryczna,

marka:

IBANEZ

Ibanez UV70P, JS24P, AT10P - gitara elektryczna
WYNIKI TESTU
Wygoda gry
Brzmienie
Wykonanie
Jakość/Cena

Posłuchaj testowanego sprzętu

Posłuchaj testowanego sprzętu

Posłuchaj testowanego sprzętu

Dawno, dawno temu, w Kraju Kwitnącej Wiśni... tak mogłaby się zaczynać baśń o założonej przez potomków samurajów firmie Hoshino Gakki, która ma już - uwaga - 105 lat!

Rodzinny wówczas biznes obejmował między innymi import znakomitych instrumentów hiszpańskiego lutnika, Salvadora Ibáneza, którego warsztat został doszczętnie zrujnowany podczas hiszpańskiej wojny domowej.

Pomijając kilka drobniejszych epizodów, możemy swobodnie uznać, że "historia nowożytna" marki zaczyna się od roku 1956, kiedy to zadecydowano o wydzieleniu w Hoshino Gakki "gałęzi" Ibanez, produkującej gitary wzorowane początkowo na europejskich konstrukcjach takich jak EKO, czy Hagström. Ale tak naprawdę, prawdziwie współczesna era w dziejach tej japońskiej firmy rozpoczyna się dopiero w drugiej połowie lat 80., wraz z nawiązaniem kontaktu z gitarzystą hard-rockowym, robiącym błyskotliwą karierę u boku Davida Lee Rotha. To właśnie sygnatura zbudowana dla Steve'a Vaia (a także oparty na niej RG) miała odmienić gitarową branżę. Model Jem wprowadzono w roku 1987 na targach NAMM odbywających się wtedy w Chicago. A co było dalej?

UV70P


Universe - we współczesnym, opanowanym przez niskie stroje świecie, niewielu młodych pamięta od czego właściwie zaczęło się to szaleństwo. A zaczęło się zupełnie przypadkiem, kiedy to Rich Lasner pokazał Vaiowi swego 8-strunowego akustyka. Steve nie polubił wprawdzie takiego "drucianego" nadmiaru, ale momentalnie wpadł na pomysł, by Ibanez wykonał mu wersję sygnatury wyposażoną w strun 7.

Jakkolwiek jazzmani tacy jak Bucky Pizarelli czy George Van Eps używali siedmiostrunówek jeszcze w latach 40. i 50., to w świecie gitary rockowej, wiosło uzbrojone w mostek typu Floyd-Rose, 24 progi, humbuckery i blokadę strun, z dodanym niskim "B", było kompletną świeżynką. To Ibanez Universe rozpoczął modę na 7-strunówki (notabene kilka lat temu, od Ibaneza również zaczęła się historia 8-strunówek, a na targach w tym roku pokazano pierwszy model 9-strunowy).

Co ciekawe, zbudowanie prototypu Universe, który zadebiutował na NAMM w roku 1990, nie było łatwe - głównie z powodu braku jakichkolwiek części. By wykonać mostek, przecięto wówczas dwa standardowe tremola na części po 3 i 4 siodełka, a następnie sklejono je za pomocą Super Glue. To samo zrobiono z blokadą przy główce, a Steve Blucher z DiMarzio w podobny sposób wykonał pierwsze humbuckery do nowej siódemki...

Model UV70P, który gościmy aktualnie w redakcji wzorowany jest właśnie na słynnym UV7 z początku lat 90. Literka "P" w symbolu oznacza serię "Premium" - jest to nowa linia gitar budowanych w indonezyjskiej fabryce, mających zapełnić miejsce pomiędzy najwyższą serią Prestige, a standardowymi modelami. Korpus wykonano z amerykańskiej lipy, a gryf z pięciu kawałków klonu i orzecha wzmocniono dodatkowo tytanowymi prętami KTS. Z tyłu główki znajdziemy napis potwierdzający pochodzenie instrumentu: "Proudly manufactured by Ibanez Premium Factory, Jawa Timur, Indonesia".

Na palisandrowej podstrunnicy osadzono kontrastowe, zielone markery i nabito 24 progi jumbo. Zastosowany tu mostek to Edge-Zero II-7 - zarówno równo on, jak i reszta osprzętu, nosi wykończenie Cosmo Black. Za dźwięk odpowiadają - jakże by inaczej - przystawki DiMarzio z serii Blaze, zamontowane w układzie HSH. Jakość wykonania stoi na wysokim poziomie i zaskakuje bardzo na plus. Czarne wykończenie kontrastuje z neonowo zielonymi pickupami i gitara naprawdę robi wrażenie. Wystarczy sięgnąć do archiwum naszego profilu na Facebooku - po wstawieniu tam zdjęcia Ibaneza UV10P, wśród na co dzień dość krytycznej "publiczności" przeważały zachwyty. A to już jest coś.

Gryf jest bardzo wygodny i właściwie po chwili zapomina się, że to siedmiostrunówka. Przy siodełku, jego szerokość wynosi 48 mm, a grubość 19 mm. Przy XII progu grubość wzrasta do 21 mm, ale w połączeniu z płaskim (400 mm) radiusem, jest to nadal "sportowa" specyfikacja. Manualnie jest to naprawdę bardzo wygodna gitara - a jak jest z brzmieniem? Pomimo, że katalog podaje ich sygnał wyjściowy na poziomie 380 mV (mostek) i 280 mV (gryf), ceramiczne przetworniki DiMarzio Blaze nie są hi-gainowymi potworami, co może zaskoczyć tych, którzy mieli dotychczas do czynienia jedynie z sześciostrunową sygnaturą Vaia - Evolution.

Przystawki Blaze zostały specjalnie zestrojone tak, by najniższa struna nie zamulała się - delikatnie wycofano tu środek, podbijając skrajne pasma. Jednakże w barwie nadal ów środek czuć i to dość wyraźnie. Barwy czyste są dynamiczne, lekko kopiące na pełnych humbuckerach, i niespodziewanie strato-podobne w międzypozycjach. Dość łatwo jest tu uzyskać satysfakcjonujące muzycznie brzmienie. Jedynie na przystawce pod mostkiem, struny wiolinowe są trochę kłujące przy mocniejszym ataku (szczególnie jeśli "strzelają" o progi). Na przesterze gitara nie traci dynamiki i jest podatna na zmiany artykulacyjne, a nuty są czytelne we wszystkich rejestrach, łącznie z najniższym. Jakkolwiek charakter przystawek zmusza do szerszego otworzenia gałki GAIN, to bardzo łatwo można wyczyścić sygnał potencjometrem VOLUME w gitarze. Sygnał ma bardzo delikatny growl, szczególnie na dwudźwiękach. Jedynie pickup pod gryfem, dość przydymiony w charakterze, mógłby mieć nieco mocniejszy pazur. Myślę, że dzięki takiej palecie barw instrument sprawdzi się w prawie każdym stylu muzyki, od bluesa po djent.

JS24P


W tym samym czasie kiedy Vai kombinował z "dżemem", jego mentor - Joe Satriani - przez dwa lata doprowadzał do szału japońskich inżynierów Ibaneza, dopracowując każdy detal swojej nowej sygnatury. Co ciekawe, na dobrze znanej nam okładce "Dreaming #11", Joe pozuje z białym modelem Power, ale w rzeczywistości ta gitara mu nigdy nie pasowała i na płycie słychać charakteryzujący się aerodynamicznymi kształtami model Radius. To na jego bazie, po licznych przeróbkach, powstał w 1990 roku Ibanez JS1. Przez lata powstało sporo różnych wersji tego modelu, ale najbardziej znaczące zmiany nadeszły ostatnio - dotychczas 22-progowa sygnatura Satcha, została uzbrojona w 24 progi rozmiaru medium, a pełnowymiarowy humbucker pod gryfem ustąpił miejsca odpowiednikowi w rozmiarze singla.

Testowany model JS24P jest wzorowany właśnie na ostatnich JS2400 i JS2410, ale dzięki swemu indonezyjskiemu pochodzeniu, jego cena nie wydrenuje aż tak Waszych kieszeni. Jednocześnie, specyfikacja jest tu niemal identyczna. Charakterystycznie zaokrąglony korpus wykonano z lipy amerykańskiej, a trzyczęściowy gryf z klonu i bubingi wzmocniono prętami tytanowymi KTS. Na palisandrowej podstrunnicy umieszczono okrągłe markery z masy perłowej. Parametry gryfu są tutaj zupełnie inne niż w modelach RG, Jem czy S. Przede wszystkim podstrunnica ma radius 250 mm, a szerokość przy siodełku jest nieco mniejsza - 42 mm. Grubość szyjki w tym miejscu to 20 mm, a przy XII progu 22,3 mm.

Podobnie jak w siedmiostrunowym UV70P, tutaj też zamontowano przetworniki DiMarzio - pod mostkiem oparty na Alnico 5 humbucker Mo'Joe o sygnale 320 mV, a pod gryfem ceramiczny The Chopper o sygnale wyjściowym 260 mV. Z przystawkami współpracuje 3-pozycyjny switch i dwa potencjometry: VOLUME i TONE. Oba są typu "push-pull" - pierwszym z nich aktywujemy filtr górnoprzepustowy, a drugim rozłączamy cewki humbuckerów (coil-tap). Chromowany mostek to oczywiście model Edge - do dziś ulubiona konstrukcja Satrianiego i Vaia.

Jakość wykonania, spasowania elementów, lakierowania nie wzbudza najmniejszych zastrzeżeń - w zasadzie gdyby nie napis Premium na główce, można by pomyśleć, że to japoński Ibanez z górnej półki. Gryf jest bardzo wygodny - ten milimetr mniej szerokości naprawdę czuć - i stosunkowo mało "sportowy". W zasadzie przez ten bardziej okrągły promień podstrunnicy, który można by nazwać modern-vintage, bliżej mu do Stratocastera. Okrągłe kształty korpusu to nowe doświadczenie dla wszystkich przyzwyczajonych do kanciastych modeli RG, LP czy Tele.

Po podpięciu do wzmacniacza od razu słychać charakterystyczny sound Satrianiego - głównie przez górne pasmo i nasycenie harmonicznymi. Pickup Mo'Joe jest nieco mocniejszy od znanego nam już z poprzednich modeli JS przetwornika Fred, ale dziedziczy jego klarowność (świetnie zestrojone, niezamulone środkowe pasmo) i dynamikę. Z kolei Chopper to przystawka o wyczuwalnej kompresji w trybie pełnego humbuckera i brzmieniu, które można by określić jako mariaż humbuckera i single-coila. Na moje ucho jest to nowa jakość w modelach JS i daleko mu pod względem charakteru do Paf Pro, czy Paf Joe - choć z perspektywy czasu można powiedzieć, że ten drugi wyznaczał już kierunek w jakim podążał Satch. Świetnym rozwiązaniem jest aktywowany gałką VOLUME filtr - dzięki niemu przy ściszaniu gitary sygnał nie staje się ciemniejszy, dzięki czemu na przesterze możemy nim efektywnie kontrolować gain. Zaskakująco dobrze gitara wypada na barwach czystych - co czasem jest problemem w gitarach typu RG. Pickupy brzmią żywo, jasno, a po rozłączeniu cewek i dodaniu chorusa mamy to co słychać w balladach na płytach Joe - delikatny, liryczny, ale podatny na dynamikę sound.

AT10P


Andy Timmons Signature to gitara nie podobna do żadnego innego Ibaneza. Oparta została na modelu RX, który nie był wyposażony w obustronne tremolo jak RG i najbardziej przypadł Andy'emu do gustu. Pierwsza edycja sygnatury o symbolu AT100 była wyprodukowana w ograniczonej liczbie egzemplarzy (175 na cały świat). Wkrótce fani zaczęli zbierać petycje o wdrożenie tej sygnatury do seryjnej produkcji. Odpowiedzią Ibaneza był model AT100CL - obecnie jedna z droższych sygnowanych gitar w katalogu tej japońskiej firmy. Na szczęście znalazła się także w linii Premium, pod symbolem AT10P, a jej specyfikacja (poza mostkiem i kluczami) jest identyczna jak w pierwowzorze.

Korpus wykonano z olchy i wykończono dwukolorową przypalanką rodem z lat 50. Na kontrastującej z nią białej płytce osadzono trzy przetworniki DiMarzio. Są to AT-1 oraz 2x Cruiser, współpracujące z pięciopozycyjnym przełącznikiem i trzema potencjometrami: VOLUME, TONE, TONE. DiMarzio AT-1 to humbucker oparty na Alnico 5, o sygnale wyjściowym 320 mV. Z kolei DiMarzio Cruiser to intrygująca konstrukcja oparta na magnesie ceramicznym, gdzie standardowe nabiegunniki zastąpiły dwa ostrza. Jakkolwiek w ofercie DiMarzio znajdują się dwa Cruisery - w wersjach neck oraz bridge - w sygnaturze Timmonsa zarówno pod gryfem jak i w środku stosowana jest wersja mostkowa, o symbolu DP187. Pod względem konstrukcyjnym jest to humbucker, ale zestrojenie cewek oraz sygnał 143 mV przywodzi na myśl pickupy typu single-coil.

Gryf wykonany został z klonu, a na również klonowej podstrunnicy nabito 22 progi jumbo. Jego szerokość przy siodełku to 40,5 mm, a grubość w tym miejscu wynosi 21 mm. Radius tego instrumentu to 305 mm - ulubiony promień bluesmanów (taki jak np. w Stevie Ray Vaughan Strat). Jak już wspomniałem, różnicą w stosunku do oryginalnego AT100CL jest mostek - w AT10P mamy inny model Wilkinsona - WV-6SB - z giętymi siodełkami, takimi jakie znaleźć można w obecnej linii American Standard Fendera. Tak jak w wyższym modelu, mostek przykręcony jest do korpusu 4 śrubami. Drugą z różnic są klucze - w AT100CL są to blokowane Sperzele. Tutaj zastosowano zwykłe, nieblokowane klucze Ibaneza.

Niewątpliwie jest to jedna z najbardziej klasycznie wyglądających gitar w katalogu Ibaneza. AT10P, szczególnie z odległości, łatwo można pomylić ze Stratocasterem - i jak się okazuje nie tylko wygląd jest tu cechą wspólną. Również pod względem manualnym mamy tu podrasowany vintage. Gryf jest według mnie najwygodniejszy z całej testowanej trójcy. Jest grubszy niż ten stosowany w modelach RG, czy S i wyprofilowany głębiej, w kształcie litery "D". Jednocześnie jego odczuwalnie mniejsza szerokość - ubyło tu w stosunku do RG aż 2,5 mm - sprawia, że idealnie leży w dłoni. Bluesowy radius to złoty środek pomiędzy tradycją, a nowoczesnością, nie przesadzony w żadną ze stron i wybierany do swych instrumentów przez wielu znanych muzyków. Brzmienie przetworników, szczególnie Cruiserów, nie jest jednak typowo vintage - dźwięk jest bardziej skompresowany, pozbawiony szumów, ze sporą przewagą wysokiego pasma, wycofanym środkiem i lekko podbitym pasmem najniższym. Te pickupy genialnie sprawdzają się na przesterze i to w dowolnym nasyceniu gainem.

Z kolei humbucker ma typowego, rockowego kopa, i to takiego z oldschoolowym zacięciem. Bardzo ładnie współpracuje z gałką VOLUME, oferując szeroki zakres użytecznego gainu. Uważam osobiście, że jest to jeden z najlepszych - o ile nie najlepszy - humbucker w ofercie DiMarzio. Zestrojenie pasma, lekko growlujący środek, okrągła góra, umiarkowany sygnał wyjściowy - wypróbowałem całe stado przystawek tej marki i AT-1 jest dotąd moim faworytem. Dlatego też w gitarze AT10P polubiliśmy się z nim od razu. Co do różnic w stosunku do wersji AT100CL - jakkolwiek gięte siodełka mostka chyba nawet bardziej mi pasują niż te w droższej wersji, to przeszkadza mi brak blokowanych kluczy. Na szczęście zastosowaną tu konstrukcję, z tego co widzę bez ingerowania w instrument, łatwo będzie wymienić na dostępne cenowo, blokowane Schallery.

Podsumowanie


Testowane Ibanezy Premium to instrumenty produkowane w nowo powstałej fabryce w Indonezji, przez załogę wyszkoloną przez najlepszych japońskich lutników z Hoshino Gakki. Nic więc dziwnego, że jakość tych instrumentów intryguje. Podczas ich pobytu w redakcji, oglądało je kilku znajomych muzyków, a opinie ich zgadzały się z naszą - gitary te wyglądają i grają jak dwa razy droższe modele. Osobiście, moim faworytem jest tutaj AT10P - być może przez moją słabość do Stratocasterów, ale przyznam, że to też jeden z najwygodniejszych "Stratów" na jakich kiedykolwiek grałem. Na drugim miejscu postawiłbym UV70P - genialna siódemka o powalającej aparycji, z zaskakująco komfortowym gryfem. Przepowiadając tym sygnaturom los bestsellerów, jednocześnie zastanawiam się: czy Ibanez nie strzelił sam sobie w stopę, wypuszczając tak dobre instrumenty w tym segmencie cenowym?


INFORMACJE
korpus: lipa (UV i JS), olcha (AT)
gryf: 5-cz. klon/orzech (UV), 3-cz.
klon/bubinga (JS), klon (AT)
podstrunnica
progi: 24 (UV i JS), 22 (AT)
rozmiar progów: jumbo (UV i AT), medium (JS)
skala: 648 mm
radius: 400 mm (UV), 305 mm (AT), 250 mm (JS)
szer. siodełka: 48 mm (UV), 42 mm (JS),
40,3 mm (AT)
mostek: Ibanez Edge-Zero II 7 (UV),
Ibanez Edge (JS), Wilkinson WV6-SB (AT)
pickupy: DiMarzio Blaze HSH (UV),
DiMarzio Mo'Joe + Chopper HH (JS),
DiMarzio AT-1 + 2x Cruiser Bridge HHH (AT)
przełączniki: 5-pozycyjny (UV i AT),
3-pozycyjny (JS)
potencjometry: VOLUME i TONE (UV i JS),
VOLUME i 2xTONE (AT)
cechy spec.: potencjometry push-pull w JS
(rozłączanie cewek i filtr hi-pass), wszystkie gitary
w zestawie mają futerał i multitool do regulacji
produkcja: Indonezja
Liczba odsłon: 6621


Marka: IBANEZ Dystrybutorzy: MEINL DISTRIBUTION


Krzysztof Inglik