Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Sprzęt / Testy sprzętu / Warwick Pro Fet 3.2 i WCA 411 ND

WARWICK Pro Fet 3.2 i WCA 411 ND

Rodzaj sprzętu:

wzmacniacz basowy,

marka:

WARWICK

Warwick Pro Fet 3.2 i WCA 411 ND - wzmacniacz basowy
WYNIKI TESTU
Funkcjonalność
Brzmienie
Wykonanie
Jakość/Cena
Wnioski: uniwersalny zestaw o wydajnej mocy i doskonałym, przebijającym się w zespole brzmieniu

Posłuchaj testowanego sprzętu

Warwick to firma, której basistom przedstawiać nie trzeba. Przez lata utożsamiana była z basowym high-endem i tak jest po dziś dzień. Mało któremu producentowi udało się osiągnąć taki sukces w produkcji całego asortymentu przeznaczonego dla basistów - począwszy od gitar, poprzez wzmacniacze, aż do takich akcesoriów, jak struny, statywy czy futerały. Aktualna oferta Warwicka jest bardzo szeroka i obejmuje sprzęt właściwie z każdego pułapu cenowego. Niewątpliwie wpływ na to miało przeniesienie części produkcji do Azji. Jednak obecna sytuacja na rynku i zaciekła konkurencja wymagają tworzenia produktów nie tylko dostępnych ze względów finansowych, ale przede wszystkim atrakcyjnych użytkowo. W przypadku klasy średniej i wysokiej podstawą decyzji jest brzmienie, które z reguły prędko potrafi obnażyć budżetowe podejście do tematu. Tym razem przetestujemy zestaw przeznaczony raczej dla bardziej zaawansowanych basistów, chociaż mniej zaawansowani muzycy, wchodząc w jego posiadanie, z pewnością też nie mieliby powodów do narzekania. Zobaczmy, co oferuje zestaw złożony z głowy Pro Fet 3.2 oraz zestawu głośnikowego WCA 411 ND.

WARWICK PRO FET 3.2

Wzmacniacz utrzymany jest w charakterystycznej dla Warwicka stylistyce - czarna metalowa obudowa i gałki regulatorów w kolorze srebrnym. Z przodu widoczne są przydatne rączki ułatwiające przenoszenie z miejsce na miejsce. Urządzenie zostało umieszczone w obudowie formatu rack 19", dzięki czemu możliwe jest zamontowanie wzmacniacza w skrzyni, gdzie zajmie miejsce dwóch jednostek (2U). Zarówno płyta górna, jak i boczna posiadają otwory wentylacyjne zapewniające odpowiednie chłodzenie. Obieg powietrza wymuszany jest poprzez wentylator zamocowany na płycie tylnej. Jak na zawodową konstrukcję przystało, wentylator nie pracuje cały czas, lecz włącza się po przekroczeniu odpowiedniego progu cieplnego. Na panelu przednim znajdziemy centrum dowodzenia w postaci kilku potencjometrów i przełączników. Poziom sygnału wejściowego preampu regulowany jest za pomocą dużego pokrętła działającego w sposób skokowy. Dzięki niemu możemy dostosować czułość przedwzmacniacza do większości systemów elektroniki w instrumentach, a o ewentualnym przesterowaniu powiadomi nas dioda LED. Na regulację barwy składają się cztery regulatory z wyczuwalnym punktem środka. Potencjometr BASS odpowiada za dół, TREBLE za górę, a częstotliwości środka zostały podzielone na dwa potencjometry: LOW MID (niski środek) i HIGH MID (wysoki środek). Dodatkowo mamy regulację CONTOUR, dzięki której możemy dodać ciepłych częstotliwości środka lub wyostrzyć bas i sopran. Zastosowanie potencjometru skokowego znacznie ułatwia zapamiętanie ustawień. Kontur możemy wyłączyć dedykowanym przełącznikiem. Funkcję wspomagania korekcji barwy pełnią dwa przełączniki: DEEP (odpowiedzialny za podbicie najniższych częstotliwości) oraz BRIGHT (rozjaśniający górę). Przydatną funkcją jest możliwość natychmiastowego wyciszenia wzmacniacza za pomocą przycisku MUTE, dzięki czemu możemy np. nastroić się bezgłośnie do tunera czy po prostu ściszyć wzmacniacz między utworami bez konieczności rozregulowywania ustawień siły głosu. O korzyściach płynących z zastosowania gniazda słuchawkowego chyba nie muszę nikogo przekonywać - miło więc, że nie zapomniano również i o tym.

Wzmacniacz wyposażono oczywiście w regulowany kompresor, który uaktywnia się osobnym przełącznikiem. Po ustawieniu barwy i innych atrybutów brzmienia regulowanych z poziomu preampu pozostaje ustalić ogólną moc wzmacniacza. Do tego przeznaczony jest potencjometr MASTER, który - podobnie jak w przypadku regulacji czułości preampu - posiada większe niż pozostałe regulatory gabaryty i oferuje pracę skokową. Wszystkie elementy panelu przedniego rozmieszczone są bardzo logicznie i przejrzyście, co umożliwia niemal natychmiastową intuicyjną obsługę.

Zobaczmy teraz, co kryje się z tyłu urządzenia. Znajdziemy tutaj nieduży włącznik oraz wejście na przewód. Nieopodal zamontowano użyteczny przełącznik GROUND LIFT, który przyda się w przypadku wystąpienia pętli masy, likwidując słyszalny wówczas przydźwięk. Spójrzmy teraz na sekcję wyjść. Do podłączenia zestawu głośnikowego służą dwa alternatywne wyjścia typu speakon oraz jack. Trochę szkoda, że nie ma możliwości podłączenia więcej niż jednego zestawu głośnikowego. Oczywiście, konfigurując zestaw z dedykowanymi głośnikami tej samej firmy, nie ma żadnego problemu - posiadają one wyjścia umożliwiające łączenie ich w dowolnej ilości. Wyjście liniowe również występuje w dwóch postaciach - jako zbalansowany XLR oraz tradycyjny jack. Ciekawostką jest przełącznik wyboru rodzaju podawanego sygnału na wyjście XLR przed sekcją korekcji barwy lub po obróbce brzmienia. Nie zabrakło także sekcji wyjść i wejść pętli efektów. Szkoda tylko, że nie można dostosować czułości do posiadanych efektów. Ostatnim gniazdem jest wyjście umożliwiające podłączenie tunera w taki sposób, że nie ingeruje on w tor sygnałowy.

Z czystej ciekawości zajrzałem do wnętrza opisywanego wzmacniacza. Potwierdziło to tylko fakt, że Pro Fet 3.2 jest urządzeniem doskonale przemyślanym - toroidalny transformator, osobne płytki drukowane dla każdej sekcji urządzenia oraz duże wydajne radiatory chłodzące stopień mocy. A wszystko to poskładane z precyzją i logiką. W tym miejscu należy także wspomnieć o tym, że wszystkie elementy, takie jak potencjometry i gniazda, są solidnie przykręcone do obudowy.

Teraz trochę danych technicznych. Jest to konstrukcja całkowicie tranzystorowa. Sekcja końca mocy została oparta o wydajne i cenione (ze względu na czyste i klarowne brzmienie) tranzystory MOSFET. Moc oddawana przez wzmacniacz do 300W przy minimalnym obciążeniu 4Ohm. Gdybym miał krótko podsumować urządzenie od strony konstrukcyjnej, powiedziałbym: prostota i elegancja.

WARWICK WCA 411 ND

Zestaw głośnikowy został obity charakterystycznym dla firmy Warwick kocem. Trochę to mało praktyczne, gdyż taką okleinę trudno się czyści, a jak wiadomo, o szybkie przybrudzenie podczas muzycznych wojaży nietrudno. Duże właściwości tłumiące tego materiału również mogą odbić się na emitowaniu najwyższych częstotliwości. W przypadku firmy Warwick tym akurat bym się zbytnio nie martwił, ponieważ fakt, że przez tyle lat design nie uległ zmianie sugeruje, że brzmieniowo wszystko jest na swoim miejscu. Narożniki zabezpieczone są metalowymi okuciami chroniącymi je przed uszkodzeniem. Do przenoszenia zestawu głośnikowego służą wygodne, wykonane z metalu uchwyty wpuszczone w jego boczne ściany. W tym miejscu należałoby wspomnieć o wadze, która wynosi ok. 29 kg, mieści się więc w normie dla tego typu konstrukcji. Dużym ułatwieniem w transporcie są dołączone kółka, które można szybko demontować, np. gdy chcemy postawić kolumnę na innej. Konstrukcja skrzyni posiada otwór typu bass-reflex zlokalizowany na płycie przedniej jako podłużna szczelina biegnąca u dołu na całej szerokości kolumny. Sercem zestawu są cztery 10-calowe głośniki wykonane w technologii neodymowej. Oznacza to ich mniejsze gabaryty, a tym samym mniejszą wagę przy zachowaniu dużej mocy i sprawności. Moc kolumny to 800W przy oporności 8Ohm. Na wyposażeniu znajduje się także gwizdek, którego pracę możemy regulować potencjometrem umieszczonym z tyłu obudowy. Głośniki chronione są solidnym, metalowym grillem z widocznym logo firmy w postaci litery "W". Zestaw głośnikowy posiada dwa wejścia, dzięki czemu możliwe jest dołączenie do niego jeszcze jednej kolumny. Standard wejść to alternatywnie speakon oraz jack.

BRZMIENIE ZESTAWU

Teraz przejdźmy do najważniejszej części testu, czyli do odpowiedzi na pytanie: jak to gra? Zestaw miałem okazję testować nie tylko w warunkach studyjnych, ale także w trudnych bojowych, czyli... na koncercie. Oprócz gitary basowej do testu posłużył kontrabas, którego nagłośnienie jest z reguły największym wyzwaniem dla wzmacniaczy. Zacznijmy jednak od początku. Przede wszystkim na uwagę zasługuje naprawdę cicha praca wzmacniacza. Oczywiście przy maksymalnych ustawieniach wysokich częstotliwości pojawia się charakterystyczny szum gwizdka, który jest zjawiskiem normalnym i z reguły niezauważalnym. Brzmienie, jakie można uzyskać na gitarze basowej, jest naprawdę bezkompromisowe. Powala doskonały balans częstotliwości. Wzmacniacz świetnie brzmi nawet bez ingerencji w barwę za pomocą wbudowanej korekcji. Gra palcami jest bardzo selektywna, a doskonałą separację dźwięków słychać nawet podczas gry akordami. Pro Fet 3.2 w pierwszej chwili może nie powalać rozbudowaną korekcją barwy. Zapewniam jednak, że jest ona bardzo wydajna i pozwala dowolnie kształtować końcowe brzmienie. Odpowiednie ustawienie głośności gwizdka pozwoliło uzyskać świetny, dynamiczny klang, w którego barwie absolutnie niczego nie brakowało.

Tak naprawdę to prawdziwy test nadszedł dopiero podczas gry z pełnym składem w dużym klubie. Czasami zdarza się, że wzmacniacze brzmią świetnie w warunkach "laboratoryjnych", a podczas gry w zespole nie mają wystarczająco dużej siły przebicia. Tutaj akurat było odwrotnie. W studiu odnosiłem wrażenie, że zestaw jest stosunkowo cichy i może mieć problemy z zapewnieniem słyszalności gitary w sekcji, jednak gra z pełnym składem rozwiała moje wątpliwości. Bas był doskonale słyszalny i świetnie wtapiał się w miks. Pomimo naprawdę długiej gry na pełnych obrotach Pro Fet był ledwie ciepły, co świadczy o świetnie przemyślanej konstrukcji i wydajnym chłodzeniu.

Krytycznym momentem było podłączenie kontrabasu. Jak wiadomo, instrument ten potrzebuje naprawdę dużo dołu, a przy tym nie może brzmieć zbyt twardo, nienaturalnie. Po uaktywnieniu przełącznika DEEP stało się jasne, że wyzwanie zostało podjęte. Zestaw świetnie poradził sobie z oddaniem niuansów artykulacyjnych, a dźwięk cechował się dużą naturalnością i odpowiednią siłą.

Doskonale spisuje się też wbudowane wyjście liniowe. Wyprowadzony sygnał jest idealny do wzmocnienia na przodach lub do bezpośredniej rejestracji. Żadnych zakłóceń, żadnych niepożądanych niespodzianek. Zestaw przeszedł gruntowny test podczas wykonywania różnej stylistycznie muzyki - od jazzowego mainstreamu do mocnych, rockowych dźwięków. Z każdej sytuacji wychodził obronną ręką i zawsze zapewniał doskonałą słyszalność basisty. Zastosowanie różnej korekcji zapewniło szeroką paletę barw - od mocnej ściany dźwięku do kwaczących funkujących pochodów.

Po tych superlatywach czas, aby wypomnieć kilka niedoskonałości. Pierwszy problem to kompresor, który mógłby być trochę lepszy. Jego działanie wymusza dość duże ustawienie czułości wejściowej, a sama praca jest nieco za wolna. W skrajnych przypadkach słychać wręcz pompowanie dźwięku. Miałem do czynienia z różnymi kompresorami wbudowanymi we wzmacniaczach i niestety jakość kompresora wbudowanego do testowanego wzmacniacza leży trochę poniżej oczekiwań. Następna rzecz dotyczy pętli efektów. Szkoda, że nie możemy jej samodzielnie aktywować, np. za pomocą przełącznika umieszczonego na panelu przednim. Przydałaby się też regulacja czułości, tak aby dopasować zewnętrzne urządzenia efektowe. Trochę dziwne, że o tym nie pomyślano... Mimo to - w świetle wcześniej wymienionych zalet - myślę, że spokojnie można zaakceptować te niedoskonałości.

PODSUMOWANIE

Podsumowanie może być tylko jedno: Warwick po raz kolejny udowodnił, że wzrost popularności tej marki idzie w parze ze wzrostem jakości oferowanych wyrobów. Zarówno wzmacniacz Pro Fet 3.2 , jak i zestaw głośników WCA 411 ND to bardzo udane produkty, które na dodatek świetnie ze sobą współpracują. Uważam, że w swojej kategorii cenowej jest to zestaw absolutnie godny uwagi. Dodatkowym atutem jest uniwersalność brzmienia. Myślę, że bez względu na rodzaj wykonywanej muzyki, satysfakcję z użytkowania odczują wszyscy basiści, którzy zdecydują się nabyć testowane urządzenia.

Krzysztof Błaś
 
INFORMACJE
Pro Fet 3.2
technologia: tranzystorowa; końcówka mocy: MOSFET;
korekcja: 4-pasmowy korektor z dodatkowym podbiciem góry i dołu
+ kontur; moc: 300W/4Ohm; wejścia: instrumentalne, pętla efektów,
słuchawki, wyjście liniowe, wyjście na tuner; format: rack 19" (2U);
głębokość: 375mm; waga: 11.5kg
WCA 411 ND
głośniki: 4×10" + tweeter; technologia: neodymowa;
wymiary: 700×360×640mm (W×G×S); waga: 29kg
Liczba odsłon: 7315


Marka: WARWICK Dystrybutorzy: WARWICK PL