Jest w tym jakieś zrządzenie losu, że przypada mi w udziale poddawać testom urządzenia i technologie niejako "na zamówienie" Czytelników, aktywnych na forum internetowym "Gitarzysty"... Tym razem chodzi o potrzebę ucywilizowania plątaniny kabli leżących na scenie, pozbycie się sterty zasilaczy lub worka baterii R9 oraz o zwykłe ułatwienie sobie życia scenicznego, które do tej pory oznaczało szaleńczy taniec "kazaczok", wykonywany w celu jednoczesnego (no, prawie jednoczesnego) włączenia lub wyłączenia kilku kostek efektowych. Zwolennicy multiefektów gitarowych właściwie mają ten problem z głowy, choć i dla nich - w kontekście niniejszego testu - rysuje się dość ciekawa perspektywa rozwoju. Jednak prawdziwym adresatem propozycji marki G LAB są posiadacze arsenału pojedynczych kostek efektowych, które trzeba podczas koncertu czy próby włączać pojedynczo. Dla nich rozwiązanie problemu, jak się okazuje, leży na wyciągnięcie ręki tu w Polsce,i to za sprawą firmy, której nigdy nie podejrzewałbym o gitarowe konotacje. ELZAB SA, bo o tej firmie mowa, zajmuje się przecież przede wszystkim produkcją fiskalnych kas sklepowych, skąd więc taki muzyczny wątek? A stąd, że pod skrzydłami Elzabu powstał G LAB (czyli Guitar Laboratory) i okazało się, że muzyka (zwłaszcza gitarowa) jest silniejsza nawet od fiskusa. Pora więc przyjrzeć się temu urządzeniu i dowiedzieć się, o co w ogóle chodzi z tym GSC.
Wszyscy gitarzyści znają tzw. akord hendriksowski, który ma jednocześnie tercję małą i wielką. Czy to akord molowy, czy durowy? I jaka skala do niego pasuje?
{Odpowiedź}Scott Henderson używa wajchy w taki sposób, że wychodzą z tego melodie. Jak się tego nauczyć?
{Odpowiedź}Zgodnie z podręcznikiem do akordu C dur gram skalę jońską, ale nie brzmi to ciekawie. Jak można to urozmaicić?
{Odpowiedź}