Firma Carvin, mająca doskonałą opinię również na polskim rynku, jest jedną z największych i najbardziej poważanych amerykańskich firm produkujących gitary, basy, wzmacniacze i sprzęt PA
Tym razem przyjrzymy się wzmacniaczowi gitarowemu Carvin Legacy, który powstał pod nadzorem jednego z najlepszych gitarzystów naszych czasów, Steve’a Vaia, i jest też sygnowany jego nazwiskiem. Przez całe dekady artysta ten inspirował oraz fascynował swoją twórczością i niesamowitą kreatywnością ogromne rzesze gitarzystów na całym świecie, co zresztą robi do dziś. Jeśli chodzi o podejście do brzmienia gitarowego, eksperymenty z nowymi konstrukcjami gitarowymi, efektami i perfekcyjnym zastosowaniem ich w muzyce, to Steve nie ma sobie równych. Muzyk aktywnie uczestniczył w całym procesie kształtowania brzmienia, doboru poszczególnych komponentów i projektowania wyglądu nowego wzmacniacza. Z dużym zaciekawieniem podszedłem więc do testowanego combo, o którym wiele już słyszałem, ale z którym nie miałem jeszcze okazji obcować.Na panelu przednim, który otrzymał matowe, brązowe wykończenie, zaraz za gniazdem INPUT znajdują się kremowe gałki potencjometrów o klasycznym kształcie typu "chicken head". Za regulację głośności i przesterowania kanału Lead odpowiadają potencjometry VOLUME 1 i DRIVE 1, a na kanale czystym potencjometr VOLUME 2. Oba kanały mają niezależną regulację korekcji BASS, MIDDLE, TREBLE oraz PRESENCE. Ten ostatni parametr może być regulowany płynnie tylko w przypadku kanału Lead, a na kanale Clean dostępny jest jedynie przycisk podbijający wyższe częstotliwości z okolic 9kHz.
Warto powiedzieć trochę o korekcji, która odróżnia Carvina Legacy od innych wzmacniaczy. Zastosowane potencjometry o wysokiej impedancji 1MOhm poszerzają zakres i skuteczność regulacji. Także regulowane częstotliwości są nietypowe. BASS odpowiada za niskie 80Hz, MIDDLE za "gardłowy" środek 650Hz, a TREBLE ustawiony jest w okolicach 11kHz, czyli bardzo wysokiej góry (standardowo potencjometr TREBLE we wzmacniaczach gitarowych wpływa na zakres częstotliwości w okolicach 3-4kHz). Umiejscowiony na środku panelu przycisk CHANNEL służy do wyboru kanału, a pracę każdego z nich sygnalizuje czerwona dioda. Całości dopełnia potencjometr REVERB odpowiadający za pogłos oraz standardowe włączniki STANDBY i POWER.
Zaczynając opis, muszę przypomnieć, że wzmacniacz nie posiada sekcji MASTER VOLUME, czyli regulatora głośności końcówki mocy, który daje możliwość ściszenia dźwięku przy jednoczesnym rozkręceniu sekcji preampu. Minusem tego rozwiązania jest brak możliwości używania wzmacniacza przy grze na małej głośności. Granie w domu raczej odpada. Plusem jest to, że korzystamy od razu z całej mocy lamp, a co za tym idzie z najlepszego brzmienia i dynamiki możliwej do uzyskania z sekcji końcowej. 100W mocy wystarczy nawet na bardzo duże koncerty. Legacy może także pracować w trybie 50W, gdzie działają tylko dwie lampy, chociaż spadek głośności jest tu stosunkowo niewielki (ok. 3dB).
To, co mnie bardzo zaskoczyło w tym wzmacniaczu, to kanał czysty. Steve Vai przyzwyczaił mnie przede wszystkim do różnorodnych i niesamowitych barw przesterowanych, myślałem więc, że kanał Clean będzie tylko dobrze brzmiącym dodatkiem do kanału Lead. Nic bardziej mylnego. Dynamika na czystej barwie jest wręcz niesamowita, a brzmienie bardzo ciepłe, czytelne w dole, charakteryzujące się nieco zwiększonym niższym środkiem. Regulatory tonów niskich i środkowych działają bardzo dobrze. Na szczególną uwagę zasługuje korekcja tonów wysokich, których częstotliwość ustawiona jest bardzo wysoko (wspomniane już wcześniej okolice 11kHz). Zazwyczaj potencjometr TREBLE reguluje tzw. wyższy środek, a w większości wzmacniaczy, z którymi miałem do czynienia, TREBLE ustawiałem maksymalnie na połowę. Tutaj byłem zaskoczony możliwościami tego kanału, jeśli chodzi o regulację góry. Przy skręconym TREBLE można uzyskać ciepłe, jazzowe brzmienia, ale cała zabawa zaczyna się przy dodawaniu góry. Przy ustawieniu potencjometru na "godz. 13.00-14.00" ("6-7" na skali) mamy piękną ciepłą barwę z bardzo ładną wysoką górą. Można powiedzieć, że TREBLE działa tu jako potencjometr PRESENCE, ale w przeciwieństwie do innych konstrukcji lampowych, gdzie najczęściej jest on skręcany, nawet odkręcony maksymalnie zapewnia ciepłe lampowe brzmienie z piękną górką, która pojawia się w momencie mocnego uderzenia w struny. Dodatkowo jest tu przycisk PRESENCE, który dodaje jeszcze wysokiej góry i w połączeniu z regulatorem TREBLE zwiększa możliwości regulacji tego parametru. Mogę powiedzieć, że kanał ten niemal rzucił mnie na kolana - brawo Steve!
Kanał Lead oferuje bardzo duży zakres gainu - od lekko przesterowanych barw do mocnego skompresowanego przesteru. Barwa jest czytelna, dynamiczna, w charakterze przypominająca brzmienie Vaia, mimo że wzmacniacza nie testowałem na gitarze i przetwornikach sygnowanych nazwiskiem tego wirtuoza. Zauważalny jest mocny dół i niższy środek, co jest też zasługą doskonałych głośników Vintage 30 oraz zamkniętej konstrukcji paczki. Dzięki pokrętłom TREBLE i PRESENCE możliwe jest uzyskanie zarówno ciepłych, łagodniejszych barw, jak i agresywnych barw rockowych czy nawet metalowych. Przester jest naprawdę rasowy, gain w okolicach "6" jest już bardzo nasycony, a zwiększenie go powyżej "8" skutkuje niesamowitym sustainem i harmonicznymi dźwięku - można powiedzieć, że wszelkie dopalacze stają się tu zbędne.
Kanał ten doskonale reaguje na potencjometr VOLUME gitary, dzięki któremu możemy uzyskać też niemal czystą barwę. Przy gainie ustawionym w okolicach "godz. 9.00" ("2-3" na skali) uzyskałem bardzo ładne, lekko przesterowane brzmienia bluesowe, które znowu mnie bardzo zaskoczyły. Piękna góra w połączeniu z ciepłym środkiem, w którym słyszalny jest charakter drewna gitary i doskonała dynamika - to jest to! Na uwagę zasługuje też wspomagany lampą, sprężynowy pogłos, który w całej skali regulacji jest naprawdę użyteczny i brzmi bardzo dobrze.
Carvin VL212 Steve Vai Legacy to wzmacniacz, w którym naprawdę trudno znaleźć słabe punkty. Brak potencjometru MASTER VOLUME to jedynie niedogodność, która może przeszkadzać w graniu w domu, ale przecież nie po to został stworzony profesjonalny wzmacniacz, jakim niewątpliwie jest testowane combo. Sygnowana nazwiskiem Steve’a Vaia konstrukcja pokazuje, że długie miesiące testów i rady tego niesamowitego muzyka zaowocowały bardzo dobrym wzmacniaczem o właściwościach produktów z najwyższej półki. Na ostatnich targach NAMM firma Carvin zaprezentowała nową, udoskonaloną jeszcze wersję Legacy II, która dodatkowo posiada trzeci kanał, redukcję mocy do 25W i wspomniany wcześniej MASTER VOLUME. Grono szczęśliwych użytkowników tych wzmacniaczy na pewno jeszcze się powiększy.
Wszyscy gitarzyści znają tzw. akord hendriksowski, który ma jednocześnie tercję małą i wielką. Czy to akord molowy, czy durowy? I jaka skala do niego pasuje?
{Odpowiedź}Scott Henderson używa wajchy w taki sposób, że wychodzą z tego melodie. Jak się tego nauczyć?
{Odpowiedź}Zgodnie z podręcznikiem do akordu C dur gram skalę jońską, ale nie brzmi to ciekawie. Jak można to urozmaicić?
{Odpowiedź}