Tak jak Amerykanie mają efekty Fulltone, tak Europejczycy mają kostki Rogera Mayera. I te, i tamte uważane są za jedne z najlepszych w swojej klasie, choć brytyjskie produkty ze znakiem RM, w przeciwieństwie do wyrobów producenta z Marina del Rey, są wyjątkowo zachowawcze i konserwatywne w swym kształcie. Ale tak to już jest z Brytyjczykami...
Voodoo-Axe to najnowszy efekt typu fuzz w ofercie firmy Roger Mayer. Pod względem konstrukcyjnym bazuje on na oryginalnym urządzeniu zaprojektowanym przez Mayera dla Jimi Hendrixa w 1968 roku. Efekt ten możemy usłyszeć chociażby w słynnym "Axis Bold as Love". W ofercie RM wciąż znajduje się Axis Fuzz będący dostosowaną do współczesnych wymagań kopią tego historycznego już dziś efektu, ale Mayer postanowił wprowadzić do produkcji urządzenie, które lepiej odpowiadałoby potrzebom współczesnych gitarzystów. W ten sposób narodził się Voodoo-Axe. Jeśli porównamy Voodoo-Axe do oryginalnego Axis Fuzz szybko zauważymy, że ten pierwszy został wyposażony w regulator o nazwie FATNESS.
Axe to układ całkowicie półprzewodnikowy, zbudowany w oparciu o sześć tranzystorów krzemowych z odpowiednio ustawionymi punktami pracy, dzięki czemu urządzenie ma charakterystyczne i niepowtarzalne brzmienie. Zniekształcenie uzyskiwane przez układ tranzystorowy może mieć różny charakter w zależności od punktu pracy tranzystorów. Może to być chrapliwy, ostry fuzz, może to być overdrive przy mocniejszym uderzeniu w struny lub silnie nasycony w harmoniczne dźwięk. A uzyskanie odpowiedniej polaryzacji nie jest rzeczą łatwą.
Jakość tranzystorowego efektu typu fuzz najlepiej ocenić słuchając jego wybrzmiewania. Jeśli dźwięk zanika łagodnie, do samego końca zachowując swój charakter brzmieniowy, to sygnał, że konstruktor zna się na rzeczy. Jeśli jednak dźwięk raz jest czysty a raz przesterowany, bardzo niestabilnie zanika albo wręcz urywa się, to najlepszy znak, że projektant pokpił sprawę, albo... wysiadła nam bateria w efekcie. Mimo swej pozornej prostoty układy typu fuzz potrafią być naprawdę trudnym orzechem do zgryzienia nawet dla doświadczonych elektroników, szczególnie wtedy, gdy konstruktorowi zależy na uzyskaniu specyficznego brzmienia, ot choćby takiego, jakie oferuje Voodoo-Axe. Jest to brzmienie zdecydowanie bardziej chrapliwe i szorstkie niż brzmienie oferowane przez takie efekty jak zrealizowane w oparciu o operacyjne układy scalone Ibanez Tube Screamer TS-7 czy Boss DS-1. Różnica bierze się głównie z tego, że układy fuzz/distortion bazujące na układach operacyjnych zazwyczaj ucinają szczyty sygnału symetrycznie względem osi zero (z uwagi na symetryczne zasilanie), podczas gdy układy tranzystorowe tną przeważnie niesymetrycznie, co w efekcie powoduje wytwarzanie większej ilości nieparzystych harmonicznych.
W przypadku rozwiązań tranzystorowych korzysta się z dwóch typów układów realizujących obcinanie szczytów. Pierwszy z nich, zastosowany m.in. w Electro-Harmonix Big Muff Pi, polega na obcinaniu szczytów sygnału przez dwie połączone równolegle i odwrócone względem siebie diody. Drugie rozwiązanie, historycznie pierwsze, i jak wiele rozwiązań elektronicznych w technice gitarowej uzyskane przypadkiem, polega na takim wzmocnieniu sygnału i spolaryzowaniu układu wzmacniającego, by sygnał uległ obcięciu przez osiągnięcie maksymalnego poziomu. Na tej zasadzie pracują efekty Fuzz Face i podobne. Do tej drugiej grupy należy właśnie Voodoo-Axe.
Voodoo-Axe wyposażony jest w regulator głębokości wysterowania (DRIVE), wspomniany wcześniej regulator barwy dźwięku (FATNESS) oraz regulator poziomu głośności wyjściowej sygnału po efekcie (OUTPUT). Jak wszystkie efekty z tej serii Voodoo-Axe posiada trzy wyjścia: dwa buforowane wtórnikiem emiterowym (do podłączeń dłuższymi kablami) oraz jedno z tzw. sztywnym ominięciem (przy wyłączonym efekcie jest ono bezpośrednio połączone z wejściem). Urządzenie jest zasilane z baterii 9V lub zewnętrznego zasilacza napięcia stałego (nie ma go w zestawie; producent zaleca stosowanie zasilaczy ze stabilizacją napięcia).
Do testów wykorzystałem gitarę Blade Delta Classic i wzmacniacz Line6 Spider II 30 ustawiony na pracę bez symulacji. Zacząłem od ustawienia wyjściowego: DRIVE na minimum, OUTPUT w połowie zakresu regulacji, FATNESS na maksimum. W takim położeniu regulatorów otrzymujemy nieznacznie podgrzany dźwięk, zyskujący nieco chrapliwe zabarwienie przy mocniejszym uderzeniu w struny. Przekręcenie regulatora DRIVE w prawo sprawia, że dźwięk staje się bardziej zniekształcony, z większym udziałem nieparzystych harmonicznych, których skład jest jednak dość przyjemny dla ucha. I to jest właśnie cecha charakterystyczna Voodoo- -Axe.
Przy ustawieniu DRIVE na maksimum dźwięk jest silnie przesterowany, z mocną kompresją, ale w dalszym ciągu jest bardzo podatny na artykulację i dobrze prezentuje dynamikę gry. Jest dużą sztuką uzyskać takie przesterowanie w takim układzie jaki wykorzystano w Voodoo-Axe, by gra akordami brzmiała przyjemnie dla ucha. W omawianym efekcie Roger Mayer udało się to znakomicie. Akordy brzmią interesująco i doskonale dają się wpasować w każdą aranżację. Warto też podkreślić bardzo małe szumy urządzenia - nawet przy maksymalnym ustawieniu DRIVE są one praktycznie pomijalne.
Dla kogo jest Voodoo-Axe? Praktycznie dla wszystkich, którzy szukają niebanalnego brzmienia typu fuzz, o szerokim spektrum regulacji stopnia przesterowania i jego barwy. Intrygujące efekty można uzyskać podając sygnał z Voodoo-Axe na przesterowany wzmacniacz gitarowy. Koincydencja harmonicznych generowanych przez efekt oraz elektronikę wzmacniacza może zaowocować wytworzeniem zupełnie niepowtarzalnego i oryginalnego brzmienia, które może się sprawdzić w każdym gatunku muzycznym.
Tomasz Wróblewski
Wszyscy gitarzyści znają tzw. akord hendriksowski, który ma jednocześnie tercję małą i wielką. Czy to akord molowy, czy durowy? I jaka skala do niego pasuje?
{Odpowiedź}Scott Henderson używa wajchy w taki sposób, że wychodzą z tego melodie. Jak się tego nauczyć?
{Odpowiedź}Zgodnie z podręcznikiem do akordu C dur gram skalę jońską, ale nie brzmi to ciekawie. Jak można to urozmaicić?
{Odpowiedź}