Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Sprzęt / Testy sprzętu / Fender Bassbreaker 18/30

FENDER Bassbreaker 18/30

Rodzaj sprzętu:

wzmacniacz gitarowy,

marka:

FENDER

Fender Bassbreaker 18/30 - wzmacniacz gitarowy
WYNIKI TESTU
Funkcjonalność
Brzmienie
Wykonanie
Jakość/Cena

Posłuchaj testowanego sprzętu

Czy kryzys może komuś wyjść na dobre? Zadając to pytanie, zastanawiam się, czy gralibyśmy teraz na gitarach Fendera, gdyby na fali wielkiego kryzysu, jaki nawiedził Amerykę na początku XX wieku, Leo Fender nie stracił posady księgowego…

Autor testu: Krzysztof Inglik

Jak wiemy, bezrobocie zmusiło Leo Fendera w roku 1939 do otworzenia własnego sklepu - Fender Radio Service. Przez sklep przewijało się wielu ciekawych ludzi z branży muzycznej i pasjonatów, a także wiele sprzętu, który sprzedawał lub reperował Leo. Doprowadziło to w prostej linii do założenia przez niego firmy Fender Manufacturing w roku 1946. Latem 1949 zaczął pracować nad pierwszą gitarą solid-body, znaną dziś jako Telecaster. Jednakże zanim to nastąpiło, jeszcze w połowie lat 40. Leo Fender wytwarzał cenione zestawy składające się z instrumentu i wzmacniacza - wierzył bowiem, że te dwa elementy tworzą nierozłączną całość: Princeton Set, Deluxe Set, czy topowa seria w ówczesnym katalogu, Pro Amp z gitarą steel Organ Button. Te pierwsze "drewniane" konstrukcje rozwinęły się potem w ogromną ilość modeli, odmian, metamorfoz, a w latach bardziej nam współczesnych, także reedycji starych, vintage’owych modeli, tworząc ocean produktów niemal nie do ogarnięcia. Tym bardziej, że z każdym rokiem dochodzą do tego zbioru nowe wzmacniacze, takie jak Bassbreakery, zaprezentowane po raz pierwszy na targach Winter NAMM 2016.

BASSBREAKER


Jest to całkowicie nowa linia produktów w katalogu marki Fender, a główną jej ideą jest nawiązanie do słynnych brytyjskich konstrukcji stworzonych w latach 60. Dodajmy, że brytyjskie wzmacniacze z lat 60. były z kolei inspirowane amerykańskimi produktami, takimi jak Bassman, wytwarzanymi przez Fendera w latach 50. Historia zatacza więc koło, puszczając do nas oko, a charakterystyczny brytyjski sound wkracza wraz z serią Bassbreaker do katalogu lubianej przez gitarzystów na całym świecie kalifornijskiej marki. W linii Bassbreaker znajdziemy szereg modeli różniących się funkcjonalnością, adresowanych do muzyków o różnym zaawansowaniu oraz potrzebach (od studio po scenę). Począwszy od najmniejszych Bassbreaker 007 (head i combo), poprzez Bassbreaker 15 (head i combo) czy Bassbreaker 18/30 (combo), po Bassbreaker 45 (head i combo), a także kolumny BB-112 i BB-212. W tym artykule przyglądamy się wersji 18/30, którą do testu udostępnił nam łódzki sklep GUITAR CENTER.

18/30


Combo Fendera o nazwie Bassbreaker 18/30 to w zasadzie dwa wzmacniacze zapakowane w jedną obudowę. Jeden z nich (30W - oparty na układzie Blackface Deluxe) pozwala na uzyskanie wysokiej jakości barw czystych o sporym headroomie. Drugi (18W - oparty na układzie ’61 Deluxe) łatwiej się przesterowuje, oferując rasowe crunche przy głośności nie powodującej przesuwania mebli w pomieszczeniu. Zobaczmy jak zbudowane jest to combo. Obita szarym tweedem obudowa stoi na solidnych, gumowych nóżkach i jest dość duża - jej wymiary to 55,6 cm wysokości, 66,6 cm szerokości i 25,4 cm głębokości. Czarny grill zasłania dwa 70-watowe głośniki Celestion G12 V-Type, oparte na magnesie ceramicznym i przenoszące pasmo od 70 Hz do 5 kHz.

Nad grillem umieszczono charakterystyczną srebrną listwę z napisem BASSBREAKER, a nad nią logo stylizowane na te, używane w latach 50. Na górze obudowy umieszczono dwie kratki odprowadzające ciepło, skórzaną rączkę oraz panel kontrolny wzmacniacza. Idąc od lewej, znajdziemy na nim gniazdo wejściowe INPUT, dwie sekcje potencjometrów kanału pierwszego 30W) i drugiego (18W) wraz z przełącznikiem kanałów, lampkę sygnalizującą pracę, a także przełączniki STANDBY oraz POWER. W sekcji 30W mamy do dyspozycji cztery potencjometry: VOLUME, BASS, MIDDLE, TREBLE. Natomiast sekcja 18W oferuje jedynie dwa: VOLUME i TONE.

Pomimo, że jest to combo - a więc konstrukcja otwarta - tył jest świetnie zabezpieczony za pomocą zasłaniającego głośniki panelu z materiałowymi membranami oraz perforowanej blachy, chroniącej lampy przed uszkodzeniem. Zastosowano tu dwie 12AX7 w preampie oraz cztery EL84 w końcówce mocy. Nad blachą tą znajdziemy drugi panel, oferujący komplet przyłączy: INPUT POWER, POST POWER AMP LINE OUT, dwa równoległe gniazda MAIN SPEAKER oraz EXTENSION SPEAKER, przełącznik impedancji 4/8/16 Ohm, a także gniazdo FOOTSWITCH.

WRAŻENIA


Pierwsza myśl, jaka przychodzi człowiekowi do głowy brzmi: "ten skurczybyk jest GŁOŚNY!" Combo mocno daje do pieca i nie bierze jeńców - to prosta, skuteczna, lampowa konstrukcja plus dwa mocne głośniki Celestion. Oczywiście da się VOLUME ustawić w miarę cicho i grać w domu, albo przed INPUT wpiąć jakiś drive, w którym skręcimy gałkę LEVEL, ale wtedy nie wykorzystamy pełnego potencjału lamp. Wzmacniacz chce grać na scenie i najwyraźniej ma do tego predyspozycje. W warunkach domowych, VOLUME rozkręcony zaledwie do godziny 9:00 daje już dość konkretną głośność, przy czym kanał 18 W jest głośniejszy od kanału 30W przy tym samym ustawieniu.

Druga sprawa to różnica w brzmieniu pomiędzy tymi dwoma kanałami. Wersja 30 W ma pełną korekcję BASS-MIDDLE- TREBLE i już na starcie jest wyraźnie jaśniejsza. Ma więcej prezencji, którą pozwala opanować gałka TREBLE, a także czegoś co Amerykanie określają słowem "sparkle" (blask, iskierka, błyskotliwość, połyskliwość - nie ma dokładnego polskiego odpowiednika, a na pewno nie w temacie brzmienia). Ciekawie zestrojony jest potencjometr MIDDLE, który nie powoduje ani wrażenia plastiku przy jego ścięciu, ani nie kopie środkiem przy jego odkręceniu - sound jest użyteczny w całym zakresie. BASS z kolei nieco zaskakuje, nie dodając wyraźnie niskiego pasma, a raczej coś, co odbieramy jako ciepło. Na tym kanale uzyskamy perfekcyjne barwy czyste, a spory headroom zapewni sporą głośność bez przesterowania.

Z kolei kanał 18 W ma w sekcji korekcji tylko pojedynczą gałkę TONE, a charakter brzmienia jest tutaj wyraźnie "vintage", bardziej w stronę starych Tweedów. Brzmienie jest już na starcie bardziej nasycone środkiem, a góra jest nieco zaokrąglona, nawet przy śmiałym odkręcaniu potencjometru TONE. Bez zbytniego kręcenia można tu uzyskać porządny sound solowy. Kanał ten jest głośniejszy, szczególnie jeśli porównamy pierwsze zakresy gałki VOLUME w obu kanałach. Ale zjawisko to występuje do momentu przełamania, kiedy barwa staje się bardziej skompresowana, a drive bardziej nasycony.

Oczywiście na domowym poziomie głośności możemy zapomnieć o używaniu przesteru z pieca, bo to combo trzeba mocno rozkręcić, a niestety nie ma tutaj gałki MASTER, którą można by było się ratować przed gniewem sąsiadów. Doskwiera także trochę brak pokładowego pogłosu, albo chociażby pętli efektów, aby nie karmić pogłosem z kostki przesterowującego się wzmacniacza. Coś za coś - potęga krystalicznie czystej konstrukcji i mniejsza funkcjonalność lub udogodnienia, niejednokrotnie spłaszczające brzmienie. W tym przypadku wybrano pierwszy wariant i pod tym względem Bassbreaker 18/30 naprawdę robi wrażenie.

PODSUMOWANIE


Fender Bassbreaker 18/30 to ciekawa propozycja dla szukających czystych, fenderowskich barw oraz skuteczności, która sprawdzi się na scenie. Można się spierać, czy brzmienie jest bardziej brytyjskie, czy bardziej amerykańskie, ale jakbym miał odrzucić marketingowe slogany, to wystarczyłoby powiedzieć, że combo to brzmi po prostu świetnie. Do dyspozycji mamy dwa niezależne kanały, posiadające odmienne charakterystyki, dzięki czemu łatwo jest dobrać odpowiedni sound do posiadanego instrumentu. Oba kanały wzorowo współpracują z kostkami, a dobry drive wpięty na wejściu zyskuje jeszcze na szlachetności dzięki w pełni lampowej konstrukcji.

* Dziękujemy łódzkiemu sklepowi Guitar Center za udostępnienie wzmacniacza do testu.

 

INFORMACJE
Moc: 18 W - 30 W
Głośnik: 2x 12’’ Celestion G12 V-Type
Kanały: 2
Przyłącza: INPUT, POWER, POST
POWER AMP LINE OUT, MAIN SPEAKER,
EXTENSION SPEAKER
Przełączniki: POWER, STANDBY,
CHANNEL, IMPEDANCE SELECT
Lampy: 2x 12AX7, 4x EL84
Potencjometry: VOLUME, BASS,
MIDDLE, TREBLE (kanał 1), VOLUME,
TONE (kanał 2)
Wymiary: 556 x 666 x 254 mm
Waga: 22,7 kg
Liczba odsłon: 329