Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Sprzęt / Testy sprzętu / Music Man HD-212 One Thirty

MUSIC MAN HD-212 One Thirty

Rodzaj sprzętu:

wzmacniacz gitarowy,

marka:

MUSIC MAN

Music Man HD-212 One Thirty - wzmacniacz gitarowy
WYNIKI TESTU
Funkcjonalność
Brzmienie
Wykonanie
Jakość/Cena

Posłuchaj testowanego sprzętu

Patrząc na ofertę producentów wzmacniaczy, nietrudno zauważyć, że trend na wskrzeszanie kultowych już konstrukcji sprzed lat ma się dobrze, czego dowodzi chociażby combo Marshalla testowane miesiąc temu. W tym miesiącu prezentujemy wzmacniacz, który jest wznowieniem linii produktów o korzeniach sięgających lat 70. ubiegłego wieku.

Autor testu: Sławomir Sobczak

Przenieśmy się zatem do przeszłości i sprawdźmy, co oferuje wzmacniacz Music Man HD-212 One Thirty, bo o nim tu mowa, a przede wszystkim zobaczmy, czy jego brzmienie ułatwi nam tę podróż w czasie. Odniesienie do podróży w czasie nie jest tu przypadkowe, ponieważ producent reklamuje swój produkt hasłem nawiązującym do tytułu filmu Back To The Future (Powrót do przyszłości). Właściwie to chodzi o więcej produktów, ponieważ HD-212 One Thirty nie jest jedynym urządzeniem typu reissue, które ma obecnie w swojej ofercie Music Man. Pozostałe to wzmacniacze typu head HD-130 Reverb i BH 500, piecyki 112 RD 50 i 115 B 250, a także paczki 412 GS i 810 BS.

Sterling Ball wspomina, że do decyzji o uruchomieniu produkcji wzmacniaczy bazujących na starych sprawdzonych konstrukcjach z lat 70. zadecydował fakt, że jego bliski przyjaciel Marco De Virgiliis (założyciel firmy Markbass) zadeklarował swoją pomoc przy pracach nad tym projektem, co uczynił za pośrednictwem poczty elektronicznej. W zasadzie to pomysł na wskrzeszenie wzmacniaczy wypłynął właśnie od niego, a proces projektowania nowej linii urządzeń odbył się we Włoszech, gdzie mieści się siedziba firmy Markbass. Jak wspomina Ball, idea wznowienia produkcji wzmacniaczy ciągle była u niego obecna, jednak względy finansowe zadecydowały o tym, że niemożliwe było równoczesne prowadzenie produkcji gitar i wzmacniaczy.

Historia wzmacniaczy marki Music Man rozpoczęła się od modelu 112 Sixty-five, który zaprojektowali Leo Fender i Tom Walker (ojciec chrzestny Sterlinga Balla). Późniejsze piece produkowane pod marką Fendera były jedynie rozwinięciem koncepcji leżącej u podstaw tego wzmacniacza. Wśród użytkowników pierwszych wzmacniaczy Music Mana można było znaleźć takich muzyków, jak: Albert Lee, Eric Clapton, Mark Knopfler czy Chet Atkins.

W pudełku ze wzmacniaczem umieszczona została kartka formatu A5, na której producent gratuluje nabywcy zakupu piecyka i podaje adres strony internetowej (co prawda z błędem, ponieważ zamiast music-man. com jest tam musicman.com), na której można znaleźć więcej informacji na temat wzmacniaczy marki Music Man. Na stronie głównej producenta nie ma odnośnika do sekcji dotyczącej wzmacniaczy, co sprawia, że temat tego obszaru działalności Music Mana pozostaje owiany nutką tajemnicy.

BUDOWA


Wzmacniacz waży prawie 20 kg, co jest bardzo dobrym wynikiem, biorąc pod uwagę obecność dwóch głośników 12-calowych, a jego wymiary wynoszą 686 x 520 x 279 mm. Pod względem wizualnym combo idealnie nawiązuje do swego pierwowzoru i wygląda tak, jakby zostało właśnie wystawione na sprzedaż przez kolekcjonera, który bardzo dbał o swój piec przez długi okres czasu dzielący nas od lat 70. Na pierwszy rzut oka nic nie zdradza faktu, że jest to współczesna konstrukcja. Producent bowiem zadbał nawet o takie drobiazgi, jak charakterystyczne gałki potencjometrów vintage z szerokim kołnierzem, na którym nadrukowano cyfry reprezentujące skalę regulatorów. Również logo producenta stylizowane jest na takie, które znamy z oryginalnych konstrukcji z lat 70. Paradoksalnie to właśnie najdrobniejsze elementy wykończenia zdradzają, że jest to jednak współczesna produkcja - mam tu na myśli zwyczajne wkręty. Każdy, kto miał okazję rozkręcać stary wzmacniacz czy chociażby radio lampowe wie, o czym mówię. Obudowa została pokryta czarnym tolexem, a jej narożniki uzbrojono w blaszane okucia. Maskownicę głośników wykonano z typowej dla Music Mana srebrzystej tkaniny. Ogólnie combo prezentuje się wyjątkowo okazale i wiarygodnie oddaje ducha lat 70.

Oryginalne wzmacniacze Music Mana - jak na swoje czasy - charakteryzowały się nowatorskimi rozwiązaniami konstrukcyjnymi. Były to urządzenia, w których sprawnie współpracowały ze sobą układy lampowe (sekcja mocy) i tranzystorowe (przedwzmacniacz). Nie inaczej jest we współczesnym HD-212. Wzmacniacz dysponuje dwoma kanałami, przy czym obydwa przedwzmacniacze oparto na układzie tranzystorowym, natomiast sekcja mocy wzmacniacza jest oparta na czterech lampach EL34 i jednej ECC83. W przypadku niektórych wzmacniaczy Music Mana pojawiają się nieścisłości dotyczące obecności tej lampy (ECC83 lub 12AX7) w preampie, która w niektórych wersjach pełniła funkcję odwracacza fazy - tutaj przedwzmacniacze są całkowicie tranzystorowe.

Na pokładzie wzmacniacza umieszczono dwa 12-calowe głośniki DV Mark Neoclassic o mocy 150 W, które zbudowano na bazie magnesu neodymowego. Głośniki są solidnie zabezpieczone przed uszkodzeniem za pomocą arkusza polakierowanej na czarno blachy perforowanej umieszczonej pomiędzy dwoma podłużnymi fragmentami ścianki tylnej tworzącej razem zwartą całość. Na panelu sterującym wydzielono dwie odrębne sekcje, z których każda odpowiada za jeden kanał. Każdy kanał dysponuje niezależną parą wejść. Na każdą parę składa się INPUT 1 (wejście przeznaczone do podłączenia gitar o niskim poziomie sygnału) oraz INPUT 2 (wejście dedykowane instrumentom z mocniejszymi przetwornikami, w tym aktywnymi). Kanał CH1 posiada gałki VOLUME, TREBLE, MIDDLE i BASS oraz przełącznik NORMAL/BRIGHT. Kanał CH2 ma również te same regulatory, a dodatkowo REVERB, INTENSITY i SPEED. Na samym końcu po prawej umieszczono gałkę MASTER oraz przełącznik NORMAL/ DEEP i POWER.

Na panelu tylnym znalazło się gniazdo zasilające, selektor napięcia 120/240V, przełącznik STANDBY, gniazdo do podłączenia zewnętrznego przełącznika nożnego FOOTSWITCH, a także komplet czterech przyłączy do podłączenia głośników, które pozwalają na następujące konfiguracje: 1x 4 Ohm lub 2x 8 Ohm, 1x 8 Ohm oraz 1x 16 Ohm.

WRAŻENIA I BRZMIENIE


Po podpięciu gitary i zagraniu kilku dźwięków staje się jasne, że domeną tego wzmacniacza jest brzmienie czyste. Dźwięk ma rasowy i dynamiczny charakter, jest zbalansowany, a przy tym pozbawiony wyraźnych przebarwień. Kompresja jest utrzymana na optymalnym poziomie, co pozwala zarówno na prawidłowe oddanie niuansów artykulacyjnych, jak i uzyskanie wystarczająco nasyconego dźwięku typu vintage. Dźwięk jest bardzo dynamiczny i głośny, z mocną odpowiedzią na atak, o czystszym, bardziej zwartym charakterze, niż ma to miejsce w pełni lampowych konstrukcjach. Combo jest doskonale przygotowane do współpracy z efektami zewnętrznymi, które mogą pokazać tu swoją prawdziwą naturę. Brak koloryzacji dźwięku sprzyja eksperymentom w tym zakresie. Zarówno przestery, jak i efekty modulacyjne brzmią rewelacyjnie. To idealny wzmacniacz dla gitarzystów wyposażonych w rozbudowany pedalboard.

Kanał drugi dysponuje pokładowym pogłosem sprężynowym i układem tremolo. Reverb brzmi ciepło i daje dodatkowy zastrzyk o charakterze vintage. Poziom pogłosu regulujemy gałką REVERB, natomiast za kontrolę tremolo odpowiadają regulatory INTENSITY i SPEED. Bardzo ciekawie przedstawia się praca układu tremolo, ponieważ w czasie przekręcania pokrętła INTENSITY w zakresie od 0 do 5 szybko wzrasta poziom modulacji, osiągając swoją maksymalną wartość właśnie w okolicy połowy skali. Dalsze przekręcenie potencjometru skutkuje pojawieniem się kolejnej warstwy modulacji, przez co można łatwo uzyskać efekt wirujących głośników. SPEED pracuje w szerokim zakresie, umożliwiając uzyskanie dosyć psychodelicznych dźwięków o bardzo szybkiej pulsacji. Przełącznik NORMAL/DEEP pozwala wzmocnić odpowiedź na najniższe częstotliwości. Wprawdzie układ ten nie daje takiego kopa, jak niektóre współczesne wzmacniacze, jednak w zupełności wystarczy do umiarkowanego wzmocnienia dołu.

Jak przystało na wzmacniacz uzbrojony w kwartet EL34, mamy tu wspomniany wcześniej doskonały czysty sound o dużym headroomie, dzięki czemu dźwięk przełamuje się dopiero po naprawdę solidnym rozkręceniu. Podpięcie gitary z singlami pozwala na łatwe uzyskanie klasycznej fenderowskiej "szklanki", w czym pomaga sprawnie działająca korekcja. Co prawda jej działanie nie jest zbyt głębokie i wszelkie zmiany nie następują gwałtownie, tak jak ma to miejsce w wielu współczesnych wzmacniaczach, jednak zakres pracy układu jest wystarczający do większości zastosowań. Z pomocą przychodzą też przełączniki NORMAL/BRIGHT i NORMAL/DEEP, dzięki którym można podbić górę lub dół pasma i dopasować piec do użytych w gitarze przetworników.

Brzmienie jest zdecydowanie bardziej sterylne niż w konstrukcjach całkowicie lampowych, co z jednej strony może zniechęcić lampowych purystów, jednak z drugiej daje niesamowite możliwości z powodu olbrzymiego zapasu headroomu. Aby w pełni pokazać swoje możliwości, wzmacniacz wymaga solidnego rozkręcenia - co z uwagi na jego potężną moc nie jest wskazane robienie tego w domu. Ogranicznik mocy w tym przypadku nie wystarczy.

PODSUMOWANIE


Music Man HD-212 One Thirty to udana próba powrotu do początków istnienia marki Music Man, w której znalazła się także odrobinka nowoczesności w postaci głośników DV Mark Neoclassic z wyjątkowo lekkimi magnesami neodymowymi, będącymi znakiem firmowym firmy DV Mark. Dzięki nim combo charakteryzuje się niewielką jak na konfigurację 212 wagą, co z pewnością docenią gitarzyści, którzy często przebywają w trasie koncertowej. Na plus należy zaliczyć też staranność, z jaką wykończono wzmacniacz.

Z niektórymi znanymi produktami przeważnie związane są bardzo ciekawe historie, które najczęściej dotyczą przezwyciężania olbrzymich trudności technicznych, finansowych i logistycznych. Tym razem również mamy w tle historię, jednak zupełnie inną, ponieważ dotyczy ona sposobu, w jaki zrodził się pomysł na produkcję wzmacniaczy z charakterystycznym, starym logotypem Music Mana. Okazuje się, że impulsem do działania była jedynie krótka wymiana maili pomiędzy Sterlingiem Ballem i Marco De Virgiliisem. Obaj panowie nie musieli wyważać otwartych drzwi i od podstaw projektować nowe urządzenia, ponieważ wszystko było w zasadzie już gotowe. Wzmacniacze czekały długie lata na to, by na nowo ujrzeć światło dziennie. Obecnie trzeba stwierdzić, że końcowy efekt nie powinien zawieść nawet najbardziej wybrednych miłośników klasycznych brzmień, a już na pewno nie właścicieli pokaźnego zestawu kostek podłogowych.

 

INFORMACJE
konstrukcja: hybrydowa
(lampowo-tranzystorowa)
kanały: 2
moc: 130 W
przedwzmacniacze: tranzystorowe
stopień mocy: lampy 4x EL34
i 1x ECC83
głośniki: 2x 12" DV Mark Neoclassic 150 W
regulatory CH1: VOLUME, TREBLE,
MIDDLE, BASS
regulatory CH2: VOLUME, TREBLE,
MIDDLE, BASS, REVERB, INTENSITY,
SPEED
pozostałe regulatory i przełączniki:
MASTER, NORMAL/BRIGHT (2x),
NORMAL/DEEP, VOLTAGE, STANDBY
przyłącza: INPUT 1, INPUT 2, FOOTSWITCH,
SPEAKERS OUTS (4x)
wymiary: 686 x 520 x 279 mm
(SxWxG)
waga: 19,6 kg
Liczba odsłon: 315


Marka: MUSIC MAN Dystrybutorzy: MUSIC INFO