Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Sprzęt / Testy sprzętu / Zestawienie efektów typu WAH-WAH

Zestawienie efektów typu WAH-WAH

Rodzaj sprzętu:

efekt gitarowy,

marka:

Zestawienie efektów typu WAH-WAH - efekt gitarowy
WYNIKI TESTU

Przygotowaliśmy dla Was interesujące zestawienie. Pod lupę wzięliśmy bowiem najpopularniejsze na naszym rynku efekty typu wah-wah.

Do zestawienia załapało się w sumie piętnaście modeli kaczek, w tym imponująca reprezentacja efektów Crybaby ze stajni Jima Dunlopa, jeden pedał produkcji polskiej, a także dwie wersje efektu wah Morleya sygnowanego nazwiskiem Steve’a Vaia. Co ciekawe, wszystkie opisane efekty wyposażono w układ wyłącznika typu true bypass (a przynajmniej w układy wyłączników symulujących takie rozwiązanie, np. true hardwire bypass, co nie zawsze musi oznaczać to samo). Część efektów to konstrukcje analogowe, a parę z nich - konstrukcje cyfrowe. Jak pokazały jednak testy, nie ma to żadnego znaczenia przy finalnej ocenie brzmienia kaczki. Po podłączeniu do lampowego wzmacniacza nie da się odróżnić brzmienia z efektu cyfrowego i analogowego, chyba że usłyszymy trzaski z potencjometru, co raczej nie będzie pozytywnym zjawiskiem. Czy znajdziecie w tym zestawieniu model idealny dla siebie? Jesteśmy przekonani, że na pewno tak. Zapraszamy do lektury!

 

Dunlop Crybaby GCB-95


To chyba najpopularniejszy model efektu wah-wah w historii. W klasycznej czarnej obudowie ukrywa się konstrukcja przywołująca brzmieniem czasy, gdy urządzenia typu wah-wah dopiero zaczynały święcić pierwsze triumfy pod nogami gitarzystów. Model można nazwać wzorcowym tak pod względem brzmienia, jak i wyglądu. Współczesna wersja Crybaby nie odbiega niczym od starszych egzemplarzy tego modelu, przynajmniej jeśli chodzi o cechy zewnętrzne. Chociaż producent nie podaje tego w opisie urządzenia, w środku znaleźć można owianą niemałą legendą czerwoną cewkę Fasel. Odpowiada ona w praktyce za to, by z otwarciem pedału - co powoduje otwarcie filtra kaczki - tłumić wraz ze wzrostem częstotliwości tony wysokie w stosownym zakresie. Zapobiega to uzyskiwaniu jazgotliwego brzmienia na końcu skali pedału wah. Producent chwali się też tym, że teraz baterię zasilającą Crybaby można zamontować w środku po zdjęciu klapki z tworzywa umieszczonej na dolnej płytce, bez potrzeby odkręcania śrubek.
  • Nasza opinia: Crybaby w wersji GCB-95 to niekwestionowany klasyk. Prezentuje brzmienie znane z wielu ponadczasowych nagrań. Nic dodać, nic ująć.

Vox V847A Original Wah Wah


To drugi na naszej liście klasyczny efekt wah-wah w najczystszej postaci. Firma Vox wznowiła produkcję słynnej kaczki, którą manufaktura Thomas Organ Company produkowała pod koniec lat 60. W oczy od razu rzuca się dystyngowany wygląd niklowanej nakładki pedału z dużym napisem Vox. W środku znajdziemy nieskomplikowany i odrobinę ulepszony w porównaniu do oryginalnego układ analogowy. Efekt zasilany jest standardowo przy pomocy baterii 9V lub zewnętrznego zasilacza o ujemnej polaryzacji (minus w środku), a w celu zamontowania baterii trzeba odkręcić dolną pokrywę pedału. Miłym dodatkiem jest firmowy pokrowiec w stylu vintage.

  • Nasza opinia:  Vox 847A oferuje nam idealnie wyważone pasmo oraz najwyższe i rasowe "warczenie" przy pedale podniesionym do góry. Z praktycznych testów odsłuchowych wynika, że nachylenie filtra Q w tym modelu zawiera się w średnim przedziale wartości. Dlatego też Voxa 847A można określić mianem kaczki uniwersalnej. Cechy charakterystyczne to staranne wykonanie i znakomite, inspirujące brzmienie.

Dunlop Crybaby JH-1B Jimi Hendrix


Kto wie, czy gdyby Hendrix nie użył w przeszłości efektu wah-wah, na przykład w utworach "Voodoo Child (Slight Return)" lub "All Along The Watchtower", brzmienie kaczki w muzyce rockowej i pop byłoby dzisiaj wciąż tak samo modne. Przemilczaną tajemnicą firmy Dunlop jest to, że Hendrix grał na kaczce produkcji firmy Thomas Organ Company (czyli Vox) produkowanej przez manufakturę JEN we Włoszech. Aby oddać brzmienie i wygląd oryginału używanego przez Hendriksa, model wah o sygnaturze JH-1B wyposażono w niklowaną pokrywę pedału i podstawę ze stylizowaną fakturą z białą gumową podkładką. Nasze dokładne oględziny od środka wykazały, że wewnątrz umieszczono układ analogowy taki sam jak w podstawowej wersji Crybaby CGB-95, jednak zbudowany po części na innych, choć podobnej wartości komponentach elektronicznych. Brzmienie modelu Hendriksa jest prawie takie samo jak brzmienie Crybaby CGB-95, lecz operuje w niższym przedziale częstotliwości. Dzięki temu można uzyskać owo charakterystyczne "warczenie" w dolnym rejestrze, tak samo jak ma to miejsce w kaczce Vox V847A, a w drugim skrajnym ustawieniu nie słychać ostrej góry.

  • Nasza opinia: Kaczka Dunlop JH-1B idealnie sprawdzi się wpięta w kolejności dopiero za efektem typu fuzz. Jeśli ustawicie głośność wzmacniacza na wartości, którą można określić jako "znacznie przekraczającą granicę komfortu odsłuchu przeciętnego słuchacza", wówczas brzmienie i energia znana z występów Hendriksa stanie się także Waszym udziałem. Jest to wah dla lubiących brzmienie kaczki z niżej dostrojonym zakresem działania filtra.

Dunlop Crybaby 535Q Multi-Wah


W odróżnieniu od podstawowej wersji Crybaby w tym modelu znajdziemy dodatkowo 6-pozycyjny przełącznik barwy, manualny regulator wartości nachylenia filtra Q, układ boostera z małym włącznikiem i przypisanym do niego pokrętłem wzmocnienia VOLUME. Przy wyłączonym układzie BOOST regulacja VOLUME nie działa. Gdy uruchomimy booster, będziemy mogli osiągnąć maksymalne podbicie sygnału do wartości +15dB. Korzyści z zastosowania tego układu ujawniają się podczas gry na kanale przesterowanym. W momencie uruchomienia kaczki z aktywnym boosterem osiągniemy lepszy sustain, co dobrze sprawdza się podczas wykonywania solówek.

Jeśli chodzi o zmianę zakresu tonu, to w pozycji pierwszej przełącznika zakresu działania znajdziemy barwę taką samą jak w Crybaby GCB-95. Każdy ruch gałką do przodu (w kierunku wskazówek zegara) obniża punkt centralny działania filtra. W drugim krańcowym położeniu przełącznika brzmienie kaczki jest ciemne, dużo ciemniejsze niż w modelu JH-1B Jimi Hendrix. Regulacja parametru dobroci Q także zawiera się w przedziale zarezerwowanym dla efektów wah o klasycznym brzmieniu. Nie osiągniemy tutaj rezultatów ekstremalnych. Przy grze na barwach czystych poziom wzmocnienia wierzchołka filtra nie jest tak bardzo słyszalny. Można to usłyszeć dopiero po uruchomieniu kanału przesterowanego we wzmacniaczu.

  • Nasza opinia: Dunlop Crybaby 535Q to efekt wah o tradycyjnym brzmieniu, lecz ze sporym zakresem możliwości dopasowania brzmienia kaczki do charakteru brzmieniowego wzmacniacza i gitary. W porównaniu do zwykłego efektu Crybaby dźwięk można przyciemnić i dzięki regulacji Q sprawić, że efekt zabrzmi bardziej kąśliwie.

Fulltone Clyde Deluxe Wah


Clyde Deluxe Wah to luksusowa kaczka z tzw. górnej półki. Ów luksus dotyczy zarówno wyglądu, jakości wykonania, jak i finalnego brzmienia tego efektu. Szef firmy Fulltone, Michael Fuller, wziął na warsztat najlepiej brzmiące egzemplarze efektów wah-wah marki Vox z lat '60 i stworzył na ich podstawie własne urządzenie. Wah Fullera oferuje nam trzy typy brzmieniowe: Wacked (ciemna i cięższa barwa wah), Jimi (klasyczne brzmienie w stylu Crybaby) i Shaft (jasne, szerokie kwakanie). Dodatkowo mamy tu regulator wzmocnienia sygnału i ukrytą pod kremową obudową regulację poziomu tonów niskich. Zamontowany potencjometr powinien wytrzymać 500 tys. przekręceń zamiast 10 tys. gwarantowanych przez innych producentów.

  • Nasza opinia: Fulltone Clyde Deluxe Wah wprowadzi do Waszego pedalboardu nutę elegancji oraz dużo brzmieniowej klasy w starym stylu, a do gitarowego życia poczucie elitarności wśród innych użytkowników podłogowych kaczek. Bezbłędnie wykonany i brzmiący efekt wah. Mówiąc wprost: jeśli możesz sobie pozwolić na ten wydatek, to kupuj bez... wahania.

ZVEX Wah Probe


ZVEX Wah Probe to dosyć nietypowy efekt wah-wah. Nietypowy dlatego, że jego działanie nie opiera się ani na ruchach potencjometru, ani nawet na układzie optycznym. Tutaj kluczem wprawiającym w ruch analogowy filtr jest antena w kształcie płaskiej miedzianej płytki. Czyli jest to urządzenie nawiązujące konstrukcyjnie do układu thereminu. Chodzi w skrócie o to, że dookoła miedzianej płytki wytwarza się pewne pole (RF) o wysokości kilku centymetrów. Gdy zbliżymy nogę lub rękę do miedzianej płytki, pole zostaje przerwane. Powoduje to jaśniejsze świecenie diody LED, która wpływa na fotorezystor odpowiadający za regulację jasności otrzymanego z efektu dźwięku. Zbliżamy nogę do płytki - dioda świeci jaśniej, dźwięk się rozjaśnia, oddalamy nogę - dźwięki stają się ciemniejsze. Poruszając nogą tak, jak to zwykle robi się przy efektach wah, otrzymamy pożądany efekt. Dodatkiem specjalnym jest zawarty w środku układ fuzza, zapewniający najprostsze z możliwych, trzeszczące jak diabli przesterowanie.

  • Nasza opinia: ZVEX Wah Probe to cacko o oryginalnej konstrukcji, przepięknym wyglądzie i niebanalnym brzmieniu. Na pewno spodoba się gitarzystom ceniącym nietypowe rozwiązania. Uwaga: trochę ciężko jest zagrać długą i namiętną solówkę, machając butem w powietrzu nad miedzianą płytką. Z tego względu efekt sprawdzi się lepiej przy sporadycznym zastosowaniu niż w ciągłym użyciu. Niemniej przekonujemy Was, że warto przynajmniej raz w życiu doświadczyć zabawy z tym ciekawym wynalazkiem.

Dunlop SW-95 Slash


Slash ma swój styl, a kaczka sygnowana jego imieniem - również. Patrząc z zewnątrz, trzeba przyznać, że największą od tej strony zaletą jest przepiękny kolor urządzenia. Największą bolączką jest zaś to, że ten wah wymaga zasilania 18V bądź za pomocą zewnętrznego zasilacza lub dwóch montowanych od góry (pod gumową klapką) baterii 9V.

Brzmieniowo model Dunlop SW-95 lokuje się na trochę niższym zakresowo przedziale pasma niż Crybaby CGB-95. Filtr efektu operuje w dolnym i środkowym rejestrze częstotliwości. Dodatkowo na pokładzie zamontowano efekt typu drive o fajnym, mięsistym brzmieniu z regulatorami nasycenia przesteru i wzmocnienia. Przester uaktywniany jest osobnym włącznikiem. Jednak działa tylko razem z włączonym efektem wah.

  • Nasza opinia: Nie będzie tajemnicą to, że kaczka Slasha najlepiej wypada na brzmieniach przesterowanych. Trochę szkoda, że pokładowego efektu drive nie można uruchomić osobno obok układu wah. Jednak razem oba wewnętrzne układy Dunlopa SW-95 dają niezły efekt końcowy pod warunkiem, że gramy bezkompromisowego rocka i kaczkę używamy do zagrywek, jakie usłyszeć można np. w utworze "Welcome To The Jungle" grupy Guns N’ Roses. Uwaga: to nie jest typowy wah do zastosowań uniwersalnych. Do tej kaczki trzeba mieć charakter w łapie. I dodatkowo duży zapas baterii 9V...

Morley Mark Tremonti Wah


Oparty na układzie optycznym efekt wah, dostrojony specjalnie pod kątem wymagań Marka Tremontiego z grupy Alter Bridge, to kąśliwe i agresywne stworzenie. Jest to kaczka przeznaczona do typowo rockowo-metalowych zastosowań. W czarnym pancernym opakowaniu znajdziemy układ filtra gwarantujący głębokie, lecz ostre brzmienie wah-wah o zdecydowanym rezonansie. Dodatkowo sygnał można podbić do +20dB przy pomocy jedynego pokładowego pokrętła BOOST, co zapewni nam lepszy sustain podczas gry z włączonym efektem.

  • Nasza opinia: Morley Mark Tremonti Wah to prosta konstrukcja, wyraziste, kąśliwe brzmienie i długi zakres ruchu pedału (skok) spodobają się rockowym wymiataczom lubiącym długodystansowe i szybkie pochody na gryfie połączone z otwarciem lub zamknięciem filtra wah. Nie sposób zapomnieć tutaj o tym, że wah Morleya nie wymaga włączenia. Wystarczy postawić nogę na pedale i kaczka rusza do ataku razem z nami. Wyłączy się natomiast samoczynnie po pół sekundzie w momencie opuszczenia - uwaga - pedału samopowracającego do pozycji wyjściowej. Bingo!

Dunlop ZW-45 Zakk Wylde Wah


Jeśli wah-wah sygnowany przez Marka Tremontiego można nazwać kąśliwym żądłem, to wah-wah podpisany nazwiskiem Zakka Wylde’a będzie miażdżącym wszystko czołgiem. Kaczka schowana w obudowie o klasycznym kształcie i wykończeniu będącym, hmmm, brakiem wykończenia - jest filtrem niemal zamykającym zupełnie dźwięk z gitary w jednym z krańcowych położeń. W drugim krańcowym położeniu dźwięk jest otwarty i rezonujący do granicy brzmienia, które nazwiemy nosowym. Dodatkowych przełączników i regulatorów brak.

  • Nasza opinia: Owszem, z efektem wah-wah o sygnaturze Zakka Wylde’a pod nogą można sobie lekko pokwakać. Ale będzie to kwakanie przypominające duszoną kaczkę. Najlepiej od razu odpalić przester i ustawić głośność wzmacniacza powyżej cyferki "7". Wtedy Dunlop ZW-45 pokazuje piękne rogi i sprawia, że wokoło robi się naprawę groźnie. Dla prawdziwych ekstremistów!

 

Ibanez WD7 Weeping Demon


Kaczka Ibanez WD7 Weeping Demon bardzo pozytywnie nas zaskoczyła. Po pierwsze nieźle wygląda - inaczej niż wszystkie kwaczące urządzenia, jakie do tej pory mieliśmy przyjemność oglądać. Design można nazwać nawet futurystycznym. Po drugie, oferuje użytkownikowi całą masę opcji do wyboru. Praktyka zawsze pokazuje, że zbyt duża liczba pokręteł na pokładzie nie jest w przypadku efektów wah-wah dobrym rozwiązaniem. W tym przypadku jednak nie jest też przeszkodą, by mieć z użytkowania "łkającego demona" niezły ubaw. Można zatem ustawić wszystko, począwszy od poziomu sygnału, rezonansu filtra Q, poziomu tonów najniższych i trybu pracy dla gitary elektrycznej lub basowej. Po tym jeszcze trzeba ukryć gałki, wciskając je do poziomu powierzchni obudowy, co też jest możliwe. Dodatkowo trzeba dostroić zakres działania filtra oraz tryb włączania efektu (nożny przy pomocy bocznego przycisku lub automatyczny).

  • Nasza opinia: Pokaźna liczba regulatorów i funkcji nie byłaby niczym ciekawym, gdyby efekt nie prezentował dobrego brzmienia. A Ibanez WD7 Weeping Demon faktycznie prezentuje świetne brzmienie. To nowoczesna kaczka dla nowoczesnych gitarzystów, którym znudził się przypadkiem klasyczny wygląd pedałów wah typu Crybaby.

 

Dunlop EVH95 Eddie Van Halen Signature Wah-Wah


Eddie Van Halen to jak wiadomo nie tylko świetny muzyk, ale i nieposkromiony gitarowy konstruktor poszukiwacz. Przed laty przerobił dla własnych potrzeb także typowy egzemplarz efektu Crybaby. Teraz firma Dunlop zbudowała mu nowoczesną replikę tamtego urządzenia - Dunlop EVH95 Eddie Van Halen Signature Wah-Wah. Różnice pomiędzy zwykłym modelem a EVH dotyczą zamontowanego potencjometru 150kOhm (zamiast 100kOhm), przewiniętej cewki (induktora), która zapewnia szerszy zakres działania filtra i nieco wyższy poziom parametru rezonansu Q niż w standardowym modelu Crybaby. Nie da się także przejść obojętnie obok bajecznego wyglądu tego efektu, którego kontrastowe kolory dodatkowo podkreślone są dwoma ostrymi diodami LED w kolorze niebieskim, sygnalizującymi stan aktywności.

  • Nasza opinia: Testy wykazały, że Dunlop EVH95 Eddie Van Halen Signature Wah-Wah po włączeniu nieznacznie podbija poziom sygnału. To świetny, automatycznie uruchamiany patent przydatny przy grze na kanale przesterowanym. Aby zachować krystaliczne brzmienie przy grze na kanale czystym wzmacniacza lampowego, należy kontrolować poziom sygnału potencjometrem w gitarze. Pod względem barwy brzmienia model Crybaby EVH pretenduje do miana nowoczesnego klasyka. Oferuje bowiem szerokie, rasowe przemiatanie, którego charakter sprawdzi się w niemal każdym gatunku muzycznym. W tym miejscu musimy uczciwie przyznać, że to mocna kaczuszka! Eddie wiedział, co zrobić, by zagrała jak należy. Teraz ten efekt dostępny jest dla nas wszystkich.

 

Morley Steve Vai Bad Horsie Wah I i II


Kaczka stworzona według sugestii Steva’a Vaia? Już sama myśl o tym, jak ten efekt sprawuje się w praktyce, wywołuje ciarki na plecach gitarowych wymiataczy. Bad Horsie dostępny jest w dwóch wersjach: podstawowej i rozszerzonej o drugi (zamiennie uruchamiany dodatkowym przyciskiem) układ wah z osobnymi regulatorami CONTOUR i LEVEL. Oznacza to, że w ramach jednego pedału można wykorzystywać w wersji Bad Horsie II dwa różne brzmienia wah-wah. A jak grają oba urządzenia? Soczyście, smakowicie i wylewnie. Znakomicie sprawdzają się przy grze solowej na kanale przesterowanym. Z barwami clean i crunch efekt brzmi nienatrętnie, a jednak rasowo.

  • Nasza opinia: Te dwa modele Bad Horsie wah prezentują brzmienie "łkające" w środkowym paśmie. Co ciekawe, sprawdzą się nie tylko do zagrywek i brzmień w stylu Steve’a Vaia, ale i w każdym innym gatunku. Zakres działania filtra jest szeroki, lecz o znacznie mniejszym rezonansie niż w podobnym z wyglądu modelu Morley Tremonti. Układ optyczny i automatyczny tryb włączenia/ wyłączenia efektu za pomocą dotknięcia nogi to dodatkowe atuty tych interesujących modeli wah.

 

G LAB Wowee-Wah WW-1


Polska konstrukcja w tym zestawieniu znalazła się nieprzypadkowo. Kaczka z Zabrza to nowatorski efekt o wysokiej funkcjonalności i atrakcyjnym brzmieniu. Abyśmy mogli dopasować brzmienie dla własnych potrzeb, producent oddał do naszej dyspozycji szereg przełączników pokładowych WW-1. Tym samym możemy wybrać zakres poziomu tonów niskich, zakres działania filtra i poziom rezonansu Q. Do tego możemy ustalić, czy będziemy korzystali z manualnego przełącznika nożnego, czy też z automatycznie uruchamiającej efekt podkładki dociskowej.

  • Nasza opinia: Optyczna kaczka marki G LAB to przykład na to, że polskie produkty w niczym nie ustępują zachodnim urządzeniom. A jeśli do tego uważacie, że "dobre, bo polskie", to śmiało przetestujcie ten model efektu wah-wah. Może się okazać, że jest to urządzenie, które trafi w dziesiątkę Waszych oczekiwań.

 

Dunlop DB-01 Dime Crybaby From Hell


Pod niewinną osłoną w kolorze barw ochronnych ukrywa się... nie, nie straszliwy potwór - ukrywa się kaczka o wielu twarzach. Na wierzchu pedału, zamiast standardowo przyklejonej gumy zapobiegającej ślizganiu się buta, mamy papier ścierny o dużej wytrzymałości na tarcie. Oznacza to, że na boso nie pograsz. Ale to nie koniec atrakcji. Elementów regulacyjnych w Dunlopie DB-01 Dime Crybaby From Hell jest tyle, że przygód z tym efektem każdy będzie miał co niemiara, a już na pewno zajęcia na dwa miesiące. Po pierwsze - mamy booster z regulacją głośności od 0 do 15dB i 6-pozycyjny przełącznik zakresu działania filtra (to znamy z modelu Crybaby 535Q Multi-Wah). Po drugie zaś, każdy z zakresów można dostroić specjalnie dedykowanym regulatorem FINE TUNE. No i po trzecie, pokrętłem Q da się ustawić poziom rezonansu dla filtra od niemal płaskiej charakterystyki do bardzo drapieżnej (takiej jak dla modelu Crybaby ZW-45 Zakk Wylde). W końcu, dzięki dodatkowemu gniazdu jack i ukrytemu wewnątrz obudowy przełącznikowi JP2, mamy możliwość zaprojektowania dodatkowej ścieżki przepływu sygnału. Ufff!

  • Nasza opinia: Korzystając z dostępnych opcji pokładowych "piekielnej kaczuszki Dimebaga", i po tygodniu opanowywania wszystkich funkcji, możesz uzyskać brzmienie każdego z innych modeli Crybaby. Oznacza to tak naprawdę, że uzyskasz brzmienie każdej innej kaczki, jaką słyszał świat (no może oprócz modelu ZVEX Wah Probe). Dunlop Crybaby DB-01 to niezwykle uniwersalne urządzenie przeznaczone nie tylko do, jak może sugerować sygnatura, grania ciężkich odmian muzyki. Tak naprawdę jest to wah-wah do popu, reggae, funky, rocka, metalu i hendriksowskiego psychodelicznego kwakania. Piekielnie uniwersalna zabawka.

 

Vox 847A kontra Dunlop Crybaby GCB-95, czyli porównanie dwóch klasyków


Wszystkich Czytelników na pewno najbardziej interesuje to, jakie różnice dzielą klasyczny model Vox V847A od klasycznego modelu Dunlop GCB-95 Crybaby. Otóż brzmienie jest bardzo podobne. Niemal identyczne. Dunlop Crybaby cechuje nieznacznie, i tylko nieznacznie wyższa wartość fabrycznie zaprogramowanego nachylenia filtra Q. Odczuwalne jest to przez minimalnie większą drapieżność brzmienia wah-wah Crybaby w stosunku do brzmienia Voxa. Drugą różnicą jest dłuższy zakres lub, ujmując technicznie, większy kąt działania pedału Voxa niż w klasycznej kaczce Crybaby. Trzecia różnica dotyczy liniowości działania filtra. Porównanie tego parametru wypada na korzyść produktu firmy Vox. Chodzi o to, że przy przechylaniu nogą pedału w modelu 847A dźwięk otwiera się stopniowo, łagodnie aż do końca. W modelu Dunlopa w połowie skali (pośrodku) słychać natomiast lekkie przełamanie dźwięku.

W praktyce, biorąc pod uwagę wyżej wymienione różnice, oznacza to tyle, że z dwóch prawie identycznie brzmiących pedałów wah jeden lepiej sprawdzi się w brzmieniach czystych i lekko przesterowanych, gdzie wskazana jest większa precyzja działania i łagodniejsze przemiatanie filtra (to domena modelu Vox 847A), a drugi - klasyczna kaczka Dunlop Crybaby GCB-95 - lepiej będzie pasować do gry na większych przesterach. Wybór konkretnego modelu pozostawiamy już Waszym preferencjom. Oba efekty są tak samo godne uwagi.

 

Tomasz Hajduk