Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Sprzęt / Testy sprzętu / DigiTech RP1000

DIGITECH RP1000

Rodzaj sprzętu:

multiefekt gitarowy,

marka:

DIGITECH

DigiTech RP1000 - multiefekt gitarowy
WYNIKI TESTU
Funkcjonalność
Brzmienie
Wykonanie
Jakość/Cena
Wnioski: multiefekt doskonale łączący ogromne możliwości z prostotą obsługi

Posłuchaj testowanego sprzętu

Od pewnego czasu na rynku multiefektów gitarowych obserwujemy ciekawe zjawisko. Producenci nareszcie zauważyli, że gitarzyści zaczęli sobie nie radzić ze zbyt skomplikowanymi i rozbudowanymi procesorami, powoli skłaniając się ku powrotowi do prostych kostek. Odpowiedź mogła więc być tylko jedna: dajmy gitarzystom taki multiefekt, który mogliby obsługiwać jak zwykłe kostki, zachowując przy tym potężne możliwości oferowane przez zaawansowaną technologię cyfrową. W ostatnim czasie jak grzyby po deszczu zaczęły się pojawiać urządzenia, które mają realizować założony cel - czasem z lepszym, a czasem z gorszym skutkiem. Firma DigiTech także postanowiła pójść za ciosem i niedawno przedstawiła procesor RP500, który okazał się udanym pomysłem. Tym razem przyjrzymy się nowemu dziecku tej firmy, czyli modelowi RP1000, który może zaskoczyć nas nie tylko pokaźnymi gabarytami.

BUDOWA

Już na pierwszy rzut oka widać, że mamy do czynienia z prawdziwym "czołgiem". Masywna aluminiowa obudowa wzbudza zaufanie i gwarantuje odporność na najdziksze traktowanie obuwiem ciężkim... Spora waga (ok. 5kg) może przerażać, jeśli urządzenie chcemy umieścić w przenośnym pedalboardzie, ale będzie jednocześnie zaletą na scenie, skutecznie zapobiegając przesuwaniu się procesora. Przy okazji ciekawostka - spojrzawszy na spód urządzenia ujrzałem napis "Made in USA" - niby szczegół, ale jak widać, nie wszystko musi być produkowane po kosztach na Dalekim Wschodzie... Obudowa podzielona jest właściwie na dwie części - pierwszą, w której znajduje się serce układu i przełączniki, oraz drugą składającą się z pedału ekspresji, który wygląda, jakby był wręcz doczepiony. Sam pedał oczywiście jest masywnym, aluminiowym odlewem i działa na zasadzie optycznej - nie grozi więc nam wymiana w przyszłości trzeszczącego potencjometru. Na plus zasługuje fakt, że wraz z urządzeniem otrzymujemy niewielki, ale wydajny zasilacz posiadający długi i zarazem solidny przewód.

Przyjrzyjmy się płycie tylnej, na której zamontowano pokaźną liczbę gniazd. Oprócz gniazda zasilającego natrafimy na włącznik urządzenia. Niby drobiazg, ale skutecznie pozwala chronić procesor przed skokami napięcia podczas włączania do sieci zasilacza, jak również umożliwia wyłączenie multiefektu bez konieczności wyciągania zasilacza z sieci. Jak w każdym nowoczesnym procesorze, tak i w RP1000 nie mogło zabraknąć wyjścia USB. Za jego pomocą możemy nie tylko zapamiętywać presety na dysku komputera, ale także nagrywać sygnał bezpośrednio na twardy dysk. Następnie znajduje się gniazdo LOOPER, do którego możemy podłączyć zewnętrzny footswitch służący do kontroli wbudowanego rejestratora fraz. Sekcja wyjść składa się z gniazda słuchawkowego (mały jack), dwóch gniazd typu duży jack (lewe i prawe) oraz kompletu przyłączy XLR. Obok znajduje się przełącznik załączający symulację głośników - przydatna funkcja, jeśli chcemy np. nagrywać wprost w linię. Gniazda XLR posiadają tę funkcję włączoną na stałe, możemy więc podawać czysty sygnał gniazdami jack do wzmacniacza, nagrywając jednocześnie za pomocą XLR sygnał liniowy z symulacją głośników. Pomyślano także o przełączniku GROUND/ LIFT, który może uchronić nas przed złośliwymi pętlami masy, jakie mogą pojawić się podczas używania gniazd XLR. Kolejne gniazda to sekcja pętli efektów. RP1000 posiada je aż dwie - do pierwszej możemy podpiąć zewnętrzny preamp, a do drugiej dodatkowy ulubiony efekt typu stompbox. Również w tym przypadku zastosowano przycisk pozwalający zniwelować ewentualne pętle masy pojawiające się podczas używania dodatkowego preampu.

Zerknijmy teraz na płytę czołową urządzenia. Uwagę zwracają przełączniki nożne - bardzo masywne, metalowe, właściwie nie do zdarcia. To duża odmiana w stosunku do wcześniejszych modeli DigiTecha posiadających delikatne mikroswitche. RP1000 wyposażono w dwa diodowe wyświetlacze, z których jeden pokazuje nazwy efektów i presetów, a drugi - numery programów i parametry edycji. Obydwa wyświetlacze są na tyle jasne, żeby móc je dostrzec na scenie. Wszelkie parametry efektów reguluje się wygodnie obrotowymi impulsatorami, które jednak mogłyby być lepiej zabezpieczone przed przypadkowym uszkodzeniem podczas korzystania z nożnych przełączników. Podobnie jak w całej serii RP mamy do czynienia z tabelą efektów, na której podświetlają się odpowiednie moduły.

MOŻLIWOŚCI

Sercem RP1000 jest potężny procesor Audio DNA2. W odróżnieniu od swojego młodszego brata RP500 nowy DigiTech posiada aż dwa rzędy nożnych footswitchy. Urządzenie może pracować w dwóch trybach: Preset i Pedalboard. W pierwszym trybie wszystkie przełączniki nożne służą do uaktywniania kolejnych zaprogramowanych wcześniej programów, a w drugim switche od 1 do 5 przełączają programy, a od 6 do 10 wyłączają lub włączają w czasie rzeczywistym bloki efektów. W taki sposób możemy np. w każdej chwili dodać do swojej ulubionej barwy podczas gry odrobinę pogłosu bez konieczności programowania osobnego presetu.

Oferowane przez RP1000 barwy budowane są w oparciu o dostępne symulacje popularnych wzmacniaczy i kolumn głośnikowych. Do wyboru mamy aż 52 symulacje legendarnych pieców i preampów uzupełnionych o symulator gitar akustycznych i 27 emulacji zestawów głośnikowych. Jeśli jednak komuś nie podoba się wbudowany blok preampu, może jednym naciśnięciem przycisku z niego zrezygnować, traktując multiefekt jedynie jako zwykły procesor efektów. Opcjonalnie istnieje też możliwość podłączenia do pętli efektów własnego preampu, z którego sygnał poddamy obróbce w RP1000. Do wbudowanego bloku preampu można także zaliczyć moduł Distortion, w którym znajdziemy symulacje 23 najpopularniejszych kostek przesterowujących.

Na uwagę zasługuje fakt, że urządzenie umożliwia edycję wszystkich parametrów dostępnych w oryginałach. Blok efektów cyfrowych został bardzo rozbudowany - dostępnych jest ich aż 100, przy czym 10 można użyć jednocześnie. Nie ma sensu ich wymieniać, zmagazynowano tutaj po prostu wszystkie, jakie tylko przychodzą na myśl... Jeśli jednak dla kogoś jest to w dalszym ciągu za mało albo ma np. ulubioną kostkę, z którą nie chce się rozstawać, to może podłączyć ją do dodatkowej pętli efektów.

Żeby nie pogubić się w tym ogromie możliwości, producent wyposażył procesor w dwie przydatne funkcje umożliwiające szybkie odnalezienie i ustawienie swojego brzmienia. Pierwsza to Tone Library - za pomocą wyznaczonego przełącznika obrotowego możemy wybrać gotowe ustawienie bloku preampu, a następnie samodzielnie wzbogacić go w efekty. Inne zastosowanie to zapamiętanie własnego bloku preampu, który możemy przywołać podczas ustawiania kolejnych programów. Druga funkcja jest podobna, lecz dotyczy efektów. Effects Library przechowuje w pamięci zaprogramowane kombinacje efektów gotowe do natychmiastowego użycia.

RP1000 wyposażono w pedał ekspresji, który posiada ukryty mikroswitch reagujący na mocniejszy nacisk. Dzięki temu, chcąc np. włączyć wah-wah, wystarczy stanąć mocniej na pedale. Sterować możemy oczywiście nie tylko kaczką, ale także większością efektów i ich parametrami. Doskonałym rozwiązaniem jest automatyczne odświeżanie pozycji pedału - po zmianie programu urządzenie automatycznie odczytuje pozycję pedału i koryguje parametr, jaki jest poddany sterowaniu. Funkcję tę możemy także wyłączyć w razie potrzeby.

Kolejnym usprawnieniem gry jest przycisk TAP TEMPO, którym możemy w czasie rzeczywistym nabić prędkość odbić delaya. Nie sposób także nie wspomnieć o przełączniku STOMP LOOP, który pozwala szybko załączyć lub pominąć podpiętą do pętli efektów własną kostkę. DigiTech RP1000 posiada bardzo przydatny rejestrator fraz. Dzięki niemu możemy nagrać aż 20-sekundowy fragment, a następnie odtworzyć i improwizować... Uaktywniając funkcję Overdub, możemy dogrywać także kolejne partie gitar, stwarzając w ten sposób gęsty i bogaty podkład. Niespotykaną w podobnych urządzeniach nowością jest fakt, że każdą partię dogrywanych gitar możemy zagrać innym brzmieniem! Jedyny minus tego loopera polega na samym sterowaniu i uruchamianiu jego funkcji. Służą do tego malutkie przełączniki, a jeśli chcemy używać do tego celu stopy, to musimy zaopatrzyć się w zewnętrzny footswitch...

TEST ODSŁUCHOWY

Możliwości możliwościami, ale dla wytrawnego gitarzysty najważniejsza jest jakość brzmienia. Na początku należy podkreślić, że RP1000 jest bardzo sterylny - oferuje dźwięk pozbawiony zakłóceń czy szumu, a więc jest to idealne narzędzie do nagrywania. Od czasów pierwszych modeli RP poprawiły się brzmienia czyste. Zdecydowanie nie słychać "plastiku", a kompresja pojawia się tylko wtedy, jeśli użyjemy przeznaczonego do tego celu efektu. Niestety urządzenie degraduje nieznacznie oryginalne brzmienie instrumentu, choć dźwięk nadal jest dobrej jakości. Jeśli ktoś chce się więc delektować brzmieniem ulubionego Stratocastera z lat 60., to wciąż najlepszą opcją będzie set: gitara - kabel - piec. Jeżeli jednak szukamy nowych, oryginalnych i bogatych barw, to RP1000 udostępnia potężną bibliotekę efektów. Symulacje preampów, jakie znajdziemy w multiefekcie, powinny się doskonale sprawdzić podczas nagrań (w systemie liniowym) - po podpięciu do wzmacniacza jednak niekoniecznie. Chyba że ominiemy blok preampu w piecu i wepniemy się bezpośrednio do końcówki mocy.

Oczywiście nie każdy będzie chciał się wyrzec brzmienia swojego wzmacniacza, dlatego konstruktorzy DigiTecha umożliwili wyłączenie preampu wbudowanego w multiefekt i potraktowania urządzenia jak procesora efektów - i to był strzał w dziesiątkę. Barwy przesterowane posiadają ogromne możliwości edycji, ale mimo to brzmią relatywnie słabiej niż brzmienia czyste. Wydaje się, że gdzieś znikają niuanse artykulacyjne, a sama barwa jest nieco płaska. Efekty cyfrowe za to zdecydowanie błyszczą. Harmonizer i Whammy działają szybko i naturalnie, delaye nie zniekształcają oryginalnego brzmienia, a reverb oparty na algorytmie Lexicona jest po prostu wzorcowy. Jak na cyfrowy procesor całkiem nieźle wypadają efekty modulacyjne. Chorusy brzmią bardzo miękko i nie przypominają rozstrojonej mandoliny... Fakt, że możemy naraz wykorzystać aż 10 efektów, powoduje, iż procesor RP1000 staje się potężną stacją roboczą z nieograniczonymi możliwościami kształtowania brzmienia. Na szczęście, dzięki wielu nożnym switchom i obrotowym potencjometrom, obsługa jest niemal intuicyjna i nie musimy przez miesiąc studiować instrukcji, żeby wydobyć w miarę udane dźwięki. Swoją drogą, dołączona instrukcja jest bardzo cienka - zaledwie 50 stron kieszonkowego formatu, co z góry sugeruje prostotę obsługi procesora.

PODSUMOWANIE

DigiTech RP1000 stanowi doskonały przykład połączenia ogromnych możliwości z prostotą obsługi, oferując bardzo solidną konstrukcję, intuicyjny interfejs i rozbudowany procesor efektów. Szkoda tylko, że wraz z pokaźną liczbą barw nie zawsze idzie ich jakość. Oczywiście są poprawne i, pomijając przestery, ciężko im coś zarzucić. Mimo to apetyt rośnie w miarę jedzenia... Testowany multiefekt chyba najlepiej sprawdzi się w przypadku osób, które wciąż poszukują nowych brzmień. Ogromna liczba możliwych do uzyskania barw powinna zadowolić nawet najbardziej wybrednych muzyków, stanowiąc jednocześnie świetną inspirację do gry.

Krzysztof Błaś


INFORMACJE
programy: 100 fabrycznych
i 100 użytkownika liczba efektów: 100
liczba efektów użytych jednocześnie: 10
procesor: Audio DNA2 DSP konwersja: 24-bit.
pasmo przenoszenia: 20Hz-20kHz przyłącza:
INPUT AMP LOOP RETURN/ SEND
STOMP LOOP RETURN/ SEND
OUTPUT LEFT/ RIGHT (jack, XLR) LOOPER CONTROL
USB 9VAC zasilanie:
9V DC (zasilacz w komplecie)
Liczba odsłon: 10853