Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Sprzęt / Testy sprzętu / Fender Hot Rod Deluxe

FENDER Hot Rod Deluxe

Rodzaj sprzętu:

wzmacniacz gitarowy,

marka:

FENDER

Fender Hot Rod Deluxe - wzmacniacz gitarowy
WYNIKI TESTU
Funkcjonalność
Brzmienie
Wykonanie
Jakość/Cena
Wnioski: uniwersalny, szlachetnie brzmiący wzmacniacz o klasycznej stylistyce

Posłuchaj testowanego sprzętu

Słysząc słowa "lampowy wzmacniacz Fendera" niejeden młody gitarzysta dostaje wypieków na twarzy, i nic w tym dziwnego, wszak to kawał historii rock and rolla.

Na starszych i bardziej doświadczonych muzykach słowa te robią wrażenie dopiero wtedy, gdy dodamy do nich przymiotnik "stary". Wzmacniacz Hot Rod jako model do najmłodszych nie należy, bowiem wprowadzono go na rynek w 1997 roku. Obecnie jest uznawany za najlepiej sprzedający się wzmacniacz lampowy na świecie (biorąc pod uwagę wszystkie trzy wersje: jednogłośnikowy Deluxe oraz dwu- i czterogłośnikowe DeVille). Przekonajmy się zatem, co sprawiło, że ma on tak wielu zwolenników.

BUDOWA

Combo ma budowę otwartą, a wzmacniacz oparty jest na 3 lampach 12AX7 w przedwzmacniaczu i dwóch 6L6 w końcówce mocy, co daje 40W. Podłączono do niego głośnik o mocy 50W konstrukcji Eminence. Panel sterowania umieszczony został na górnej ściance. Mieści on wszystkie przyłącza, przełączniki i potencjometry z wyjątkiem gniazda do podłączenia dodatkowego zestawu głośnikowego, zgrabnie ukrytego w korpusie obok lamp.

Do dyspozycji mamy dwa wejścia instrumentalne (INPUTS 1 i 2 o zróżnicowanej czułości), przyłącza szeregowej pętli efektów (PREAMP OUT, POWER AMP IN) i gniazdo podwójnego przełącznika nożnego (FOOT SWITCH). Przy pierwszych oględzinach można zauważyć kilka interesujących rozwiązań. Przełącznik nożny wraz z odłączanym kablem jest w komplecie i ma swoje miejsce na bocznej ściance - chowa się go z tyłu obudowy i przyczepia rzepem. Nad nim znajduje się naklejka z rysunkiem rozmieszczenia lamp. Moduł długiej sprężyny pogłosowej jest schowany w kieszeni z PCV, a przewód zasilania zamontowano na stałe w głębi tylnej części, dzięki czemu można go zwinąć i schować do środka wzmacniacza.

Potencjometry ze staromodnymi pokrętłami typu "chicken head" to w kolejności od lewej strony: głośność kanału czystego (VOLUME), czułość kanału przesterowanego (DRIVE), 3-pasmowa korekcja (TREBLE, BASS, MIDDLE), głośność kanału przesterowanego (MASTER), głębokość pogłosu (REVERB) oraz prezencja, czyli korekcja najwyższej części pasma (PRESENCE). Trzy małe przełączniki to: rozjaśnienie brzmienia kanału czystego (BRIGHT), przełącznik kanałów (CHANNEL SELECT) i czułości kanału www.68 Gitarzysta Czerwiec 2009 magazyngitarzysta.pl przesterowanego (MORE DRIVE), co w sumie można określić jako trzy kanały. Wyłączniki, jak przystało na konstrukcję utrzymaną w stylistyce vintage, to dwie zgrabne dźwignie. Orientację w ustawieniach ułatwiają dwie kontrolki: duża czerwona lampka zasilania oraz dwukolorowa dioda wyboru kanału (zgaszona - Clean, żółta - Drive, czerwona - More Drive). Przełącznik nożny ma dwie diody, dzięki czemu nie można się pomylić w wyborze brzmienia.

WRAŻENIA

Wzmacniacz wygląda prosto, ale elegancko - żadnych niepotrzebnych zdobień, wszystko zgodne z klasycznym kanonem. Zwróćmy uwagę na kilka drobiazgów, które nie mają wpływu na brzmienie, ale ułatwiają codzienną eksploatację wzmacniacza i dobrze świadczą o producencie. Otóż miłym zaskoczeniem jest pełna dokumentacja techniczna. Jak za dawnych lat dostajemy duże i czytelne schematy elektryczne (dziś próżno ich szukać w marketowej masówce). Jest też czarny nylonowy pokrowiec z białym logo, wyżej wspomniany podwójny przełącznik kanałów oraz firmowa naklejka. Wprawdzie miękki pokrowiec nie zastąpi w trasie skrzyni typu flight case, ale amatorowi wystarczy, by ochronić piecyk przed kurzem czy kroplami deszczu. Przede wszystkim zaoszczędzi czas i siły, które trzeba by stracić na wyprodukowanie w warunkach domowych jego substytutu.

Obsługa nie sprawia większych problemów. Trzeba się tylko przyzwyczaić do lustrzanego wykończenia panelu (na którym nie zawsze dobrze widać białe opisy), a także do kolejności potencjometrów (korekcja ustawiona w specyficznym porządku: góra, dół, środek, a prezencja kilka gałek dalej) oraz ich skali: 1-12 (a nie 0-10). To są jednak drobiazgi, o których zapomina się, gdy lampy są gorące - od tej chwili wrażenia stają się coraz bardziej pozytywne.

BRZMIENIA

Podłączenie Stratocastera daje to, co określa się jako kwintesencję brzmienia Fendera - przejrzysty i selektywny kanał czysty, energetyczny i wyraźny kanał przesterowany. Z dobrą gitarą właściwie nie ma konieczności korzystania z korekcji. Przełącznik BRIGHT poprawia wyrazistość kanału czystego i, co najważniejsze, nie wysusza brzmienia ani też nie wprowadza zakłóceń. Kanał przesterowany pod względem brzmienia jest utrzymany w klasycznej stylistyce. Choć zakres czułości pozwala również na granie ostrzejszych gatunków, domeną tego wzmacniacza niewątpliwie jest rock i blues, a na kanale czystym jazz i country.

Podłączając Les Paula, otrzymujemy bardzo mocny atak, zaskakująco dobre brzmienia stylistyki jazzowej, a na drugim kanale - rasowy i ciepło brzmiący przester ze stosunkowo łatwym do kontrolowania sprzężeniem zwrotnym. Przełącznik czułości kanału przesterowanego znakomicie sprawdza się w graniu solówek, a przy umiarkowanej dokładności działa jednocześnie jako delikatny booster. Efekt ten zanika przy mocnych przesterach, szczególnie gdy używamy gitary z humbuckerami - wtedy kompresja wzmacniacza wyrównuje głośność. Brak możliwości samodzielnego ustawienia proporcji tych dwóch brzmień nie wydaje się być wielkim problemem, można więc to rozwiązanie potraktować jako kanał trzeci.

Wzmacniacze Fendera bywają niekiedy kojarzone ze słabym dołem i przenikliwym, choć niezbyt mocnym przesterem. Hot Rod Deluxe zdecydowanie zaprzecza tego typu stereotypom. Gra szerokim pasmem, a dół w wielu sytuacjach trzeba nawet nieco podcinać korekcją. Już przy neutralnym ustawieniu (wszystkie gałki na "godz. 12.00") wzmacniacz brzmi wzorowo, dokładnie przekazując szczegóły artykulacji. Jest przy tym głośny, wręcz "wyszczekany", więc w czasie regulacji poziomu wzmocnienia należy zachować ostrożność.

Pogłos, mimo głębokości i długości wybrzmienia, nie zamazuje dźwięku gitary nawet przy ustawieniu jego potencjometru na maksimum. Natomiast przy umiarkowanych ustawieniach ułatwia granie, subtelnie ocieplając dźwięk i dodając mu przestrzeni, w której wciąż utrzymuje stabilność - niczym w starym modelu Twin.

PODSUMOWANIE

Wzmacniacz Hot Rod Deluxe ucieszy przede wszystkim miłośników klasycznych brzmień Fendera - w duecie ze Stratocasterem lub z Telecasterem sprawdza się wręcz znakomicie. To dobrze zaprojektowany i efektywny wzmacniacz, którego codzienna eksploatacja koi zszarpane nerwy przyjemnym brzmieniem i eleganckim wyglądem. Piecyk świetnie współpracuje z różnymi gitarami, pozwalając wydobyć z nich wiele subtelności w różnych stylach muzyki. Co się tyczy kwestii relacji jakości do ceny, to wszelkie tyrady o kryzysie walutowym zostawię innym czasopismom. Zamiast tego myśl końcowa: miło jest spotkać wzmacniacz, z którym nie trzeba w żaden sposób walczyć i na którym gra się z wielką przyjemnością.

Wojciech Wytrążek

INFORMACJE
kanały: 3 (ze wspólną korekcją)
moc 40W, głośnik 12" 8Ohm Fender
Special Design Eminencje 50W
lampy: 3×12AX7 (przedwzmacniacz),
2×6L6 Groove Tubes (końcówka mocy)
wyposażenie: przełącznik kanałów, pokrowiec
wymiary: 480×600×270mm (S×W×G)
waga: 20,4kg
Liczba odsłon: 23830


Marka: FENDER Dystrybutorzy: FENDER