Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Sprzęt / Testy sprzętu / Randall RM100M

RANDALL RM100M

Rodzaj sprzętu:

wzmacniacz gitarowy,

marka:

RANDALL

Randall RM100M - wzmacniacz gitarowy
WYNIKI TESTU
Funkcjonalność
Brzmienie
Wykonanie
Jakość/Cena
Wnioski: niezwykle uniwersalny i atrakcyjny brzmieniowo wzmacniacz o konstrukcji modułowej

Posłuchaj testowanego sprzętu

Randall RM100M
Randall RM100M
Randall RM100M
Randall RM100M
Randall RM100M

Firma Randall, znana jeszcze kilka lat temu głównie z bardzo dobrych wzmacniaczy tranzystorowych, posiada w swojej ofercie również konstrukcje w pełni lampowe.

Urządzenia z serii MTS zdobyły uznanie artystów na całym świecie. Wystarczy wspomnieć takich artystów, jak George Lynch czy Kirk Hammett, którzy mają sygnowane swoimi nazwiskami wzmacniacze i moduły z serii MTS (Modular Tube Series). Częstą bolączką wielokanałowych, lampowych konstrukcji jest trudność w uzyskaniu jednocześnie kilku najwyższej jakości brzmień - jeśli kanał czysty jest bardzo dobry, to coś jest nie tak z przesterowanym, i na odwrót. Jednak RM100M, dzięki swojej konstrukcji i możliwościom, w pełni eliminuje ten problem.

BUDOWA

Poza wymienionymi we wstępie sygnaturami artystów wzmacniacz występuje na rynku w dwóch wersjach - można wybrać klasyczny wygląd, oznaczony jako RM100S, albo nowoczesny RM100M z metalowym grillem na przodzie. Wersja z końcówką "M" odpowiada mi dużo bardziej, bowiem wzmacniacz prezentuje się bardzo dobrze, chromowane moduły doskonale kontrastują z czarnym grillem, a srebrne logo firmy jest świetnym uzupełnieniem całości.

Testowana głowa Randall RM100M to w pełni lampowa, 100-watowa konstrukcja z miejscem na trzy moduły brzmieniowe serii MTS. Z przodu wzmacniacza, patrząc od lewej strony, znajduje się gniazdo wejściowe, przełącznik zmiany kanałów, trzy moduły MTS oraz pokrętła MASTER, EFFECT (do regulacji poziomu efektu pętli równoległej) oraz regulatory odpowiadające za korekcję najwyższych i najniższych częstotliwości wzmacniacza: PRESENCE i DENSITY. Całości dopełniają standardowe włączniki POWER i STANDBY.

Każdy z preampów, wyposażony w dwie lampy 12AX7, zbudowany jest tak, by jak najbardziej zbliżyć się brzmieniowo do odpowiadających im oryginałów. Dostępne moduły to: Blackface, Tweed czy Deluxe (wzorowane na klasycznych wzmacniaczach Fendera), Top Boost (Vox AC30), Marshallowskie JTM, Super Lead i Plexi, moduły TreadPlate (Mesa Boogie), Brown, Modern, Ultra, moduł XTC (oparty na charakterystyce jednego z kanałów wzmacniacza Bogner Extacy), klasyczny kanał czysty oraz moduły sygnowane.

Każdy preamp ma pokrętła GAIN i VOLUME oraz korekcji (BASS, MIDDLE i TREBLE). Standardowo każdy moduł posiada też przełącznik BRIGHT, który rozjaśnia brzmienie. Sygnowane moduły różnią się przede wszystkim zupełnie innym, niespotykanym wyglądem, a model 1086 (Dan Donegan) zamiast przełącznika BRIGHT posiada switch GAIN BOOST i dodatkowo MID VOICING zmieniający częstotliwość regulacji częstotliwości środka. Otrzymujemy więc 3-kanałowy wzmacniacz z unikatową możliwością doboru każdego kanału i - co więcej - szybkiej wymiany każdego przedwzmacniacza nawet podczas koncertu.

Wyjęcie modułu ze slotu i zastąpienie go innym zajmuje około kilkunastu sekund. Moduły zabezpieczone są dwiema, umiejscowionymi z przodu, wkręcanymi ręcznie śrubami.

Końcówka mocy napędzana jest czterema lampami EL34, które dają pełne 100W mocy. W środku widzimy jeszcze trzy lampy 12AX7 w aluminiowych osłonach, przy czym lampa znajdująca się najbliżej metalowego grilla umieszczona jest na stopniu wejściowym wzmacniacza. Sygnał z gitary dociera tą drogą do każdego z modułów. Pozostałe dwie lampy wspomagają pracę pętli efektów (zarówno szeregowej, jak i równoległej), ocieplając cyfrowe brzmienie wpiętego procesora efektów.

To, co wyróżnia też Randalla RM100 od innych wzmacniaczy, to jest możliwość bardzo łatwej regulacji biasu lamp. Za pomocą zwykłego woltomierza i śrubokrętu można ustawić napięcie dla każdej lampy oddzielnie, co daje dodatkowe, bardzo duże możliwości w wykreowaniu indywidualnego brzmienia. Chcemy sprawdzić działanie wzmacniacza na lampach EL34L, 6L6, KT 88 lub innych? - nic prostszego. W instrukcji podane są zakresy napięć odpowiadających różnym rodzajom lamp mocy. Np. dla lampy EL34 możemy ustawić dowolne napięcie w bezpiecznym przedziale 32-38mV.

Wzmacniacz brzmi i reaguje inaczej przy napięciu dolnym, a inaczej przy górnym (tu żywotność lamp może się nieco zmniejszyć), co daje kilka dodatkowych opcji korekcji dynamiki i barwy dźwięku. Pamiętać też należy o identycznych ustawieniach dla każdej pary lamp (dwie lampy zewnętrzne lub dwie wewnętrzne). Jakby tego było mało, możemy użyć np. dwóch lamp 6L6 w jednej parze i dwóch EL34 w drugiej (oczywiście ustawiając odpowiednie napięcia). Nic nie stoi też na przeszkodzie, by wyjąć którąś z par lamp i korzystać z 50W mocy (trzeba wtedy pamiętać o zmianie impedancji wzmacniacza na dwukrotnie mniejszą). Naprawdę możliwości tego wzmacniacza są niesamowite.

Z tyłu obudowy znajduje się też uniwersalny selektor napięcia zasilającego 110/220V (wystarczy wyjąć i przekręcić złączkę z bezpiecznikiem), przełącznik zmiany impedancji, gniazdo SLAVE OUT do podłączenia do innej końcówki mocy oraz gniazda wspomnianych już pętli efektów.

Wraz ze wzmacniaczem Randall RM100M dostarczony jest 3-pozycyjny footswitch RF3 MIDI. Dla każdej z trzech pozycji przełącznika możemy ustawić dowolny kanał, a także - dzięki złączu MIDI THRU - zmianę programu procesora efektów (jeśli takiego oczywiście używamy). Wystarczy wcisnąć i przytrzymać przełącznik zmiany kanału przez dwie sekundy, a nasze ustawienia zostaną zapamiętane. Bez żadnego problemu zmianę kanałów można też kontrolować za pomocą dowolnego kontrolera MIDI czy podłogowego procesora.

W zasadzie prezentowany wzmacniacz nie posiada jedynie pogłosu. Minusem jest też jego waga (stąd uchwyty po bokach) wynosząca ponad 30kg. Z drugiej jednak strony można powiedzieć, że te możliwości muszą sporo ważyć...

BRZMIENIE

W zasadzie w przypadku Randalla RM100 można mówić o brzmieniu określonych modułów MTS, a nie o całości. Wybór jest tu naprawdę ogromny - obecnie dostępnych jest ponad 20 modułów, które brzmieniem znacznie różnią się między sobą, każdy inaczej reaguje na pokrętła korekcji czy potencjometr VOLUME gitary.

Warto wspomnieć, że w przypadku wymiennych modułów znacznie ułatwiona jest zmiana poszczególnych komponentów, takich jak niektóre rezystory czy kondensatory, co może przekładać się na poziom gainu, bardziej zwarty bas z szybkim atakiem lub łagodniejszy sound. Na stronie internetowej Randalla podane są nawet oficjalne modyfikacje.

Do testu wykorzystane zostały moduły: Clean, Blackface, Plexi, Brown, XTC, Ultra i 1086. Dzięki sekcji MASTER VOLUME oraz oddzielnym potencjometrom GAIN i VOLUME (w każdym module) wzmacniacz naprawdę dobrze brzmi przy niedużej głośności. Nie ma tu problemu z graniem w domu czy na bardzo małej sali, szczególnie jeśli chodzi o barwy przesterowane. Oczywiście brzmienie znacząco różni się przy głośnym ustawieniu wzmacniacza, i tu Randall sprawuje się wyśmienicie, bowiem 100W mocy wystarczy nawet Gitarzystana duże koncerty.

Brzmienie jest bardzo dynamiczne, Moduły Clean i Blackface brzmią bardzo dobrze szczególnie przy odkręceniu pokrętła MASTER (znacznie ponad połowę) i bez problemu można na nich uzyskać typową "fenderowską szklankę". Blackface będący odpowiednikiem brzmienia wzmacniacza Fender Twin ma określony charakter - jest nieco jaśniejszy i bardziej klarowny od modułu Clean, który wydaje się być nieco ciemniejszy, szczególnie w niższych rejestrach. Inaczej też w obu modułach działają pokrętła korekcji. Te dwa preampy prezentują jedne z najlepszych czystych kanałów, z jakimi miałem do czynienia we wzmacniaczach kilkukanałowych. Przy graniu na singlach oba przesterowują się lekko dopiero przy gainie ustawionym w okolicach 3/4 (70%).

Moduł Plexi wzorowany jest na słynnych wzmacniaczach Marshalla. Oczywiście nie można tu, jak i w przypadku innych modułów, porównywać go do oryginalnego wzmacniacza Plexi, ale brzmienie to jest naprawdę rasowe - od barw czystych poprzez dynamiczne barwy bluesowe aż do średnio przesterowanych brzmień rockowych. Osobiście do grania solowego brakowało mi tu jedynie trochę więcej gainu. Jest to bardzo uniwersalny preamp, doskonale sprawdzający się w wielu gatunkach muzycznych.

Moduły Brown i XTC to już rejon dźwięków bardziej przesterowanych. Pierwszy z nich, mający zbliżać się do barw Eddiego Van Halena, jest określany jako podrasowane Plexi. Za pomocą modułu Brown można ukręcić zarówno czyste, ciepłe brzmienie, jak i mocny rockowy sound. Oprócz większego gainu niż Plexi i trochę innego charakteru moduł ten jest nieco zbyt ciemny, ma dużo niskiego środka, co szczególnie zauważalne jest na pickupach przy gryfie.

Moduł XTC, dysponujący też sporym gainem, jest już dużo jaśniejszy i bardzo podatny na artykulację. Nie da się ustawić na nim barwy czystej, ale do grania w przedziale od lekkiego do mocnego solowego przesteru sprawdza się znakomicie, bardzo dobrze oddaje też charakter przetworników, jak również samej gitary. Moim zdaniem jest tu troszkę za dużo wysokiego środka, ale dzięki temu dźwięk się dobrze przebija i jest wyrazisty.

Moduły Ultra i 1086 to już terytorium naprawdę mocnego drive’u. Ultra to mocne, dosyć skompresowane brzmienie, a przy gainie odkręconym na połowę mamy już bardzo duży sustain i nasycone rockowe brzmienie. Moduł ten jednak bardziej nadaje się do "lejących" solówek niż szybkich riffów metalowych. 1086 to jeden z ciekawszych i bardziej uniwersalnych modułów.

Przełącznik BOOST GAIN pozwala na granie niemal czystą barwą (choć tu brakuje trochę wyrazistości), jak również bardzo mocno przesterowaną. Moduł ten z powodzeniem sprawdzi się w graniu ciężkich riffów, a przełącznik MID VOICING zbliży nas do mocnych brzmień znanych ze wzmacniaczy Mesa Boogie. Do grania solowego sprawdza się też znakomicie, barwa ta nie jest już tak skompresowana jak w Ultra, ma także więcej wysokiej góry.

PODSUMOWANIE

Jeśli ktoś szuka profesjonalnego wzmacniacza, dysponującego kilkoma najwyższej jakości kanałami, które w dodatku sam może sobie dobrać spośród niemal dwudziestu różnych modułów serii MTS i w razie potrzeby zmieniać ich konfigurację oraz parametry brzmień - to ma już odpowiedź. Testowane preampy to zaledwie część dostępnych modułów, ale pokazują niezwykłe możliwości i potencjał wzmacniacza Randall RM100M.

Pamiętajmy, że oprócz wymienionych wyżej mamy jeszcze do wyboru moduły sygnowane przez Georga’a Lyncha i Kirka Hammetta. Gdy dodamy do tego możliwość doboru i konfiguracji lamp mocy, to okaże się, że Randall RM100M nie ma sobie równych. Dobierając według własnego uznania poszczególne moduły brzmieniowe, można w zasadzie stworzyć własny unikalny wzmacniacz, który z powodzeniem sprawdzi się w każdym rodzaju muzyki.

autor: Piotr Szarna

INFORMACJE
moc: 100W; impedancja: 4/8/16Ohm;
kanały: miejsce na 3 moduły z serii MTS (do wyboru z 21modułów);
lampy: 3×12AX7 (przedwzmacniacz); 4×EL34 (stopień mocy); regulatory: GAIN, VOLUME, BASS, MIDDLE, TREBLE, PRESENCE, DENSITY, EFFECT, MASTER; przyłącza: pętla efektów (szeregowa i równoległa), SLAVE OUT, MIDI (IN, THRU);
wyposażenie: 3-pozycyjny przełącznik MIDI RF-3; waga: 32kg
Liczba odsłon: 6853